Sonda Kepler odkryła planetę najbardziej podobną do Ziemi

Krąży ona dramatycznie blisko swego słońca - poinformowali naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) w magazynie „Nature”. Jeżeli istnieje piekło, to właśnie tam, 400 lat świetlnych od Ziemi, czyli całkiem niedaleko, jak na rozmiary Wszechświata.

Pomiarów dokonał zespół kierowany przez dr Andrew Howarda (Institute for Astronomy, University of Hawaii w Manoa, (e-mail: [email protected]), który zmierzył masę planety z obserwatorium Kecka na Mauna Kea na Hawajach. Równoległe badania przeprowadzone przez dr Francesco Pepe (Uniwersytet w Genewie, Szwajcaria, (e-mail: [email protected]) zostały opublikowane w tym samym numerze.
Doniesienie „Nature” z 31 października pojawiło się kilka dni po informacji, że liczba odkrytych planet poza Układem Słonecznym przekroczyła tysiąc. To są tylko potwierdzone odkrycia i zaledwie - jesteśmy dziś prawie pewni - mały ułamek wszystkich planet Drogi Mlecznej.
Według analizy statystycznej przeprowadzonej w zeszłym roku przez naukowców pod kierunkiem Arnauda Cassana z Paryskiego Instytutu Astrofizyki (e-mail: [email protected]) na każde dwie gwiazdy przypadają średnio trzy planety. Powinno być ich więc w sumie blisko 150 miliardów! I to tylko w naszej Galaktyce.
Sam kosmiczny teleskop Keplera, dopóki w połowie roku nie uległ awarii, w ciągu czterech lat pracy wytypował blisko 3,6 tys. gwiazd, które najpewniej mają układy planetarne. Ich blask ulega przyćmieniu, jakby w regularnych odstępach czasu zasłaniała je wędrująca wokół gwiazdy planeta. Na razie tylko 156 z nich zostało potwierdzonych, ale astronomowie oceniają, że Kepler nie mylił się w ponad 90% przypadków.
Nazywam się Kepler 78b. I jestem z piekła rodem
Planeta, o której donosi czwartkowe „Nature”, także została wykryta przez ten teleskop. Nazywa się Kepler 78b (KIC 8435766 b) i okrąża swe słońce raz na 8,5 godziny. Oznacza to, że znajduje się na bardzo ciasnej orbicie, niezwykle blisko gwiazdy, około 40 razy bliżej niż odległość między Merkurym i Słońcem. Gdybyśmy stanęli na jej powierzchni, widzielibyśmy tuż nad sobą ogromną tarczę słońca, która wypełnia niemal połowę nieba - od horyzontu po zenit. To gwiazda młodsza (liczy sobie 600 mln lat), nieco mniej masywna i trochę mniej gorąca od Słońca. Centralna gwiazda układu Kepler 78, KIC 8435766 (Kepler Input Catalog) to żółty karzeł położony w gwiazdozbiorze Łabędzia, ma charakterystyki zbliżone do Słońca: podobny typ widmowy, masę 0,84 masy Słońca oraz promień szacowany na 0,73 promienia Słońca.
Niemniej jednak naukowcy oceniają, że w takiej bliskości gwiazdy temperatura na dziennej powierzchni planety przekracza 2 tys. st. C. Z pewnością jest tam zbyt gorąco na życie, jakie znamy.
Natomiast jest to pierwszy glob, który swoją posturą i budową tak bardzo przypomina Ziemię. Ze zmniejszenia jasności gwiazdy przez przechodzącą nad jej tarczą planetę (to zaciemnienie mierzył Kepler), udało się wyliczyć jego średnicę - jest ledwie o 20% większa niż średnica naszego globu.
Teraz w „Nature” dwa zespoły badaczy także wyliczają jego masę. Było to bardzo trudne zadanie, bo masę planety mierzy się, sprawdzając, jak mocno zmienia ona ruch macierzystej gwiazdy.




