2013-12-22
Autor: nTimes

Zakochany mózg – co się dzieje, gdy mówimy „kocham”

Canova-Psyche-Louvre

Gdyby autorzy walentynkowych kartek, nie chcąc popadać w rutynę, zechcieli ukazać na nich prawdziwe siedlisko miłości, musieliby zamiast czerwonego serca namalować jasnobrązowy, mocno pofałdowany mózg. Może nie byłoby tak ładnie, ale za to zgodnie z prawdą.

To zadziwiające, że w potocznym i wciąż powszechnym mniemaniu to serce kojarzymy z życiem uczuciowym, jakby nic się nie zmieniło od czasów Arystotelesa, który nazwał ten organ pierwszym i najważniejszym. Po nim, przez blisko 1900 lat, uznawano je za centralny ośrodek emocji – aż do 1628 r., kiedy angielski fizjolog William Harvey wyjaśnił jego prawdziwą funkcję – pompy tłoczącej krew do naczyń.

Nie zdegradowało to jednak utrwalonej w języku i tysiącach artystycznych dzieł sercowej symboliki. Bo kiedy w 1967 r. media z napięciem śledziły każdy ruch skalpela dr. Christiaana Barnarda, który w RPA dokonywał pionierskiego przeszczepu serca, żona pacjenta drżała ze strachu, że po wyjściu z narkozy stanie się on innym człowiekiem i przestanie ją kochać. „Jak wszyscy sądziłam, że serce kontroluje wszelkie nasze uczucia i naszą osobowość” – przyznała po operacji.

A oto receptura na miłość

To jednak nie w sercu, lecz w mózgu rodzi się i trwa wszelka namiętność. Tak jak zazdrość, pożądanie, przywiązanie, również lęk przed utratą ukochanej osoby. Te wszystkie emocje, mniej lub bardziej bezpośrednio związane z miłością, przeżywamy za sprawą hormonów i substancji chemicznych krążących między komórkami nerwowymi. Chcecie poznać przepis na miłość? Trzeba zajrzeć do laboratoriów neurobiologów, którzy z coraz większą uwagą przyglądają się swoistej burzy chemicznej, wzniecanej przez amory.

„Odmierz kilka kropel dopaminy i połącz w równej proporcji z noradrenaliną” – tak mógłby wyglądać początek receptury na syrop, który zapewni miłość tyleż namiętną, co pełną euforii. Dodaj fenyloetyloaminy, a będziesz wielbić ukochaną osobę bez względu na jej wady. Wymieszaj z dużą ilością monoaminooksydazywazopresyny, by zapewnić sobie stałość w uczuciach. Jeszcze odrobina oksytocyny, która niczym szczypta pieprzu w potrawie wyostrzy zmysły oraz spotęguje uczucie rozkoszy. I już! Sporządzoną miksturę należy przyjmować regularnie, najlepiej tuż przed snem, by wyciszony organizm mógł łatwiej przyswoić wszystkie składniki.

Brain-in-Love-Cloninger

Cóż, gdyby to było takie proste! Magię miłości być może łatwo sprowadzić do reakcji chemicznych, ale trudno uwierzyć, by naukowcom udało się wyprodukować w laboratoriach esencję zdolną obudzić w kimkolwiek stan zakochania. Niektórzy zrazu mogliby ją nazwać toksyną zatruwającą szare komórki, bo miłosne zadurzenie coraz częściej bywa porównywane do kryzysów psychicznych, źle wpływających na codzienne funkcjonowanie i wypaczających rzeczywistość.

Miłość na zdrowie

Donatella-Marazziti-thumbMiłość uzależnia i może być przyczyną nerwicy natręctw – twierdzi między innymi psychiatra Donatella Marazziti (e-mail: donamara@donatellamarazziti.com) z uniwersytetu w Pizie. Nie jest to jedyna badaczka namiętności, która w uczuciach dopatruje się znamion choroby.

Helen-Fisher-thumbHelen Fisher (e-mail: HelenFisher@HelenFisher.com), antropolożka z Rutgers University w Nowym Jorku, czy Arthur Aron, psycholog z nowojorskiego Stony Brook University, za pomocą wyrafinowanej aparatury skanującej aktywność poszczególnych fragmentów tkanki mózgowej odnaleźli u osób zakochanych wiele analogii do zaburzeń przypisywanych ludziom chorym: natrętne myśli stale krążące wokół oblubieńca, obsesyjną potrzebę bliskości, stan uzależnienia.

Oczywiście nie oznacza to, że miłość jest uczuciem złym i należy się jej wystrzegać tak jak zgubnych nałogów! Sporo badań pokazuje, że zakochanie służy zdrowiu, a ludzie pozostający w wieloletnich związkach dłużej żyją. W dodatku świadomość, że miłość może doprowadzić do szaleństwa – na szczęście trwającego dość krótko – daje wskazówkę, jak poprawić międzyludzkie relacje, polepszyć małżeńskie stosunki i ożywić romantyczne doznanie, które kiedyś rozkwitło, ale z upływem czasu przygasło na skutek rutyny i przyzwyczajenia.

Helen Fisher, przy okazji swoich badań nad wpływem miłości na ośrodkowy układ nerwowy, porównała obrazy mózgu z magnetycznego rezonansu jądrowego osób będących w fazie zakochania z tymi, u których namiętność natrafiła na poważny kryzys. Tej grupie pokazywano najpierw zdjęcia ludzi, do których nie przejawiali żadnych uczuć, a następnie fotografie twarzy osób, które bardzo kochali. I właśnie te zdjęcia, w porównaniu z przedstawiającymi neutralne postacie, wyzwalały w ośrodkowym układzie nerwowym wydzielanie dopaminy. Tego samego związku, którym mózg zostaje zalany, gdy odczuwamy przyjemność lub wpadamy w sidła nałogu.

Brain-in-Love-Couple

12

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a