Lech Wałęsa, ur. 29 września 1943 roku, legendarny działacz związkowy, polityk, z zawodu elektryk. W latach 1967-76, 1980-81 i od roku 1983 pracownik Stoczni Gdańskiej. W XII 1970 roku członek Komitetu Strajkowego, od 1978 roku działał w komitecie założycielskim Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. W sierpniu 1980 roku współorganizator i lider strajku w Stoczni Gdańskiej, przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Współzałożyciel NSZZ “Solidarność” (IX 1980). Od 13 XII 1981 do XI 1982 r. internowany. W roku 1988 współorganizator strajku w Stoczni Gdańskiej. Współtwórca porozumienia Okrągłego Stołu (1989). Od grudnia 1990 do 1995 roku prezydent RP i zwierzchnik Sił Zbrojnych RP. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla (1983). Prezentujemy jeden z naszych wywiadów z Lechem Wałęsą, który przeprowadziliśmy 7 kwietnia 2004 roku, czyli tuż przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. W dynamicznie dziś rozwijającej się sytuacji w kraju, może być ciekawe przypomnienie sobie i porównanie jak ewoluują poglądy naszego historycznego bohatera.
Panie Prezydencie - czy globalizmu trzeba się bać?
Takie samo pytanie zadają mi Amerykanie, kiedy goszczą mnie w swoim kraju. Odpowiem panu tak samo jak im – a czego tu się bać? Ja będę propagował napływ cudzoziemców do naszego kraju, będę ich tu wręcz zapraszał! Tyle, że takie działanie wymaga uprzednio odpowiedniego przygotowania. I tak – człowiek, który będzie chciał u nas zamieszkać musi najpierw w nas zainwestować. Dopiero wtedy stworzymy mu możliwość życia i pracy tutaj.
Jak to się ma do zasad etyki i sumienia?
W dzisiejszych czasach dwie frakcje lansują dwa typy zasad rozwoju. Jedna z nich głosi, że najważniejszy jest wolny rynek, wolność ekonomiczna, że ludzie powinni radzić sobie bez żadnych dotacji, opieki ze strony państwa, gwarancji. Druga, że najważniejszy jest człowiek. Że trzeba o niego dbać, chronić, edukować oraz leczyć. Pomagać i prowadzić. Wszystko opierać na wartościach ideowych i to z nich powinno się wyprowadzać zasady polityki i ekonomii. Życie według tej zasady jest trudne, ale nie niemożliwe. Tym trzeba się kierować.
Czy Pan Prezydent nie ma wrażenia, że kapitalizm na skutek globalizacji stał się jeszcze bardziej pazerny?
Tak. Dlatego nie wytrzyma próby czasu.
Co będzie dalej?
Populiści i demagodzy zrujnują ten system. Chyba, że posłuchają mojej rady: trzeba jak najszybciej i najbardziej efektywnie zwiększyć ilość właścicieli. Ponieważ tylko właściciel, nie najęty pracownik, jest w stanie z pełnym zaangażowaniem i skutecznie dbać o interesy każdej firmy. Potrzebny jest proces, który spowoduje realne uwłaszczenie, tak, żebyśmy poczuli, że to wszystko jest nasze. Że jesteśmy za to osobiście odpowiedzialni.
A jak taki system zadziała w biednych krajach?
Ich nędza spowodowana jest właśnie błędami minionej epoki, takimi jak choćby kolonializm. Zmiana systemu spowoduje poprawę ich sytuacji i nie będzie powodu do obaw. Zasadą jest zapewnienie każdemu pracy. Praca powinna być filozofią naszej epoki. To da nam powodzenie finansowe oraz zlikwiduje konflikty. Te miejsca pracy istnieją, trzeba je tylko uwolnić, zaktywizować.
Na czym polega nowy patriotyzm w Unii?
Istnieje schemat – Polak-patriota to żołnierz walczący z wrogiem. Również ten sposób myślenia trzeba przełamać, unowocześnić. Dziś patriota to ten, kto dba o to, żeby jego kraj się rozwijał. Pora więc przenieść pojęcie patriotyzmu na poziom może nie globalny – na to jest za wcześnie, ale na kontynentalny. Wyrównajmy poziomy, zapewnijmy bezkonfliktowy rozwój, zawrzyjmy wszelkie pakty i porozumienia, które pozwolą nam działać pokojowo i skutecznie, z pożytkiem dla wszystkich. To jest dla mnie definicja nowego patriotyzmu.
Jakie ma Pan Prezydent wrażenia po spotkaniu z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, Patem Coxem, na którym my także byliśmy?
Mamy podobne wizje przyszłości. W tej chwili jednak jest on całkowicie pogrążony w pracy, dlatego jego wizja „czeka na swoją kolej”. Wymieniliśmy pomysły, choć on, jako praktyk w każdym pomyśle znajduje mankamenty. To oczywiście ma sens, ponieważ ja proponuję rozwiązania ideologiczne, nie techniczne.
W wywiadzie udzielonym nam w 2001 roku, powiedział Pan, że elity zawiodły. Jaki ma Pan na tę sprawę pogląd obecnie?
