Napisz artykuł do NewTIMES lub komentarz na:
NEW TIMES: CZYTAJ I PISZ!
© New Times 2012. Wszelkie trawy przystrzyżone. Prosimy odsunąć się od toru. Redakcja
zastrzega sobie dokonywanie skrótów, wydłużeń, błędów i wypaczeń. Redakcja nie odpowiada
za treść artykułów, podwyżki cen cukru i zaćmienia słońca. Ogłoszenia bardzo drobne:
Aaaaaaaaaaaby pozbyć się jąkania zadzwoń. Link i korespondencja: www.NewTimes.pl,
e-
Startuje nowy portal NewTIMES.pl.
Podczas gdy zalewa nas w Internecie potop
banału i niezdrowych emocji, może to właśnie nam,
wspólnie z Wami, uda się stworzyć coś wartościowe-
go. Tych, którzy mają coś ciekawego do zakomunikowania, zapraszamy do lektury i pisania obok naszych znakomitych redaktorów: Barbary Jackowskiej, b. Marszałka Senatu, prof. Longina Pastusiaka
czy Jadwigi Inglis
z Los Angeles.
Amerykanie nie są już Europejczykami. Czy kiedykolwiek nimi byli? Od samego początku nie przestawali oddzielać się od Europy. Pierwotnie za sprawą purytan i innych sekt, tych dobrowolnych wygnańców poszukujących wolnej przestrzeni.
Dziś ta rozbieżność się utrzymuje, bo wszyscy czy niemal wszyscy Amerykanie wierzą
w Boga, a przynajmniej tak twierdzą. Natomiast wśród Europejczyków wiara stała się
rzadkością. Wraz z uzyskaniem niepodległości przez USA owa rozbieżność zyskała także
wymiar filozoficzny. Amerykanie bowiem -
Europa oddaliła się jeszcze bardziej, kiedy w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku kapitalizm bez granic uczynił ze Stanów Zjednoczonych pierwszą światową potęgę gospodarczą. Od tej pory stały się niedoścignione i trudne do naśladowania. Dla Europy amerykański kapitalizm jest zbyt surowy. Wolimy nasze państwo opiekuńcze od ich państwa minimalnego i zgadzamy się na to, że nasze państwo przyhamuje nieco tempo rozwoju gospodarczego.
Nigdy nie chciał być sławny i bogaty, jego najgłębszym pragnieniem było WIEDZIEĆ, wydrzeć światu, a właściwie Wszechświatowi jego tajemnicę... Poza tym interesowała go właściwie tylko muzyka no i może trochę koty. Ludziom, którzy go znali najlepiej, krewnym i przyjaciołom, kojarzył się przede wszystkim z rzeczami najprostszymi, niemal banalnymi: dźwiękami skrzypiec (dochodzącymi z... kuchni o najdziwniejszych porach), przyjemnym aromatem fajki i nagłymi wybuchami gromkiego śmiechu, tak donośnego, że rozlegał się po całym domu...
Jego słynna "Zielona Książka", opublikowana w 1975 roku, przedstawiała oryginalną filozofię polityczną oraz poglądy na demokrację. Odrzucała też jej nowoczesne (liberalne) rozumienie, w zamian proponując demokrację bezpośrednią opartą na komitetach ludowych z której wkrótce wyrosła t.zw. Dżamahirijja, czyli model ustroju politycznego obowiązujący w Libii w całym okresie jego przywództwa. "Zielona Książka" miała być buntowniczą odpowiedzią, trzecią drogą w stosunku do dominującego w tym czasie komunizmu i kapitalizmu.
Dzisiaj, gdy o Libii jest głośno na całym świecie, warto przypomnieć "co poeta miał na myśli" i co udało mu się urzeczywistnić.
Pomimo, iż swego czasu "Zielona Książka" była przez władze libijskie bardzo aktywnie promowana na całym świecie (na zdjęciu widać wydanie angielskie i rosyjskie), dość szybko o niej zapomniano, a autor zajął się bardziej przyziemnymi sprawami, choćby takimi jak gromadzenie niebotycznej, wielomiliardowej fortuny (pewnie chcąc zabezpieczyć przyszłość swoich ośmiorga dzieci) czy przygotowywaniem wielu akcji terrorystycznych (pewnie chcąc "wcielać swoje idee w życie").
Dziś "Zielona Książka" jest trudno dostępnym unikatem. Zapraszamy więc do lektury tego kontrowersyjnego, ale zarazem interesującego materiału.