2014-03-29
Autor: nTimes

Religijny mózg. Czy wiara powstaje w jego lewej półkuli?

Religious-Brain

W świetle ewolucji

Theodosius-Dobzhansky-thumb„Nic w biologii nie ma sensu, jeśli nie patrzy się na nią pod kątem ewolucji” – to słynne stwierdzenie Theodosiusa Dobzhansky’ego stało się metodologicznym mottem współczesnej biologii. W mechanizmach biologicznych poszukuje się ewolucyjnych adaptacji – usprawnień (biorących się z korzystnych mutacji genetycznych), które zwiększają zdolności reprodukcyjne organizmów (pomagają organizmom przeżyć oraz spłodzić potomstwo i je wychować).

Mateusz-Hohol-thumbPsychologia ewolucyjna szuka adaptacyjnych zachowań. Oparte na matematycznej teorii gier obliczenia pokazują, że adaptatywnym zachowaniem może być stosowanie się do zasad moralnych, zwłaszcza wśród organizmów, które tworzą złożone grupy społeczne. Pomaganie innym, powstrzymywanie się od kradzieży czy zabijania członków własnej społeczności czy gatunku, a nawet tworzenie związków monogamicznych może sprzyjać zdolnościom reprodukcyjnym, a więc może być promowane przez dobór naturalny i dobór płciowy (więcej w artykule Mateusza Hohola – Dlaczego człowiek jest z natury dobry?). E-mail do dr Hohola: mateuszhohol@gmail.com

Bartosz-Brozek-thumbNie brakuje badań, które sugerują, że w ludzkich mózgach ewolucyjnie zakodowane są pewne uniwersalne systemy moralne (więcej na ten temat w artykule profesora Bartosza Brożka (e-mail:bbroze@yahoo.com) – Gilotyna Hume’a: moralność poza granicami nauki?. Jeśli w naszych mózgach wbudowane są zasady moralne, zgodnie z którymi powinniśmy postępować, interpretator będzie miał dostęp do tych danych. Co z nimi zrobi?

Zdaniem Gazzanigi – wymyśli religię (czy raczej nakłoni do uwierzenia w którąś z istniejących). Innymi słowy, według amerykańskiego psychologa wierzenia religijne to efekt działania interpretatora, który w ten sposób radzi sobie z ewolucyjnie wbudowanymi zasadami moralnymi. Interpretator napotyka na regułę: postępuj moralnie, a ponieważ musi wyjaśnić, dlaczego należy się do tej reguły stosować, wymyśla Boga, nieśmiertelną duszę i wieczne zbawienie lub karę za niemoralne życie.

Dwa języki, dwie metody, dwa obrazy

Trudno powiedzieć, czy hipoteza Gazzanigi jest prawdziwa. Bez wątpienia jest to jedna z najbardziej fascynujących propozycji wyjaśnienia fenomenu istnienia religii. Co jednak istotne, z pewnością na jej podstawie nie można deprecjonować wierzeń religijnych. Istnienie interpretatora nie neguje rzeczywistości duchowej – ono jedynie wyjaśnia, dlaczego ludzie często w taką rzeczywistość wierzą.

Celem naturalistycznego podejścia do religii – proponowanego przez nowoczesną naukę – nie jest stwierdzenie, czy treść danych wierzeń religijnych jest prawdziwa czy fałszywa. Celem jest wkomponowanie religii w spójny obraz świata, uwzględniający obowiązujące teorie naukowe. Byłoby źle, gdyby nauka nie była w stanie tego zrobić.

Różnice pomiędzy nauką a religią biorą się stąd, że posługują się one innymi językami i różnymi metodami, dlatego – mówiąc językiem filozofów – budują inne ontologie. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wschód słońca można opisać zarówno utworem poetyckim, jak i skomplikowanym równaniem matematycznym. Obydwa opisy – jakże różne – odnosić się będą do jednego zjawiska. Wrodzone zasady moralne można opisać jako produkt ewolucji, albo jako otrzymane od Stwórcy sumienie, wraz z zapisanym w nim Jego odwiecznym prawem. Unikalnego sposobu opisu nie ma. Teorie naukowe z powodzeniem można interpretować zarówno teistycznie, jak i ateistycznie. Nauka sama w sobie nie wspiera żadnego światopoglądu: ani teistycznego, ani ateistycznego.

