2014-10-14
Autor: nTimes

Dèng Xiaopíng – ten, który zmienił Chiny w Supermocarstwo

Deng-Xiaoping-Marx-Lenin-Stalin-Mao

Chiński plakat propagandowy „Niech żyje Maoizm i Marksizm-Leninizm”. Od lewej: Karol Marks, Fryderyk Engels, Włodzimierz Lenin, Józef Stalin i Máo Zédōng.

Dèng nalegał na proces ze względów „wychowawczych”, a pewnie też dla szerzenia postrachu wśród przeciwników. Rozumiał jednak doskonale, że zdemaskowanie samego Máo jako równego Stalinowi masowego mordercy oznaczałoby moralną katastrofę partii, skoro (w przeciwieństwie do sowieckiej) nie miała ona żadnego przedmaoistowskiego Lenina, do którego idei mogłaby nawiązać. Dlatego plenum grudniowe i późniejsza (z czerwca 1981 r.) specjalna Rezolucja w sprawie niektórych problemów w historii naszej partii uznawały, że „myśl Máo Zédōnga” pozostaje nadal ideowym drogowskazem komunistów chińskich. Osiągnięcia zmarłego wodza (dokładnie tak jak ongiś Stalina) miały przewyższać błędy w proporcji 7:3. Dla skupionych przy „ścianie Xīdān” dysydentów wywody te były wstrząsem i dowodem, że nowe kierownictwo zamiast „szukać prawdy w faktach”, zamierza je ignorować. „Czy Dèng chce demokracji?” – zapytywał Wèi Jīngshēng w tolerowanym (jeszcze) miesięczniku „Tansuo” (Poszukiwania): „Oczywiście, że nie. […] Jeśli jego idea demokracji nie zezwala innym na krytykę osób będących u władzy, to czymże się taka demokracja różni od ukrytej za sloganem »demokratycznej dyktatury proletariatu« tyranii Máo Zédōnga?” 1. Za słowa te Wèi został 29 marca 1979 r. aresztowany i otrzymał piętnaście lat więzienia. Różnica między czasami obecnymi a okresem władzy Máo jednak istniała, represje bowiem okazały się dość umiarkowane i bezkrwawe, a prócz samego Wèi Jīngshēnga nie skazano zbyt wielu uczestników ruchu. Ruch ten, choć ledwie raczkujący, był większy od analogicznego w ZSRR, lecz dla władzy chwilowo niegroźny. Dopiero w 1981 r., pod wpływem wiadomości o „polskiej rewolucji” miano dokonać dalszych aresztowań, w tym Xú Wénlì, który ośmielił się nazwać Lecha Wałęsę „świetlanym wzorem” dla robotników w krajach komunistycznych. 30 marca 1979 r. Dèng oznajmił, że „czterem modernizacjom” winny towarzyszyć „cztery podstawowe zasady”, a mianowicie socjalistycznej drogi, dyktatury proletariatu, kierowniczej roli partii oraz marksizmu-leninizmu i „myśli Máo”. Rok później parlament chiński zniósł formalnie prawo „nieograniczonych” debat, wypowiedzi i wywieszania dàzìbào. Wedle przywódcy „demokracja” (dodawał zawsze: socjalistyczna) miała oznaczać efektywniejsze rządy partii, a nie zniknięcie państwa partyjnego w szczelinie urny wyborczej.

Odcinając się bezwzględnie od niedoszłych studenckich reformatorów, Dèng uzyskiwał cenne poparcie nie tylko zagrożonej biurokracji partyjnej, ale nade wszystko armii, zawsze potencjalnie niebezpiecznej (dość przypomnieć sprawy Péng Déhuáia i Lín Biāo), a potrzebnej dla postanowionej już konfrontacji z Wietnamem. Ten ostatni, przystąpiwszy do prosowieckiej Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej i podpisawszy z Kremlem układ sojuszniczy (3 listopada 1978), rozpoczął prześladowania mniejszości chińskiej na zdobytym przez siebie Południu. Szalę przechyliła jednak dopiero grudniowa inwazja na Kambodżę. Między 17 lutego a 16 marca 1979 r. Chiny udzieliły Wietnamowi (według słów Dènga) „odpowiedniej, choć ograniczonej nauczki”. Atakujący, uzbrojeni w przestarzałą broń sowiecką (m.in. czołgi T-34), nie byli jednak w stanie rozbić zahartowanego w bojach przeciwnika, dysponującego – o ironio – znaczną ilością zdobycznego, nowoczesnego sprzętu amerykańskiego. Poniesione spore straty (26 tys. zabitych, 37 tys. rannych) obnażyły bezsens maoistowskich ataków na profesjonalizm wojskowych i preferowania chłopskiej milicji. Pociechą był tylko fakt, że Moskwa, oprócz propagandowej wrzawy, nie udzieliła Hanoi żadnej pomocy.

