2015-11-09
Autor: nTimes

Mahomet – ostatni (jak na razie) Prorok. Narodziny Islamu

Mahomet-Muhammad-Islam-Mosque

„Ostatni Prorok”, jak o sobie mawiał i jak do dziś jest przyjęte określać go w Islamie, pojawia się w momencie kiedy od założenia Rzymu minęło 1300 lat, 500 lat od narodzenia Chrystusa, ponad 200 lat od przekształcenia Bizancjum w Konstantynopol i zapanowania nad Bosforem chrześcijaństwa.

Między imperiami

I nie tylko nad Bosforem – wszędzie tam, gdzie rozciągało się Cesarstwo Rzymskie, a był to obszar ogromny – od Wysp Brytyjskich po Libię, od Morza Czarnego po Atlantyk jak grzyby po deszczu powstawały kościoły i klasztory. Granice ich występowania wyznaczały granice innego imperium, od zawsze konkurującego najpierw z Grecją, a potem z Rzymem – Persji.

To one w zasadzie stanowiły cały ówczesny Stary Świat. Były co prawda jeszcze jakieś kraje, ponoć bajecznie bogate i jeszcze bardziej odległe, o których słyszano, ale wiedziano niewiele – Japonia, Chiny, Indie.

Obydwa imperia były doskonale zorganizowanymi organizmami państwowymi – tak doskonale, że na wzór Grecji, a przede wszystkim Rzymu – prawodawstwa, instytucji władzy, zarządzania – ukonstytuowały się zachodnie państwa nowożytne. Obie te potęgi, bezustannie ze sobą rywalizujące, starały się pozyskać sobie społeczności egzystujące poza ich granicami.

Do takich należeli Arabowie, zajmujący ogromny obszar wielkości jednej trzeciej Europy, ale jałowy, pustynny, dramatycznie trudny do przeżycia.

Taka była przeważająca jego część – tylko na południowym-zachodzie rozciągała się Arabia Felix – Arabia Szczęśliwa – obecny Jemen. Ta nazwa nadana przez Rzymian doskonale oddaje charakter obszaru, który dzięki położeniu geograficznemu – ciepłemu łagodnemu klimatowi w niczym nie przypominał części położonej na północy, zamieszkanej przez nomadów (tereny obecnej Arabii Saudyjskiej).

Nomadzi nie mieli żadnych struktur, które można określić jako państwowe. Stosunki międzyludzkie oparte były wyłącznie na więzach krwi. Podstawowymi komórkami społecznymi były rody i klany, które łączyły się w plemiona. Nazwy tych plemion pochodziły od imienia wspólnego przodka. Nie istniało spisane prawo, miasta były nieliczne, nie istniała sieć dróg. Żyjący na pustyni nomadowie (Beduini) byli praktycznie nędzarzami.

W takim świecie urodził się Mahomet.

Mahomet-Muhammad-hided-Face

Czy Islam zabrania pokazywania twarzy Mahometa? Zdania na ten temat są podzielone. Nie mając więc pewności, na wszelki wypadek przysłoniliśmy domniemaną twarz Proroka 80% czernią.

Koran nigdy nie zabronił pokazywania wizerunku Mahometa – pisze w polskim „Newsweeku” Christiane Gruber, znawca Islamu z uniwersytetu w Michigan („Newsweek” wersja angielska).

Prof. Marek Dziekan, arabista z Uniwersytetu Łódzkiego – Przedstawianie postaci proroka, i w ogóle postaci żywych, w klasycznym prawie muzułmańskim jest stanowczo zakazane! Szczególnym bluźnierstwem jest pokazywanie twarzy Mahometa. W sztuce Islamu nawet jeśli prorok jest przedstawiany np. na miniaturach, to zawsze z zasłoniętą twarzą (Gazeta.pl).

Po ojcu, który już nie żył w chwili jego narodzin, odziedziczył niewiele: pięć owiec, jednego wielbłąda i jedną niewolnicę. W Mekce, w której urodził się w 570 roku jego rodzina – Haszymidzi, spokrewniona była z Kurajszytami, niezwykle ważnym rodem, tradycyjnie pełniącymi rolę strażników Al-Kaby – świątyni wzniesionej według wierzeń arabskich przez Adama. Przechowuje się w niej najważniejszą relikwię Arabów – Czarny Kamień (Hadżar) przekazany przez archanioła Gabriela.