Religion-World

Czym w ogóle jest nauka?

Karl-Popper-thumbProblem relacji nauki i religii jest niezwykle skomplikowany również dlatego, że trudno odizolować go od nierozstrzygalnego filozoficznego sporu o to, czym w ogóle jest nauka i co wyróżnia naukę od działalności, która nauką nie jest. Mówiąc językiem filozofii nauki – aby móc analizować relacje nauki i religii, najpierw należałoby wskazać kryterium demarkacji nauki od nie-nauki (pseudonauki). Bodaj najszerzej akceptowane – zwłaszcza wśród praktykujących naukowców (czy lepiej: osób uważanych za naukowców – przecież bez definicji nauki trudno nawet zidentyfikować naukowca) – kryterium demarkacji zaproponował Karl Popper. Ten znany austriacki filozof uznał, że teorie naukowe to te, które można poddać falsyfikacji – czyli da się wskazać warunek, po spełnieniu którego teoria zostanie uznana za fałszywą.

Hipoteza, zgodnie z którą Księżyc zbudowany jest z białego sera, a cały biały ser znajdujący na Ziemi bierze się ze spadających odłamków Księżyca, z pewnością jest fałszywa, ale – zgodnie z kryterium Poppera – jest naukowa. Można ją łatwo sfalsyfikować – polecieć na Księżyc i przekonać się, że nie ma tam ani grama jakiegokolwiek sera (chyba że członkowie programu Apollo byli smakoszami nabiału i urządzili sobie w jakimś kraterze kosmiczny piknik).

Teoria, która głosi, że cały Wszechświat, wraz ze stanami mentalnymi, całą wiedzą i wspomnieniami wszystkich osób, ze wszystkimi muzeami, szkieletami dinozaurów, aktualnymi cenami paliwa i kolejkami w supermarketach, został stworzony dokładnie przed pięcioma sekundami, naukowa nie jest. Nie można zaproponować eksperymentu, który mógłby tę teorię obalić. Popperowskie kryterium demarkacji jest zgrabne, zrozumiałe i – przynajmniej do pewnego stopnia – użyteczne. Ale już niewielu naukowców zdaje sobie sprawę, jakie filozoficzne konsekwencje wywołuje przyjęcie koncepcji Poppera.

Nawiasem mówiąc, nie ma w tym nic złego. Gdyby każdy zastanawiał się nad kryterium demarkacji, na świecie nie byłoby żadnego naukowca, za to roiłoby się od filozofów nauki. I powstałyby pewnie fantastyczne koncepcje, ale korespondencja pomiędzy autorami konkurencyjnych pomysłów najszybciej dokonywałaby się za pomocą gołębi pocztowych.

Hipotezy, takie jak ta sformułowana przez Gazzanigę, filozoficznego problemu relacji nauki i religii nie rozwiążą. Ale pozwalają na prowadzenie na ten temat coraz bardziej interesujących dyskusji.

Łukasz Kwiatek

You need to install or upgrade Flash Player to view this content, install or upgrade by clicking here.

Przychodzi Platon do doktora. Filozofia w żartach – to wyśmienita lektura dla lubiących wiedzę, podaną w formie anegdot, żartu i dowcipów. Oto krótki fragment o Religiach. Czy znajdziemy odpowiedź na wszystkie filozoficzne pytania? Czym jest filozofia? Religia? Pytania rodzą pytania, a towarzyszy im masa dowcipów, które autorzy (absolwenci Harvardu) nazywają filożartami. Ich zamiarem jest pokazanie, jak w niebanalny sposób można wyjaśniać koncepcje filozoficzne – poprzez dowcipy właśnie. Wszak i one zawierają filozoficzne przesłanie. Ta książka to pyszna zabawa i nauka. Możesz ją kupić u wydawcy: Media Rodzina lub w formie audiobooka (powyższy fragment to jedynie 12 minut z 4,5 godzinnej zawartości).

Materiał udostępniony dzięki uprzejmości Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.

Źródło: InteriaGranice Nauki
Zobacz też: Test mózgu – która półkula dominuje u Ciebie?

12

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a