2012-09-08
Autor: nTimes

Edgar Mitchell, 6. na Księżycu: ludzkość za dużo konsumuje

Mitchell-Apollo-14Edgar Dean Mitchell to astronauta amerykański, szósty człowiek na Księżycu. W lutym 1971 roku uczestniczył w misji statku kosmicznego Apollo 14 (z Alanem Shepardem i Stuartem Roosa). Przedstawiamy specjalny wywiad dla NewTIMES.

– Był Pan jednym z tych nielicznych ludzi, którzy mieli szczęście postawić swoją stopę nie na Ziemi, a na naszym satelicie. Co Pan czuje po latach, patrząc na świecący na nocnym niebie Księżyc?

– Gdy spoglądam na Księżyc, nie mogę zapomnieć o tym, że został zdobyty przez nas, Amerykanów, dzięki niezwykłemu wysiłkowi, wyobraźni, marzeniom i odwadze Prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego, który przeznaczył ogromne fundusze państwowe na ten cel. Jego słynne przemówienie było impulsem do stworzenia programu NASA, który pozwolił na zdobycie księżyca w końcu lat 60-tych. Bez uporu i stanowczości Prezydenta i ogólnonarodowego poparcia dla programu Apollo, które potrafił zdobyć, prawdopodobnie ludzka stopa nie stanęłaby na Księżycu co najmniej do połowy lat osiemdziesiątych.

Do wsparcia programu NASA przyczynili się również amerykańscy dziennikarze, nazywając Księżyc „czerwonym”?

Właśnie ze znakiem zapytania, który sugerował, że pierwsi będą tam Rosjanie. Tak gazety i telewizja amerykańska zareagowała po historycznym locie Gagarina. Tak więc sprawą ostrej rywalizacji politycznej stało się to, która potęga światowa pierwsza osiągnie Księżyc.

Edgar Mitchell uczestniczył w misji kosmicznej Apollo 14. Dowódcą wyprawy był Alan Shepard, pilotem modułu dowodzenia „Kitty Hawk” (który pozostał na orbicie) – Stuart Roosa, zaś pilotem modułu księżycowego „Antares” (lądownika) – Mitchell. Start nastąpił 31 stycznia 1971 roku. Wylądowali na Księżycu po pokonaniu dwóch poważnych usterek technicznych (zwarcie przełączników i awaria radaru) dzięki dużym umiejętnościom i dyspozycjom z centrali na Ziemi (opracowanie odpowiedniego algorytmu) 5 lutego, w rejonie krateru Fra Mauro.

Shepard, piąty człowiek na Księżycu i Mitchell – szósty, spędzili na nim łącznie 33 godziny, co było najdłuższym okresem w historii astronautyki. Dwukrotnie wychodzili na zewnątrz: 5 lutego – na 4 godziny i 48 minut, a dzień później – na ponad 4,5 godziny. Łącznie zebrali 42,5 kg kamieni i próbek gruntu. Obaj też należą do rekordzistów, jeśli chodzi o najdłuższy odcinek drogi przebytej przez człowieka na Księżycu (na transporterze MET – Mobile Equipment Transporter). Jako pierwsi przesłali na Ziemię materiały filmowe używając telewizji kolorowej. Shepard zaś to pierwszy człowiek, który „zagrał” tam w golfa :) Opuścili Księżyc 6 lutego. Trzy dni później kapsuła z astronautami wodowała na Oceanie Spokojnym.

Wiem, że podróż kosmiczna głęboko zmieniła pańskie spojrzenie na ludzi i na życie. Proszę nam powiedzieć, na czym polegała ta zmiana?

Rzeczywiście, tak się stało. Postanowiłem żyć skromnie. Uważam, że ludzkość nie potrzebuje aż tak wielu maszyn, komputerów, ubrań i innych produktów. Możemy się bez nich obyć. Patrząc z Księżyca na Ziemię – wszystkie nasze zażarte konflikty i podziały wydają się śmieszne, małe i zarazem straszne. Nie mam też nic przeciwko istnieniu technologii ale jestem przeciwny nadmiernej konsumpcji i produkcji. Moim obecnym poglądom początek dało głębokie, duchowe przeżycie, związane z widokiem gwiazd, 10 razy jaśniejszych, niż gdy je oglądamy z Ziemi, oraz naszej błękitnej planety, obracającej się w kosmosie. Zdałem sobie sprawę, że opuściłem Ziemię jako jej dziecko, a powracałem jako partner, odpowiedzialny za jej dalsze losy.

Edgar-Mitchell-Apollo-14

12
Komentarzy: 2
  1. Test Test pisze:

    A propos „Uważam, że ludzkość nie potrzebuje aż tak wielu maszyn, komputerów, ubrań i innych produktów” – przecież to nasz odruch behawioralny, od setek tysięcy lat. Nadal łowimy, polujemy, boimy się lub atakujemy:

    Trzeba było najnowszej techniki by stwierdzić, że w wielkich sklepach nasz mózg czuje się jeszcze bardziej nieswojo niż na pełnej niebezpieczeństw afrykańskiej równinie

    Cała historia człowieka to pasmo wędrówek, polowań i podbojów. By cokolwiek zdobyć, trzeba było poświęcić dużo czasu, potu, jak nie czyjąś głowę. W kontekście naszych dziejów nie ma bardziej kuriozalnego miejsca niż sklep: nadmiar dóbr, po które wystarczy sięgnąć ręką. Ponieważ ewolucja nie przewidziała sklepów, nasz mózg zachowuje się w nich tak, jak na sawannie, czyli aż 95 proc. decyzji ceduje na podświadomość. To oznacza, że ludzie nie potrafią wyjaśnić istoty swego wyboru: dlaczego sięgnęli po A, a nie B czy C?

    Zważywszy, że 80 proc. nowych produktów ponosi klęskę, że tylko co dziesiąty doczeka trzecich urodzin, i że to klienci decydują o losach koncernów, dla producentów i marketerów nie ma ważniejszej rzeczy niż ustalenie, co się dzieje w ludzkiej głowie na zakupach. Jak najłatwiej? Trzeba się do niej dostać. Teraz można to zrobić całkiem bezkrwawo: badanym wkłada się na głowę czepek przypominający pływacki, lecz naszpikowany czujnikami EEG, które rejestrują (do 2 tys. razy na sekundę) emitowane przez mózg sygnały o skrajnie niskim napięciu. Zestawienie aktywności fal mózgowych od pierwszego kontaktu z produktem po jego zastosowania, to nowe, potężne narzędzie marketingowe zwane TCE (Total Consumer Experience czyli badanie całościowego doświadczenia klienta).

    http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,12981209,Jak_zachowuje_sie_mozg_w_supermarkecie.html

  2. NTNWP NTNWP pisze:

    A jego koledze, Armstrongowi, się zmarło.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a