2013-09-20
Autor: nTimes

Ks. Michał Heller – czy da się pogodzić Boga z Nauką?

Ks-Heller-Michal

Nasze rozumienie świata materialnego może się ogromnie zmienić lub nawet zostać zrewolucjonizowane przez to, co odkryjemy w nadchodzących latach. Kościół musi być na to przygotowany. Jeżeli współczesna teologia nie będzie zainteresowana zdobyczami nauki, to w niedalekiej przyszłości zostanie zepchnięta na margines życia kulturowego – mówi ksiądz Michał Heller, teolog, filozof, fizyk i kosmolog.

Ks-Heller-Michal-Dorota-Wodecka-thumbKs-Heller-Michal-thumbDorota Wodecka: Dlaczego ksiądz nie nosi koloratki, tylko krawat?

Michał Heller: Czasami ją zakładam. Nie przepadam za mundurami.

Ojciec księdza nie był zachwycony, dowiedziawszy się, że wybiera się ksiądz do seminarium.

– Sugerował, bym najpierw skończył studia przyrodnicze albo matematyczne, a dopiero potem, jeśli wytrwam przy swoim zdaniu, mogę zrobić, co zechcę. Miał tradycyjne podejście do rodziny. Byłem ostatni z rodu, chciał, żebym był jego kontynuatorem. Nasza rodzina ma dość długie tradycje, które rzeczywiście kończą się na mnie.

Na kim się zaczynają?

– Jeszcze przed wojną ojciec ze swoim kuzynem wynajęli adwokata, który skompletował rodzinne dokumenty. Złożyłem je w depozycie w archiwum seminarium w Tarnowie.

Pierwszy pochodzi z końca XVIII wieku i dotyczy austriackiego oficera Sebastiana Hellera urodzonego pod Budą, który kupił we Lwowie kamienicę. Mam akt kupna-sprzedaży. Sebastian ożenił się z Polką Katarzyną Dąbrowską, choć w imieniu jest pewna niejasność. Ślub brali u Dominikanów, tam też chrzcili wszystkie swoje dzieci. Ze wspomnień spisanych przez innego z moich przodków, który pamiętał Sebastiana, wyłania się obraz bardzo zgodnego małżeństwa. Nigdy się z żoną nie kłócili.

I ksiądz w to wierzy?

– Może dlatego, że Sebastian mówił po niemiecku i węgiersku, a jego żona po polsku i po francusku.

Udało się księdzu przekonać tatę, że małżeństwo nie jest księdza powołaniem?

– Przed moim urodzeniem zmarł mój brat. Tato, dla którego istotna była ciągłość rodu, modlił się w tarnowskiej katedrze o syna. Obiecał, że jeżeli urodzi się chłopak, nazwie go Michał, bo trzeba walczyć z diabłem. Przypomniał sobie tę modlitwę i nie stawiał mi żadnych przeszkód.

Powiedział tylko, że muszę być księdzem dla inteligencji. W domu często dyskutowaliśmy, że to klasa zapomniana przez Kościół, bo duszpasterze nastawieni są na ewangelizację „prostaczków”.

Niewiele się zmieniło.

– To wciąż niewypełniona misja Kościoła wobec ważnej części jego członków. Przyczyn zaniechania szukałbym w braku dyskursu naukowego i religijnego, co jest tragedią współczesnego chrześcijaństwa. Jan Paweł II mówił, że Kościół powołany jest do nowej ewangelizacji. Piękna to idea, ale żeby ją zrealizować, należałoby spełnić dwa warunki, co nie jest możliwe. Po pierwsze, podnieść poziom edukacji chrześcijańskiej, która w mojej ocenie zmierza w stronę prowizoryczności, a po drugie, odbudować więź między kulturą naukową i kościelną.

Dlaczego to nie jest możliwe?

– Kościół nie jest na to przygotowany. Filozofowie i teologowie katoliccy panicznie boją się nauki, bo zdają sobie sprawę, że są w tej kwestii niekompetentni. Duszpasterze natomiast swoją naukową wiedzę często czerpią z literatury popularnonaukowej, co sprawia, że wiele wykształconych osób odchodzi z Kościoła. Poza tym teologia katolicka jest w głębokim kryzysie, ponieważ nie opiera się na żadnej filozofii, tylko na wizji świata, w której twierdzenia są oderwane od refleksji krytycznej. To wzmaga dysonans między nią a współczesną nauką. Między nimi nie tylko nie dochodzi do żadnych sporów polemicznych, ale wręcz narasta poczucie obcości i wzajemna ignorancja.

Jak ocenia ksiądz biomedyczne zdobycze nauki? Pytam o in vitro.

– To nie moja działka, ja jestem kosmologiem, zajmuję się Wszechświatem. Na przykład ostatnio opublikowane zostały pierwsze wyniki badań satelity Plancka, przebywającego od trzech lat na orbicie. Jego zadaniem było dokonywanie pomiarów mikrofalowego promieniowania tła.

…?

– Już wyjaśniam. To promieniowanie, które wypełnia cały Wszechświat i jest śladem po Wielkim Wybuchu. W bardzo młodym Wszechświecie cząstki tego promieniowania oddziaływały z materią, a po 380 tysiącach lat po Wielkim Wybuchu przestały. Promieniowanie tła było znane już wcześniej, m.in. dzięki amerykańskiemu satelicie WMAP, europejski Planck ma jednak lepsze detektory i aparaturę.