W swoim czasie elity twierdziły, że na wszystko są gotowe odpowiedzi i rozwiązania. Miało być tak, że wywalczymy sobie wolność, a wtedy oni wyciągną z szuflad przygotowane wcześniej rozwiązania i zastosują w nowej rzeczywistości. Okazało się jednak, że wolność jest, a w szufladach nie było nic. Zero rozwiązań, zero planów. Każdy zaczął działać na własną rękę i dbać wyłącznie o własne interesy. Gdybym przypuszczał, że tak się to skończy – być może zastosowałbym inną taktykę. Wymusiłbym system prezydencki, pokierowałbym ich działaniami, zapędziłbym te wszystkie mózgi do roboty. Ale żyłem w demokracji i wierzyłem w mądrość narodu – oddałem władzę w ich ręce. Ufam jednak, że mimo ogromnych strat, mimo opóźnień – idziemy we właściwym kierunku.
Teraz Pan w demokrację nie wierzy?
Otóż nie! Mimo wszystkich moich klęsk, porażek – jestem za tym ustrojem. Efekty mojej działalności nie są takie, jak planowałem. Wybrałem jednak już dawno i stoję przy swoim wyborze. Tak to już jest: wszyscy uczymy się na własnych błędach.
Więc co teraz powinny zrobić elity?
Przede wszystkim – poczuć, że są elitami. Zrozumieć swoją funkcję i zadania, jakie przed nimi stoją. Poprowadzić ludzi – każdy w swojej grupie zawodowej, pokierować nimi. Zrozumieć, że jeżeli masa ludzka jest głodna, nie ma pracy – to jest ich wina. Bo to na nich, na elitach, spoczywa odpowiedzialność.
Co w najbliższych latach czeka Polskę?
Ponabijamy sobie guzy. Grozi nam rewolucja, chyba, że naród się obudzi. Będą straty, będzie bolało, ale wyjdziemy z tego. Jest lepiej niż kiedyś, to na pewno.
Czy nie brakuje nam męża stanu, który wszystko to scali i będzie kontrolował?
Trzeba wybrać - czy stawiamy na system wodzowski, czy na demokrację, angażowanie się w losy państwa oraz pracowanie na jego sukces. Ale tu właśnie zaczyna się rola przewodnia elit.
Kto tak naprawdę obalił komunizm w Polsce?
Komunizm padł, bo był tak zwyczajnie i po prostu złym systemem. Wyczerpał wszystkie swoje możliwości. Nic nie działało tak jak powinno. Już nawet komuniści zrozumieli, że system nie pasuje do epoki która nastała. Większość nie wierzyła w możliwość zmian, więc uwikłana w system siedziała w nim cicho i nie robiła nic. Ludzie się zwyczajnie bali. A Ojciec Święty spowodował przypływ wiary. W Polsce i na świecie. On nam powiedział „Nie bójcie się”. Myśmy te słowa zamienili w działanie. W organizację, w związki. Można powiedzieć, że masy wykorzystały pomoc Bożą. No, a jeżeli mielibyśmy głosować, kto z nas, ludzi, najbardziej przyczynił się do obalenia komunizmu, to sądzę, że 50 procent należy do naszego papieża Jana Pawła II, 30 procent to Lech Wałęsa i Solidarność, 10 procent ludzie tacy jak Ronald Reagan. Pozostałe 10 procent to Borys Jelcyn, ponieważ gdyby nie zadziałał wówczas, w sierpniu 1991 roku, kiedy miał miejsce pucz grupy Janajewa, i bezpośrednio po nim, to cały ten proces mógłby się szybko skończyć.
Bardzo dziękujemy Panie Prezydencie za rozmowę.
Rozmawiali:
Ania Rudnik i Andrzej Chołuj
Zdjęcia z 31 sierpnia 1980 roku: czarno-białe – przedstawia zakończenie strajków oraz moment podpisania porozumienia pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym (później Solidarność) a delegacją rządową (PZPR) z Mieczysławem Jagielskim na czele (pierwszy z lewej); obok Lech Wałęsa, po prawej I sekretarz KW PZPR w Gdańsku - Tadeusz Fiszbach. Na zdjęciu kolorowym – Wałęsa w czasie strajku, przemawia pod bramą Stoczni Gdańskiej.
| O nas |
| New Times Forum |
| Nauka |
| Religia |
| Polityka |
| Historia |
| Filozofia |
| Cywilizacja |
| Ekonomia |
| Inne |
| Islam |
| Judaizm |
| Chrześcijaństwo |
| Wałęsa |
| Rok 1967 |
| Private Banking 2012 |
| Byt |
| Biologia |
| Psychologia |
| Społeczeństwo |
| Kultura |
| Styl |
| Seks |
| Wychowanie |
| Patologie |
| Inne |
| Mitchell |
| Michał Anioł |
| Malczewski |
| Hennessy |
| Cytaty |
| Infografiki |
| Rankingi |
| Biografie |
| Czy wiesz że |
| Einstein |
| Quizy |
| Ankiety |
| Satyra |