Prof. Jerzy Vetulani o Mózgu: lęki, pamięć, depresja, uzależnienia
••••••••• EWOLUCJA MÓZGU •••••••••
Przejdźmy do ewolucji. Zdolności intelektualne człowieka wyewoluowały przez ostatnie 100 000 lat albo dłużej. Ale liczmy od neandertalczyków…
Nie tak bardzo wiadomo, czy mózg neandertalczyka był strukturalnie gorszy niż nasz. Na pewno był większy. Ale prawdopodobnie mniej plastyczny, bo kultura neandertalska była bardzo stabilnym powtarzaniem pewnych wzorców, a kultura człowieka mądrego, kultura Cro-Magnon, charakteryzowała się tworzeniem indywidualnych dzieł sztuki, które przetrwały w postaci malowideł w jaskiniach. Oczywiście, plastyczność istnieje również w mózgu niższych zwierząt; widzimy, że także u szczurów w pracującym mózgu wzrasta liczba połączeń i neuronów, które tworzą się z komórek progenitorowych. Zwierzęta żyjące w warunkach zmuszających do uczenia się, prowadzących do wzmożonej neurogenezy, lepiej rozwiązują problemy kognitywne. U człowieka występuje to w części mózgu zwanej hipokampem. To da się mierzyć. Badania grupy profesora Frąckowiaka z Londynu wykazały, że u taksówkarza londyńskiego, który stale musi rozwijać znajomość bardzo złożonej mapy przestrzennej metropolii, hipokamp jest większy niż u przeciętnego londyńczyka, a ta różnica zwiększa się wraz z długością stażu zawodowego. Wychowanie, edukacja, służą do zwiększenia plastyczności, rozwoju mózgu, tworzenia się nowych neuronów. W sytuacjach skrajnych, dzięki plastyczności mózgu osiągamy umiejętności pozornie niemożliwe. Tak np. ofiary thalidomidu urodzone bez rąk mają na ogół chwytne i sprawne stopy, którymi mogą wykonywać takie czynności jak wyjęcie z kieszeni paczki papierosów, otwarcie jej, wyciągniecie jednego papierosa, włożenie do ust i zapalenia przy użyciu zapalniczki. Sam to kiedyś widziałem w hali odlotów na londyńskim lotnisku. Podobnie bliźnięta syjamskie, stale połączone ze sobą, mogą prowadzić prawie normalne życie. Możliwości mózgu człowieka, niezależnie od tego, w jakich warunkach kulturowych przychodzi na świat, są ogromne; my nawet nie możemy sobie wyobrazić, nie wierzymy w potęgę naszego mózgu.
Zmierzam jednak do problemu dalszej ewolucji człowieka. Ewolucja nie skończyła się, bo niby dlaczego nagle miałaby się skończyć ostrą granicą dzisiejszego człowieka? A dla tych, co nie wierzą w ewolucję, można by powiedzieć, że dzieło stworzenia jest niedokończone… Czego możemy się spodziewać za następne kilkaset tysięcy lat, zarówno ze strony mózgu, jak i fizycznie? W końcu miednica kobiety, ograniczająca rozmiar głowy noworodka, a stąd mózgu, może się rozszerzyć…
Wyrwaliśmy się spod „klasycznego” doboru naturalnego, który preferował osobniki zdrowe, silne, agresywne itd. Tę zdrową preferencję wyeliminowaliśmy, odsuwając niebezpieczeństwo śmierci u osób cierpiących na nieuleczalne choroby. Najprostszymi przykładami są cukrzyca albo astma: osoby nimi dotknięte mogą obecnie żyć i reprodukować się, a to przecież z punktu widzenia ewolucyjnego oznacza pogorszenie puli ludzkich genów. Inny przykład: wytępienie owsików u dzieci uważane jest za przyczynę wzrostu różnych chorób przewodu pokarmowego, np. „sensitive bowel syndrome” ▀, bo obecność robaków prowokowała nasilenie mechanizmów immunologicznych. Sądzono, że granicą ewolucji człowieka jest wielkość jego czaszki. Ale szerszą miednicę kobiety można zastąpić cesarskim cięciem. Pozostają jednak poważne problemy z przyszłą ewolucją mózgu - już w obecnej chwili pracuje on na granicy niedotlenienia i nawet niewielkie zatory krążeniowe powodują udary mózgu.
A ponieważ wielki mózg, aby był sprawny, musi podzielić się na wyspecjalizowane obszary, stąd mały nawet zator w obrębie ważnego obszaru niesie katastrofalne skutki.
Mówiąc minimalistycznie… będzie, co będzie. Jeżeli nic się nie zmieni, społeczeństwo przyszłości będzie długowieczne, ale schorowane i niewiele mądrzejsze od naszego (podobnie, jak i my nie jesteśmy chyba mądrzejsi od starożytnych Greków).
Drugą możliwością jest powrót pewnych form eugeniki, chociaż tak zdyskredytowanej. Mimo wszystko nadal stosuje się ją częściej niż można by sądzić, np. w doborze małżeństw. Niemal każda matka odradzi synowi ożenek nie tylko z dziewczyną ułomną, ale także i z taką, w której rodzinie były przypadki samobójstwa.