To, co w promieniowaniu tła było najciekawsze, to jego jednorodność – niemal w każdym zakątku kosmosu miało taką samą temperaturę. A z teorii wynikało, że muszą istnieć fluktuacje – wahania temperatury – w miejscach, w których powstawały galaktyki.

I co tak księdza poruszyło?

– Standardowy model kosmologiczny został potwierdzony, ale mamy kilka niespodzianek. Wszechświat jest starszy, niż do tej pory myśleliśmy. Z analizy danych poprzedniego satelity określono jego wiek na 13,7 mld lat. Dziś wiemy, że to 13,82 mld lat. Poza tym satelita określił dokładniej obecność tzw. ciemnej materii, czyli tej, która nie świeci. Jej skład jest trochę zagadkowy, ale jej istnienie przewidywano od dawna. Już Einstein wprowadził do swoich równań pewien człon, który równoważny jest właśnie ciemnej materii. Jeśli do tej ciemnej materii dodamy materię, z której jesteśmy zbudowani, to okaże się, że pozostaje ok. 70 proc. cząstek we Wszechświecie. Stanowią one coś, co nazywamy ciemną energią – ciągle nie znamy jej natury. Planck odkrył także dziwne wahania temperatury promieniowania tła. Nie mamy jeszcze teoretycznych wyjaśnień tych wahań. Ich zrozumienie może rzucić nowe światło na podstawy fizyki i kosmologii.

Rozwój nauki to wyzwanie, które może pogrążyć Kościół, jeśli mu nie sprosta?

– Nasze rozumienie świata materialnego może się ogromnie zmienić lub nawet zostać zrewolucjonizowane przez to, co odkryjemy w nadchodzących latach. Kościół musi być na to przygotowany. Jeżeli współczesna teologia nie będzie zainteresowana zdobyczami nauki, to w niedalekiej przyszłości zostanie zepchnięta na margines życia kulturowego.

Człowiek potrzebuje w życiu sensu czy nauki?

– Przede wszystkim potrzebuje rozsądku, a tym jest umiejętność obserwowania połączona z logiką pozwalającą na wyciąganie właściwych wniosków. Niestety, w dzisiejszym świecie mało jest rozsądku, bo mało jest w nim racjonalności i logiki. Rozumowanie logiczne jest naturalnie zakodowane w ludzkim mózgu, co widać u dzieci. One myślą niemiłosiernie logicznie. Pamiętam rozmowę mojego siostrzeńca Wojtka z jego kolegą Jasiem. Jeden z nich zauważył, że Pan Bóg to ma dobrze, bo nie musi wychodzić z domu. Jeśli czegoś potrzebuje, to sobie to stwarza. Drugi odparował: Coś ty, głupi? Przecież od czasu do czasu musi się przewietrzyć. Logiczne, tylko przesłanki wyjściowe śmieszne. Niestety, współczesny system edukacji zabija w dzieciach zdolność logicznego myślenia.

Czy polska religijność nie zabija wiary?

– Na pewno sporo ludzi, szczególnie rekrutujących się z inteligencji, straciło wiarę dzięki nadgorliwym apostołom. Wiara, którą proponują, jest przez swój infantylizm nie do przyjęcia. Bardzo dobrze ilustruje to cytat z powieści Grahama Greene’a. Zapamiętałem zdanie, które wypowiada jej bohater, ksiądz: „Mamy za zadanie napoić ludzi winem prawdy, a wciskamy im do gardła wino razem z butelką, dziwiąc się, że nie chcą tego przełknąć”.

Dziedzictwo teologii chrześcijańskiej, począwszy od Ojców Kościoła, jest ogromne. Tylko że w duszpasterstwie się z niego nie korzysta. Większość księży zapomina o tym, czego nauczyli się w seminarium, i przechodzi na dewocję. Łączyłbym to z narastaniem tendencji fundamentalistycznych będących następstwem gwałtownej laicyzacji społeczeństwa.

You need to install or upgrade Flash Player to view this content, install or upgrade by clicking here.

Czym jest polski fundamentalizm religijny?

– Wprowadzaniem do religii ślepej wiary, a nie wiary racjonalnej. Oczywiście, że wiara zawsze zawiera w sobie element zawierzenia i intelektualnego ryzyka, ale na tym polega jej wartość. Wierni muszą kierować się uzasadnionymi racjonalnymi przesłankami, które pomogą im wierzyć. Nie można oczekiwać od nich, że przyjmą ją ślepo i wbrew rozumowi. Konsekwencją takiego podejścia jest nietolerancja. Bo jeśli podchodzę do wiary w sposób racjonalny, dostrzegam ryzyko tej wiary, to zrozumiem ludzi, którzy nie doszli jeszcze do takich przemyśleń jak ja. Poza tym fundamentalizm wszystko upraszcza i na wszystko ma gotową odpowiedź. Teologia zawiera bardzo mało prawd. Gdyby skatalogować dogmaty w chrześcijaństwie, to nie wiem, czy byłoby ich więcej niż dziesięć. Reszta to pole otwarte, dostępne różnym interpretacjom. Natomiast w fundamentalizmie wszystko jest ostatecznie rozstrzygnięte, a co do tych rozstrzygnięć nie przystaje, jest złem.

123

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a