Deng-Xiaoping-Jimmy-Carter-1979-01-29

Konferencja prasowa Dèng Xiǎopínga w ogrodach Białego Domu w obecności ówczesnego prezydenta USA Jimmy’ego Cartera (29 styczeń 1979 r.).

Akcja Dènga zaimponowała natomiast Stanom Zjednoczonym, gdzie tuż wcześniej (29 stycznia – 6 lutego 1979) złożył oficjalną wizytę i z którymi w sam dzień Nowego Roku nawiązano pełne stosunki dyplomatyczne. Gość wywarł dobre wrażenie w Białym Domu, choć pytania o dysydentów zbył sarkazmem („jesteście w stanie przyjąć 10 milionów ludzi?”). Chinom przyznano klauzulę największego uprzywilejowania, a sowiecka inwazja na Afganistan podniosła jeszcze znaczenie ich współpracy. Pekin udzielił wsparcia afgańskim mudżahedinom i zbojkotował olimpiadę w Moskwie. W kwietniu 1980 r. formalnie przestał istnieć, znajdujący się od dawna w stanie śmierci klinicznej, układ sojuszniczy z ZSRR. Jeszcze 12 sierpnia 1978 r. zawarto za to traktat o pokoju i przyjaźni z Japonią, która zdążyła już wyrosnąć na głównego handlowego partnera ChRL (31% importu i 23% eksportu; handel Tokio z Tajwanem był jednak większy). Ekipa Dènga usiłowała też naprawić bezmyślnie zrujnowane przez Máo stosunki z Indiami, które w czerwcu 1981 r. odwiedził minister spraw zagranicznych Huáng Huá.

Ofensywę dyplomatyczną podjęto również w Europie Zachodniej. Współgrała ona w jakiejś mierze z ogłoszoną przez Dènga na forum ONZ jeszcze w 1974 r. efemeryczną koncepcją „trzech światów”, z których drugi (rozwinięte kraje kapitalistyczne) powinien wspierać trzeci (kraje rozwijające się) przeciw pierwszemu (USA i ZSRR). Zwrotu dokonał tu jeszcze premier Chin Zhōu Ēnlái. Już w 1975 r. przy Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej pojawił się ambasador chiński, a trzy lata później zawarto pierwsze porozumienie handlowe. W 1984 r. podpisano prawie tysiąc kontraktów na blisko miliard dolarów. Popierając zjednoczenie Europy jako przeciwwagi dla hegemonii supermocarstw, mierzono jednak głównie w Kreml, wskazując, że popularna wśród Europejczyków polityka détente (odprężenia) to ze strony ZSRR „niemal wyłącznie oszustwo”. Tolerowanie wymykającego się Moskwie eurokomunizmu (a więc uznanie, że Europejczycy mogą tu pójść własną drogą) było niczym innym jak zaprzeczeniem uniwersalności myśli Máo.

Zwłaszcza RFN, dopiero od 1972 r. mająca ambasadę w Pekinie, szybko wyrosła na trzeciego partnera handlowego ChRL po Stanach Zjednoczonych, w czym na pewno pomogły pogardliwe wypowiedzi Dènga o „całkowicie satelickiej” NRD. Chiny pozwoliły też, aby kredyt 5 mln dolarów, przyznany marksizującemu rządowi Salvadora Allende w Chile, wykorzystał zwycięski Augusto Pinochet, z którym utrzymano poprawne stosunki. Posunięcia te pogrzebały pielęgnowane dotąd specjalne relacje z Albanią. Po śmierci Máo wstrzymano jej pomoc gospodarczą, a wieko trumny nad dawną przyjaźnią zatrzasnęło pojawienie się „arcyrewizjonisty” Tito w Pekinie (sierpień 1977 r.).