Być może jednak postęp medycyny doprowadzi do powstania społeczeństwa zdrowego. Z jednej strony to rozwój techniki: nanotechnologia może wejść do wnętrza naszego organizmu; być może w naszych tętnicach będą pływały mikrołodzie podwodne wycinające złogi cholesterolu i łatające śródbłonek. Na granicy science-fiction są możliwości manipulacji genetycznych w liniach rozwojowych, chociaż jak dotąd terapia genowa nie ma specjalnych sukcesów. Można będzie prawdopodobnie genetycznie wbudowywać różne odporności. Bieda polega na tym, co zauważyła kiedyś nieodżałowana profesor Halina Krzanowska, że nie bardzo wiemy, na czym miałby polegać człowiek idealny, nawet psychicznie. Jest w tym wszystkim mnóstwo problemów etycznych, biologicznych, nawet społecznych, chociażby tylko biologiczne rozwidlenie rozwoju ludzkości.
Dobrze, ale to wszystko mówi Pan na poziomie, nazwijmy go, „technologicznym” i w obrębie iluś tam pokoleń, w skali powiedzmy paru tysięcy lat. Mnie bardziej chodzi tutaj o naturalną ewolucję w skali kilkudziesięciu, stu tysięcy lat, jeżeli nasz gatunek przetrwa tak długo w takich czy innych szczęśliwych okolicznościach.
Nasza ewolucja to jest w końcu kilkadziesiąt tysięcy lat…
O to mi właśnie chodzi i o następne kilkadziesiąt tysięcy…
W końcu my, ludzie, jesteśmy już teraz w ogromnym stopniu sztucznie hodowani z zapewnieniem podstawowych potrzeb życiowych bez konieczności wielkiej walki o to. Bylibyśmy nawet, jako gatunek, w stanie przeżyć długi okres całkowitego zlodowacenia Ziemi.
Czyli nie da się o dalszej biologicznej ewolucji człowieka rozmawiać, pomijając technologię?
Ja nie potrafię. Ale może nastąpi rozwój duchowy, techniki medytacji, głębsze introspektywne poznanie możliwości naszego umysłu. Może to właśnie robią delfiny?
Czyli co? Według Pana technologia kształtować będzie świadomość, jak kiedyś byt miał kształtować świadomość?
Oczywiście. To kształtowanie świadomości tym czy innym jest znacznie starsze niż marksizm. Pyta Pan o dalszą ewolucję człowieka. Sądzę, że nasz intelekt hamuje i będzie coraz bardziej hamował rozwój naturalny. Wyrwaliśmy się z ewolucji naturalnej. Fizycznie pozostaniemy chyba prawie tacy sami. Hipotetyczne przyspieszenie ewolucji człowieka to będzie przyśpieszenie rozwoju mózgu. Mój educated guess jest taki, że powstaną pewne części mózgu, które pozwolą na łatwe nawiązywanie bezpośredniego kontakty myślowego, typu z grubsza mówiąc „telepatii”. Że coś takiego jest możliwe, to wystarczy spojrzeć na obecne w nas zachowania empatyczne. Mówi się o tzw. neuronach zwierciadlanych. Czyli mamy już coś takiego i jeżeli to dalej pójdzie… Zmieni się życie społeczne. Owo „czytanie w myślach”, wiedza o tym, co o sobie myślimy itd.
Orwellowski świat, nawet jeśli powstałby naturalnie… Futurologia była i jest przerażająca.
A może właśnie powstanie harmonijna wspólnota ducha? Na szczęście przepowiednie futurologiczne z reguły nie sprawdzają się i służą głównie nowym pokoleniom do naśmiewania się z pokoleń poprzednich.
Rozmawiał: Andrzej Kobos
Wywiady pierwotnie ukazały się w: Po drogach uczonych. Tom 2. Wydawnictwo PAU, Kraków 2007 r.
Źródło: Oficjalna strona prof. Jerzego Vetulaniego “Piękno Neurobiologii” oraz kontakt do profesora.
Możesz przeczytać także: “Skąd się bierze Agresja i Empatia u człowieka – mówi prof. Jerzy Vetulani“.
Jerzy Vetulani (ur. 21 stycznia 1936 w Krakowie) – profesor nauk przyrodniczych, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, doctor honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Wiceprzewodniczący rady naukowej Instytutu Farmakologii PAN, profesor Małopolskiej Szkoły Wyższej im. Józefa Dietla w Krakowie.
Autor kilkuset prac badawczych o międzynarodowym zasięgu, współtwórca hipotezy β-downregulacji jako mechanizmu działania leków przeciwdepresyjnych. W 1983 laureat Międzynarodowej Nagrody Anna Monika II klasy za badania nad mechanizmami działania elektrowstrząsu. Jeden z najczęściej cytowanych naukowców polskich w dziedzinie biomedycyny. Popularyzator nauki, przez ponad dwie dekady redaktor naczelny czasopisma „Wszechświat”. Zwolennik ogólnej depenalizacji narkotyków i legalizacji marihuany, krytyk represyjnej polityki narkotykowej w Polsce. W 1990 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2004 r. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.











