Teresa Torańska: wywiad z Wojciechem Jaruzelskim

13 grudnia 1981 r. Generał Wojciech Jaruzelski ogłasza w TV Stan Wojenny.
2 stycznia zmarła wybitna dziennikarka Teresa Torańska, autorka m.in. niezwykle cennej i wartościowej historycznie książki „Oni”. Za portalem Wyborcza.pl przedstawiamy jej wywiad z Wojciechem Jaruzelskim, I Sekretarzem KC PZPR w okresie Stanu Wojennego (do 1989 r.), opublikowany w grudniu 2004 r. oraz dokumentalny film biograficzny pt. „Generał Wojciech Jaruzelski”.
Wolność. Czym jest?
Uświadomioną koniecznością. Powtórzę za filozofami.
Za Heglem i Marksem.
To nie jest głupie, co głosili. Mieli rację. Człowiek nie jest absolutnie wolny.
Pan. Był choć raz?
Nie byłem. Człowiek całe życie musi liczyć się z wieloma ograniczeniami. Z prawami, które obowiązują, z otoczeniem, w jakim żyje. A pani była?
Jestem. Od 13 grudnia 1981 roku.
Ależ proszę pani, o czym pani mówi! Poczucie, że mogę, mam prawo, że mi wolno, bez określenia ram, w których mogę się poruszać, z pominięciem nadrzędnych konieczności, presji i uwarunkowań, które można określić kategorią mniejszego zła, to teoria! Człowiek od dzieciństwa słyszy: nie ruszaj tego, nie dotykaj, nie rób, nie idź tu - tam, nie wypada, nie wolno. Zakazy, nakazy, rygory.
I czerwony barszcz, którego nie lubi, zjeść musi?
Musi.
Bo pan siedział nad talerzem barszczu…
Siedziałem. Nieraz do wieczora. W naszej jadalni w Trzecinach. A potem było katolickie gimnazjum i internat, sześć lat, u ojców Marianów. I podporządkowanie regułom surowszym niż w domu, pamiętam. Jak przez różową mgłę.
Dlaczego różową?
Tamten czas - lata dwudzieste, trzydzieste, gdy ogląda się je z dystansu siedemdziesięciu lat, wydają się bezkonfliktowe, a przykre czy niesympatyczne zdarzenia odchodzą daleko w cień.
Kiedyś śniły mi się - jeszcze pięć, dziesięć lat po wojnie - dom, w którym mieszkaliśmy, dwór dziadków - duży, który stał obok, ogród, park. Trzeciny to była posiadłość, otoczona wspaniałą przyrodą, cudownymi krajobrazami. Konie, psy, przeważnie dobermany. Kochałem konie. Pierwszego - kucyka, dostałem, gdy byłem małym chłopcem. To była klaczka, nazywałem ją Kucka. Kucka była moja.
Trzeciny spaliły się doszczętnie w czasie działań wojennych. Po wojnie objęła ją reforma rolna.
Kilka lat temu pojechałem tam.
I…?
Po naszych Trzecinach została tylko rzeka Brok wpadająca do Bugu, pola, gdzie w zimie ze starą strzelbą dziadka polowałem na zające, oraz skarpa, po której kiedyś zjeżdżałem na sankach. Nie ma dworu, nie ma budynków gospodarczych, nie ma wielkiego ogrodu. Ale nie ma też i paskudnych czworaków - stwierdziłem z satysfakcją. Stoją w ich miejsce bardzo przyzwoite domy byłych pracowników majątku, a nasz dawny furman mieszka dzisiaj w większym i ładniejszym od mojego.
Dla mnie - człowieka lewicy - było to odkrycie optymistyczne. Wszystkim więc, którzy ubolewają - poniekąd słusznie - nad zniszczonymi czy zdewastowanymi, często w barbarzyński sposób, polskimi dworami i pałacami, które przez wieki były skarbnicą naszej tradycji i kultury, mówię: równolegle z dworami zniknęły czworaki. Wielkim dorobkiem Polski Ludowej jest zniknięcie czworaków.










Teresa Torańska była wielką mistrzynią. Nikt tak jak ona nie potrafił moderować dyskusji, zadając pytania celne i krótkie, stosując wyrafinowaną psychologię.