Stępienie zaciekłości ideologicznej i skupienie się na pomocy gospodarczej, realizowanej często za pośrednictwem ONZ (1006 projektów z udziałem 18 tys. ekspertów w 71 krajach na koniec 1982 r.) przyniosło wymierne korzyści w Trzecim Świecie. W 1983 r. uznawało już ChRL 45 z 51 członków Organizacji Jedności Afrykańskiej, a bilans handlu z nimi, stanowiącego już ponad 22% ogólnych obrotów, wykazywał ponaddwukrotną przewagę eksportu nad importem. Podczas długiej podróży Zhào Zǐyánga po jedenastu krajach Afryki (20 grudnia 1982 – 11 stycznia 1983 r.) mówiono zdecydowanie mniej o rewolucji niż w czasie przypominanego chętnie z tej okazji pamiętnego „safari” Zhōu Ēnláia. Wojowniczość ograniczono do werbalnych haseł, w rodzaju wezwań do „energicznych sankcji” wobec RPA czy wychwalania Jasira Arafata przez Dènga („jest pan w pierwszym szeregu walki o wyzwolenie narodowe, jest pan naszym towarzyszem walki!”). Niemniej jednak porozumienie izraelsko-egipskie 1978 r. przyjęto pozytywnie jako bankructwo bliskowschodniej polityki ZSRR, a Pekin dostarczył zaopatrywanej dotąd z Moskwy armii egipskiej części zamiennych pochodzenia sowieckiego. Pomyślnie rozwijały się też, nawiązane na szczeblu ambasadorów w latach 1974/75, stosunki z Malezją, Tajlandią i Filipinami, którym wskazywano na obecność baz sowieckich w Wietnamie oraz na rolę ChRL w powstrzymywaniu tej groźby.

Głównym argumentem na korzyść Chin był jednak ich rozwój gospodarczy, obserwowany przez świat ze zdumieniem i początkowym niedowierzaniem. W latach 1979-1984 globalna produkcja przemysłu rosła średnio o 8,9% rocznie, rolnictwa – 9,4%, dochód narodowy – 8,1%, obroty handlu zagranicznego – 22,5 procent. Szczytem był rok 1984, kiedy wskaźniki owe wynosiły odpowiednio: 14, 17,1, 12,1 i 39,6. Szczególną uwagę zwracało to, że wzrost produkcji rolniczej nie tylko nie pozostawał w tyle za przemysłową, ale nawet nieco ją przewyższał (0,5%). Było to w jakiejś mierze następstwem użytych metod statystycznych (produkcja przedsiębiorstw przemysłowych funkcjonujących na poziomie dawnych wiejskich komun była klasyfikowana jako rolna), ale i tak pozostawało zjawiskiem bez precedensu. Nastąpiła korzystna niwelacja udziału rolnictwa, przemysłu lekkiego i ciężkiego w sumarycznej, globalnej produkcji rolno-przemysłowej (w 1982 r. odpowiednio 33,6, 33,4, 33%). Polepszyły się też, tak dotąd niekorzystne, proporcje akumulacji i spożycia. Deficyt budżetu państwowego, wynoszący w 1979 r. 55,5%, zmniejszył się w latach 1981-84 do 2-3 procent. Oceniając te dane, należy pamiętać oczywiście o niezmiernie niskim punkcie wyjścia (poziom produktu narodowego brutto per capita nie przekraczał 450 dolarów) i o tym, że wzrost był zwykle rezultatem źródeł ekstensywnych – nie efektywności produkcji, lecz zwiększania liczby zatrudnionych, a w rolnictwie także i dobrowolnego przedłużania czasu pracy. Niemniej jednak sukces był zaskakujący. Przysłowiowa chińska pracowitość, oszczędność i inwencja, marnowane dotąd przez maoizm w sposób zbrodniczy i bezsensowny, mogły być wreszcie wykorzystane, ukazując zarazem, ile czasu bezpowrotnie stracono.

Deng-Xiaoping-China-SEZLokomotywami rozwoju, a zarazem wizytówką ogłoszonego „otwarcia na świat” (duìwài kāifàng) stały się tworzone od 1979 r. wspomniane już specjalne strefy ekonomiczne. Położenie pierwszych z nich naprzeciw Hongkongu i Makau (strefy Shēnzhèn, Shàntóu i Zhūhǎi) oraz Tajwanu (strefa Xiàmén) nie pozostawiało żadnych wątpliwości co do tego, czyje pieniądze chcą przyciągnąć. Miał też temu służyć niski podatek dochodowy dla przedsiębiorstw z chińsko-zagranicznym kapitałem (15%, z możliwością całkowitego zwolnienia w razie długotrwałych inwestycji) i prawo transferu zysków. Oddzielone od interioru barierą celną, enklawy te stały się zarazem kuźniami wysoko wykwalifikowanej kadry technicznej i robotników. Kandydaci na tych ostatnich rychło zaczęli niepowstrzymaną lawiną napływać z całych Chin.

