- Mężczyźni są słabszą płcią - twierdzi seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz. Mówi o singlach i rozgrzeszaniu się po zdradzie.
Po lekturze pana najnowszej książki "O kobiecie" można dojść do wniosku, że określenie słaba płeć odnosi się do mężczyzn, a nie do kobiet.
Myślę, że określenie słaba płeć identyfikowane z kobietą odnosi się przede wszystkim do przeszłości, kiedy płeć postrzegano w kategoriach siły fizycznej. Określenie słaba płeć oznaczało kogoś po prostu słabszego fizycznie. Pod względem emocjonalnym pojawiło się ono znacznie później. Miało związek m.in. z zespołem napięcia przedmiesiączkowego, płaczem, miesiączką - tak powstały stereotypy słabej płci. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę takie kategorie jak: odporność psychiczna, odporność na ból, umiejętność radzenia sobie z wielkim stresem - to kobiety są zdecydowanie silniejsze. Potrafią walczyć o przetrwanie, a słabszą płcią okazują się mężczyźni.
Jak jest z seksem wśród Polaków?
Polacy odbierają bardzo katolickie wychowanie, a to nie sprzyja seksowi. Jeśli od wczesnych lat seks utożsamiany jest z grzechem, to trudno puścić wodze fantazji. Istnieje szczelny pancerz religii. Przez spowiedź powstaje w nas przekonanie, że fantazja erotyczna jest czymś złym i potem tłumimy te różne grzeszne myśli. Nawet jeśli taka osoba uwalnia się z gorsetu religijnego, jakiś jego wpływ jednak pozostaje. Dlatego najbardziej zdrowe podejście do seksu mają te społeczności, gdzie ludzie nie przejmują się za bardzo grzesznością...
Czy kiedyÅ› powstanie Viagra dla kobiet?
Amerykanie zastopowali rejestrację leku, który nazywa się Flibanserin. W badaniach klinicznych lek wypadał dobrze - wpływał na wzrost pożądania i podniecenia u kobiet. Działał na poziomie centralnym, mózgowym. Oddziaływał na neuroprzekaźniki, które wiążą się z seksem.
W swej najnowszej książce wspomina pan, że kobiety mają 235 powodów do zdrady, a mężczyźni jedynie 40. Ale to przecież panowie częściej robią skok w bok. Dlaczego?
Statystycznie tak, a wynika to z faktu, że społeczne procesy hamujące są częściej spotykane u kobiet. Poza tym kobiety zdają sobie sprawę z konsekwencji zdrady, które w ich wypadku mogą być większe, m.in. ciąża. Dla kobiety seks często łączy się z uczuciem. Kobieta kalkuluje: co z dziećmi, rodziną, przecież to jest dobry ojciec, a co będzie, jeśli się zakocha i to wszystko straci - to hamuje zdradę. Dla mężczyzny przysłowiowy skok w bok jest pozbawiony więzi emocjonalnej, to jedynie przygoda. Oczywiście zdrada ciągle pozostaje zdradą, czego nie rozgrzeszam. Chociaż można spotkać kobiety, które podobnie jak mężczyźni traktują zdradę w kategoriach seks dla seksu. Dla nich to przyjemność zmysłowa, z której również chętnie korzystają.
Czy to prawda, że to mężczyźni gorzej znoszą zdradę?
Tak, bo to mężczyźni mają skłonności do idealizowania kobiet. Obraz tego wspaniałego anioła, kobiety pięknej, mądrej i idealnej sypie się w chwili zdrady. Wali się wtedy cały męski świat.
Czy istnieje złoty środek na poprawę komunikacji damsko-męskiej? Kiedy Mars i Wenus wreszcie się dogadają?
Wyobrażałem sobie kiedyś - na razie mówimy o utopii - taką edukację seksualną w szkołach, gdzie właśnie o tym będzie mowa. Osoby, które zaczną wchodzić w związki, będą wiedziały, na czym polega inność płci, inność i specyfika komunikacji. Uczcie się siebie, poznawajcie specyfikę inności płci - oto moja rada.
Newsweek.pl Rozmawiała: Monika Dzwonnik, PAP Life, 21 marca 2011
Pełny wywiad: http://kobieta.newsw...,74087,2,1.html

Pomoc