Nikt nie mógł przypuścić, że ten ubogi sierota będzie umierał 62 lata później jako przywódca niemającego precedensu w historii ruchu religijno-politycznego, natchniony Prorok mający tysiące wyznawców. Co najważniejsze – że stanie się aktualnym do dziś wzorem do naśladowania dla milionów ludzi na całym świecie.

Serce białe jak śnieg

Niepisana, stąd nie do końca uznawana na Zachodzie, tradycja arabska wywodzi pochodzenie Proroka w linii prostej od Abrahama. Tego nikt nie jest w stanie udowodnić, natomiast jest pewne, że jego dziadek był jednym z przywódców plemiennych w Mekce. Mimo to, osierocony również przez matkę, w wieku 6 lat nie miał łatwego dzieciństwa i młodości. Uważa się, że z tych wczesnych, trudnych doświadczeń Proroka wynikło potem mocne podkreślenie w Islamie obowiązków społeczeństwa wobec sierot.

W zwyczaju wszystkich wielkich rodów żyjących w wówczas w Mekce było wysyłanie dzieci na pustynię. Ten „powrót do korzeni” umożliwiał im między innymi poznanie języka arabskiego w czystej postaci, czyli takiego, jakiego używali Beduini. Poza tym czyniono tak ze względów pedagogicznych – uważano, że czas spędzony w surowych pustynnych warunkach uczy szlachetności i samodyscypliny. Pozwala też na poznanie smaku wolności.

Właśnie podczas pobytu na pustyni miało miejsce pierwsze zdarzenie, świadczące o wyjątkowości Mahometa; według relacji świadków w obozie zjawić się mieli dwaj aniołowie niosący miskę wypełnioną śniegiem. Wysłannicy niebios wyjęli z piersi małego Mahometa serce i obmyli je w nim.

Dotąd, według tradycji arabskiej, tylko Jezus i Maria obdarzeni zostali „sercem białym jak śnieg”. Teraz dołączył do nich Mahomet.

Kobieta, która opiekowała się nim i była jednocześnie jego mamką, uznała, że nie jest godna, by się zajmować dłużej cudownym dzieckiem i odwiozła go z powrotem do Mekki, do rodziny.

„Pieczęć proroka”

Według przekazów wyrósł na młodzieńca, obdarzonego tak wybitną urodą, że już współcześni poświęcali mu poematy, w których wychwalano wszystko, każdy szczegół wyglądu – począwszy od wzrostu, który nie „był zbyt wysoki, ani zbyt niski”, poprzez włosy, które „nie były zbyt skręcone, ani całkiem proste, ale układały się piękne fale”, rzęsy – oczywiście „niezwykle długie”, po cerę „białą, ale z lekko zaznaczonym rumieńcem”. Miał go też charakteryzować niezwykle lekki chód „poruszał się, jakby zbiegał z pagórka”.

W tym zbiorze cech można się przy okazji doszukać również ideału męskiej urody z tamtych lat. Ale było też coś, co wyróżniało Mahometa, spośród wszystkich innych ludzi – czarne znamię (pieprzyk) usytuowane na plecach między ramionami coś w rodzaju „pieczęci proroctwa”.

Ten ideał piękna odznaczał się też nieposzlakowanym charakterem – rzadko spotykaną hojnością, a przede wszystkim niezwykłym, jak na tak młodego człowieka, poczuciem sprawiedliwości. Dzięki niemu często powoływano Mahometa na arbitra w różnych sporach.

Nic też dziwnego, że przed osiągnięciem 35. roku życia przyszły przywódca Arabów uchodził za jednego z najbardziej szanowanych mieszkańców Mekki. Dodatkowej powagi i znaczenia dodawała mu niezwykła pobożność i głęboka religijność. Miał zwyczaj częstego udawania się na pustynię, by tam, w grocie Hira położonej w Górach Światła, niedaleko Mekki, oddawać się wielogodzinnym medytacjom.

Mahomet-Muhammad-Hira-Cave

Podczas jednej z nich objawić mu się miał archanioł Gabriel.

Mahomet-Muhammad-GabrielSam moment spotkania z archaniołem był niemal dramatyczny. Mahomet opowiadał, że kiedy medytował w grocie, nagle poczuł, że „czyjeś ramiona obejmują go, a głos nakazuje, by odtąd głosił słowo Boże”. Kiedy przerażony wybiegł z groty w przekonaniu, że opętał go demon – zobaczył, kto w rzeczywistości do niego przemówił – archanioł Gabriel „ukazał się w całym swym ogromie, zasłaniając niebo, które w tym momencie przybrało zieloną barwę”. (Na zdjęciu: Mahomet otrzymuje pierwsze objawienie od anioła Gabriela – grafika z rękopisu Raszida al-Dina, rok 1307).

