2013-07-09
Autor: nTimes

Edward Gierek: a jednak Polak potrafi!

Edward-Gierek

Edward Gierek to człowiek, który w latach 70. wywarł dominujący wpływ na powojenne dzieje naszego kraju. Przez 10 lat (1970-80) był faktycznym przywódcą Polski (PRL). Przedstawiamy historyczny, prawdopodobnie ostatni wywiad, którego udzielił właśnie nam, kilka miesięcy przed swoją śmiercią w 2001 r.

W swoich pamiętnikach pod tytułem „Smak życia” pisze Pan: „Errare humanum est. Nie ma polityka nie popełniającego błędów”. Pan jednak nie wymienił swoich błędów.

Nie uchylam się od odpowiedzi na to pytanie. Trudno jednak byłoby mi je wszystkie wymienić. Wiem, że w jakiejś części i w jakiś sposób ja również jestem odpowiedzialny za aktualną sytuację w kraju. I to nie dlatego, że popełniałem błędy w ekonomice. Przede wszystkim jestem odpowiedzialny za to, że dobrałem sobie niewłaściwych ludzi. Wielu z nich, z tych, którzy później mnie opluwali, wcześniej wyciągnąłem na scenę władzy.

Rządzący postpeerelowską Polską zdają się nie korzystać z doświadczeń historii. Parę minionych lat pokazuje, że i oni mieli kłopoty z doborem odpowiednich ludzi.

To już jest ich zmartwienie. Ja w początkowym okresie pracy w Warszawie starałem się nie popełniać błędów poczynionych przez moich poprzedników. Tylko, gdy się jest otoczonym gronem pochlebców, którzy zacierają swoje i innych błędy, to po pewnym czasie ulega się takiej atmosferze.

Jak Pan ocenia tezy o czerwonej nomenklaturze rozlokowanej w gospodarce Polski?

Ja nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że to partyjni prominenci. Byli wśród nich ludzie związani, jak to się mówi, na śmierć i życie z ustrojem; ludzie, którzy starali się jak najlepiej służyć narodowi i ustrojowi. Byli tacy, którzy nie czuli do ustroju specjalnego sentymentu, ale również dobrze pracowali. Byli wreszcie tacy, którzy deklarowali się, jako wielcy bojownicy o sprawę, a w gruncie rzeczy gotowi byli służyć każdemu. A dziś wrzuca się wszystkich do jednego worka. Czy obecne władze wolne są od tego typu ludzi?

W latach siedemdziesiątych zaczęliście - jak sam Pan przyznaje - wprowadzać „krok po kroku” swobody obywatelskie. Dziś ludzie spytaliby Pana: a dlaczego stopniowo, dlaczego reglamentowaliście te swobody?

Mówiono, że byłem uzależniony od Moskwy i tego, co stamtąd dyktowano. To wierutne kłamstwo! Ja i ludzie mi najbliżsi uważaliśmy tak: wy sobie mówcie, a my i tak będziemy robili to, co uważamy za słuszne. I tak było. Niektórzy zarzucają mi, że zachowywałem się w stosunku do Breżniewa poddańczo. I podają przykład, prawdziwy zresztą, zdarzenia na VII Zjeździe: gdy przemawiałem, Breżniew wymachiwał rękami, dyrygował. Różnie to można było odczytać… Zarzucono mi, że źle się stało, iż nie zareagowałem. Tymczasem, gdybym to uczynił, musiałbym przerwać przemówienie, wziąć Breżniewa na stronę i go obsztorcować. Ale co by to dało? Nic. Pod drugie wiedziałem, że on już wtedy był ciężko chorym człowiekiem. Wiedziałem też, iż na zjazd przyszedł naszpikowany środkami przeciwbólowymi, wprowadzającymi człowieka w stan euforii, nie reagowałem na jego zachowanie. Gdybym zareagował, byłby grubszy skandal. Polska by na tym nie skorzystała.

Jaką cenę można płacić za ustępstwa wynikające stąd, że są w świecie mocniejsi od nas?

Każdy musi tę cenę wyważyć w stosunku do interesu państwa. Przecież niektóre nasze ustępstwa w stosunku do Związku Radzieckiego też były poczynione za jakąś cenę. Jeszcze raz powtórzę: jeśli w Polsce coś chcieliśmy zrobić, to nie pytaliśmy ich o zgodę! Jednak w pewnych sprawach, na przykład polityki światowej, działaliśmy wspólnie. To nie jest tak, że Zachód przyczynił się do zaistnienia KBWE. Szczerze mówiąc największe w tym zasługi ma Polska. A to dlatego, że skruszyliśmy poglądy ZSRR na niektóre sprawy. Breżniew wcale nie palił się do poparcia takiej inicjatywy.

Gierek-Brezniew

Przywódca ZSRR Leonid Breżniew przemawia w Katowicach z okazji XXX-lecia Polski Ludowej, 22 lipca 1974 r. Rok później, 8 grudnia 1975 r. , w czasie obrad VII zjazdu PZPR doszło do incydentu: będąc pod wpływem alkoholu (lub silnych leków) I sekretarz KPZR „dyrygował” delegatami podczas śpiewanej przez nich „Międzynarodówki”.

12

O Autorze

nTimes

 > John Lennon "Imagine": Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... Mahatma Gandhi: Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Teleskop Hubble'a