China-Shenzhen-by-night

Shenzhen to dziś wielki ośrodek gospodarczy i finansowy z giełdą, bankami i rozwiniętym przemysłem. To tutaj w 1980 roku w małej osadzie rybackiej Dèng Xiǎopíng utworzył pierwszą w Chinach specjalną strefę ekonomiczną (SEZ), co przyniosło gwałtowny i nieustający wzrost gospodarczy (obecnie na poziomie 17% rocznie).

W tej sytuacji XII Zjazd KPCh (1-11 września 1982) okazał się niekwestionowanym triumfem grupy Dènga. Mandat Niebios najwyraźniej był po jego stronie. Zepchnąwszy ostatecznie Huà Guófēnga na polityczny margines, dysponował on poparciem zarówno nowego sekretarza generalnego Hú Yàobānga, wspieranego przez ekipę związanych nim młodszych działaczy (Hú Qǐlì, Qiáo Shí), jak i premiera Zhào Zǐyánga oraz kilku jeszcze wpływowych osobistości, jak ojciec reformy agrarnej Wàn Lǐ. Zniesiono stanowisko przewodniczącego KC, stworzone specjalnie dla Máo. Szefem partii miał być odtąd jej sekretarz generalny, choć de facto był nim w istocie Dèng. W grudniu uchwalono nową ustawę zasadniczą (czwartą w ciągu trzydziestu lat, a trzecią w ciągu dekady!), nawiązującą sformułowaniami do starych wzorów sowieckich i mniej eksponującą rolę partii. Ta ostatnia miała prowadzić swą działalność „w granicach określonych przez konstytucję i prawo”, państwo zaś określono jako „dyktaturę demokracji ludowej” (zamiast „proletariatu”). Weteran Długiego Marszu Lǐ Xiānniàn, w nagrodę za poparcie dla Dènga, został w czerwcu 1983 r. głową państwa.

Deng-Xiaoping-Time-Man-of-the-Year

Sam Dèng, wybrany przez tygodnik „Time” człowiekiem roku 1978 (sukces ten powtórzył w 1985 r.), zyskał w świecie publicity niemal dorównujące Máo. Zachód, naciskany znów mocno (choć już po raz ostatni) przez Sowiety, chciał widzieć w chińskim przywódcy, dzielnie realizującym rynkowe reformy, nie tylko sojusznika, ale i „liberała” – dokładnie tak jak ongiś w Czang Kaj-szeku. Ogromne wrażenie w świecie wywołało podpisanie 19 grudnia 1984 r. przez premierów Zhào Zǐyánga i Margaret Thatcher porozumienia w sprawie Hongkongu, przewidującego jego powrót do Chin w 1997 r. jako Specjalnego Regionu Administracyjnego, zachowującego przez pięćdziesiąt lat dotychczasowy system gospodarczy. Dla Dènga rokowanie z pozycji siły z Brytyjczykami, w roku jego urodzenia (1904) niemal panami w Chinach, było z pewnością satysfakcjonujące. W istocie jednak zbrojne przejęcie dzierżawy, powodujące natychmiastowy odpływ kapitałów, redukowałoby jej znaczenie dla ChRL niemal do zera. Po raz pierwszy wszelako od ćwierćwiecza reżim mógł się pochwalić autentycznymi, niesfałszowanymi sukcesami. Kiedy w 1976 r. Lee Kuan Yew, chińskojęzyczny premier fantastycznie rozwijającego się Singapuru, nieoficjalnie pojawił się w nieznanych mu dotąd komunistycznych Chinach, mówił do ich gospodarzy po angielsku, akcentując swą pogardę dla zacofania kraju. Podczas następnych wizyt zaniechał tej praktyki. Byt zwykłych ludzi szybko się poprawiał i Dèng Xiǎopíng mógł liczyć na ich poparcie przeciw maoistowskim dinozaurom.

Deng-Xiaoping-Margaret-Thatcher-1982-09-24

24 września 1982 r. Margaret Thatcher spotkała się w Pekinie z Dèng Xiǎopíngiem w sprawie uregulowania statusu Hongkongu. Ostatecznie, 2 lata później (19 grudnia) podpisano umowę chińsko-brytyjską, znoszącą brytyjską dzierżawę w 1997 r.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a