To na pamiątkę tego właśnie zdarzenia kolorem Islamu jest zieleń.

Mahomet liczył wówczas 40 lat. Objawienie w grocie Hira stało się punktem zwrotnym w jego życiu. Uwierzył w swoje posłannictwo, w to, że sam Najwyższy wybrał go, by stał się jego Prorokiem.

Teraz chodziło o to, by uwierzyli w to również inni.

Najtrudniej być prorokiem we własnym mieście

Głoszenie słowa monoteistycznego Boga w mieście, które od wieków żyło z kultu Czarnego Kamienia okazało się, początkowo przynajmniej, zadaniem ponad siły, nawet dla Mahometa. Mekka nie leżała na szlaku karawan, nie mogła więc spodziewać się zysków z wymiany handlowej, jak inne miasta regionu. Jedynym źródłem dochodu, całkiem nie najgorszym zresztą, były pielgrzymki do Al-Kaby. Takie były realia i nie na wiele w tych warunkach zdał się urok osobisty, mądrość, czy dotychczasowa popularność Mahometa. Mekka nie przetrwałaby bez dochodów z pielgrzymów i dlatego jej najżywotniejszym interesem było pozostanie przy starej wierze.

I chociaż stopniowo, poza własnymi domownikami, a przede wszystkim ukochaną żoną i przybranym synem, Alim, udało mu się przekonać sporą grupkę innych, to było bez znaczenia.

„Polityczną poprawność” w Mekce wyznaczali Kurajszyci, strażnicy Al-Kaby, odtąd jego nieustępliwi wrogowie. Ich opór rósł w miarę zwiększania się liczby zwolenników nowej religii. Kiedy jeden z nich został pojmany, a następnie zmarł w wyniku tortur, stało się jasne, że Kurajszyci nie cofną się przed niczym. Sam Mahomet uniknął podobnego losu tylko dzięki protekcji wysoko postawionych krewnych; części jego wyznawców udało się zbiec do Abisynii (dzisiejszej Etiopii), pozostali żyli w nieustannym strachu. W tym czasie zmarła jego żona i wuj, który dotąd był protektorem Mahometa.

Kiedy wydawało się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu i był bliski załamania, po raz kolejny objawił mu się archanioł Gabriel. Tym razem udali się w podróż – na anielskich skrzydłach Prorok został przeniesiony aż do Jerozolimy. Tam, na skale, tej samej, na której Abraham oddał swojego syna w ofierze, ukazać mu się mieli Mojżesz i Jezus Chrystus. Objawione mu też zostały słowa modlitwy, którymi odtąd miał zwracać się on i jego wyznawcy do Najwyższego.

W świecie arabskim do dziś żywy jest spór czy ta podróż miała wymiar wyłącznie symboliczny, czy też dosłowny i czy Mahomet rzeczywiście był na słynnej skale ciałem, czy wyłącznie duchem.

W każdym razie ponowne spotkanie z archaniołem wzmocniło jego wiarę i dodało sił. Zdobył się na podjęcie bardzo trudnej decyzji opuszczenia Mekki – wobec ciągłego narażenia życia, braku nowych wyznawców było to zrozumiałe, ale dotąd się wahał. Zaproszenie z miasta Jatrib postawiło kropkę nad „i”.

Pewnej nocy, pod osłoną ciemności, Mahomet opuścił rodzinną Mekkę i wraz z grupą najbliższych współpracowników udał się do Jatrib (miasto od momentu przybycia Mahometa zmieniło nazwę na Madinat an-Nabi – Miasto Proroków; obecnie – Medyna).

Ucieczka z Mekki do Medyny – czyli hidżra była momentem zwrotnym w historii świata arabskiego. Oznacza on początek wprowadzania Islamu jako porządku nie tylko religijnego, ale również społecznego. Od niej również rozpoczyna się kalendarz Islamu.

Mahomet-Muhammad-Hegira-Hijrah-622

Hidżra (z arab. hidżra(t); wywędrowanie, zerwanie stosunków, ucieczka – inaczej hegira) – „Wielka Emigracja” proroka Mahometa (24 września 622 roku) z Mekki do Jasribu (Medyny). Początek roku w którym miała miejsce hidżra Mahometa, 16 lipca 622 roku uznany został za narodziny ery muzułmańskiej. Mapa współczesna.

123

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Teleskop Hubble'a