2014-02-10
Autor: nTimes

Steve Jobs – cyniczny geniusz który stworzył przyjazny komputer

Steve-Jobs

Komputery z graficznym interfejsem użytkownika

Apple II – 8-bitowy komputer domowy sprzedawany przez firmę Apple Computer od 1977 r. (konstruktorem był Steve Wozniak) – wyniósł firmę Apple z garażu Steve’a Jobsa na szczyt nowej technologii. Sprzedaż rosła w niespotykanym tempie, od dwóch i pół tysiąca sztuk w 1977 do dwustu dziesięciu tysięcy w 1981 roku. Ale Jobs był niespokojny. Apple II nie mógł odnosić sukcesu bez końca, a on wiedział, że nie jest ważne to, ile pracy włożył w jego opakowanie, od kabla zasilającego po obudowę, komputer zawsze będzie postrzegany jako arcydzieło Wozniaka. Potrzebował własnej maszyny. Co więcej, chciał mieć produkt, który, według jego słów, odciśnie swoje piętno we wszechświecie.

Apple II (jeszcze bez graficznego interfejsu użytkownika) – przez szesnaście lat sprzedano prawie sześć milionów egzemplarzy. Żaden inny komputer nie odegrał tak wielkiej roli w rozwoju branży komputerów osobistych. Wozniak zasłużył sobie na miejsce w podręcznikach historii techniki projektem niesamowitej płytki obwodu i jej oprogramowania – jednego z najwybitniejszych przykładów jednoosobowego wynalazku XX wieku. Ale to Jobs umieścił płytki Wozniaka w przyjaznym pakiecie, z zasilaczem i fajną obudową. I to on stworzył firmę, która wyrosła na maszynach Wozniaka. Jak powiedział później Regis McKenna:
Steve-Jobs-Regis-McKenna„Woz zaprojektował świetny komputer, ale gdyby nie Steve Jobs, jego komputer do dziś kurzyłby się w sklepach dla hobbystów”. Mimo to większość ludzi uważała Apple II za dziecko Wozniaka. Popchnęło to Jobsa do kolejnego wielkiego kroku, do czegoś, co mógłby nazwać swoim własnym osiągnięciem.

Z początku miał nadzieję, że marzenie to spełni Apple III. Nowy model miał mieć większą pamięć, ekran wyświetlał osiemdziesiąt znaków w linii zamiast czterdziestu, radził sobie także z wielkimi i małymi literami. Dając upust swojej pasji do przemysłowego projektowania, Jobs zadekretował rozmiar i kształt obudowy i nie pozwolił nikomu go zmienić, nawet kiedy zespoły inżynierów dodawały coraz więcej komponentów do płyt głównych. W rezultacie płyty były pozapychane i miały kiepskie złącza, które często się psuły. Apple III wszedł na rynek w maju 1980 roku i okazał się klapą. Randy Wigginton, jeden z inżynierów, podsumował to tak: „Apple III był trochę jak dziecko poczęte podczas grupowej orgii. Później wszystkich paskudnie boli głowa, widzą małego bękarta i każdy mówi: »To nie moje«”.

Jobs tymczasem zdystansował się od Apple’a III i gorączkowo szukał sposobów, by wyprodukować coś zdecydowanie innego. Na początku flirtował z ideą ekranów dotykowych, ale się sfrustrował. Na jedną z prezentacji tej technologii przyszedł spóźniony, wiercił się jakiś czas, a potem niespodziewanie przerwał inżynierom w połowie pokazu szorstkim „Dziękuję”. Byli zmieszani. „Mamy wyjść?” – spytał jeden z nich. Jobs powiedział, że tak, i złajał ich, że marnują jego czas.

Steve-Jobs-Apple-LisaPotem Jobs i Apple najęli dwóch inżynierów z Hewletta-Packarda, by stworzyli całkowicie nowy komputer. Nazwa, którą wybrał dla niego Jobs, zatkałaby nawet najbardziej zblazowanego psychiatrę: Lisa. Inni twórcy nazywali swoje komputery imionami swoich córek, ale Lisa była córką, którą Jobs porzucił, i wciąż nie potwierdzał jednoznacznie, że jest jej ojcem. „Może robił to z poczucia winy – mówi Andrea Cunningham, która pracowała z Regisem McKenną przy piarze tego projektu. – Musieliśmy zrobić z tego skrót, wymyślić dla niego jakieś rozwinięcie, żebyśmy mogli twierdzić, że to nie jest imię dziecka”. Rozwinięcie, które utworzyli, brzmiało „Local Integrated Systems Architecture” [Lokalna Zintegrowana Architektura Systemów] i choć nic nie znaczyło, stało się oficjalnym wyjaśnieniem nazwy. Inżynierowie używali innego rozwinięcia: „Lisa: Invented Stupid Acronym” [Lisa: wyssany z palca głupi skrót]. Wiele lat później, kiedy spytałem o tę nazwę, Jobs przyznał po prostu: „Oczywiście, że nazwałem go tak po córce”.

Lisa powstała jako warty dwa tysiące dolarów sprzęt oparty na szesnastobitowym mikroprocesorze (w Apple’u II użyto ośmiobitowego). Bez czarów Wozniaka, który wciąż po cichu pracował nad Apple’em II, inżynierowie zaczęli tworzyć prosty komputer z konwencjonalnym wyświetlaniem tekstu, nie potrafiąc wycisnąć z mocnego procesora niczego widowiskowego. Jobsa zaczął irytować fakt, że jego dzieło zapowiada się nieznośnie nudno.

Steve-Jobs-Bill-AtkinsonZnalazł się jednak programista, który starał się tchnąć w ten projekt trochę życia – był to Bill Atkinson. Doktoryzował się właśnie z układu nerwowego i miał za sobą sporo eksperymentów z kwasem. Kiedy zaproponowano mu pracę w Apple, odmówił. Ale gdy firma ta wysłała mu bilet lotniczy w jedną stronę, Atkinson postanowił go wykorzystać i pozwolić Jobsowi spróbować się namówić. „Tworzymy przyszłość – powiedział mu Jobs na koniec trzygodzinnej gadki. – Niech pan pomyśli o surfowaniu na samym grzbiecie fali. To niesamowite uczucie. A teraz niech pan sobie wyobrazi, że wiosłuje na jej samym końcu. Zabawa jest o wiele gorsza. Niech pan tu zostanie i odciśnie swój ślad w świecie”. Atkinson tak zrobił.

Kudłaty, z wielkimi wąsami, niezdolnymi ukryć żywej mimiki twarzy, Atkinson miał coś z talentu Woza i coś z pasji Jobsa do naprawdę fajnych produktów. Jego pierwszym zadaniem było stworzenie programu, który śledziłby portfel akcji, automatycznie dzwoniąc do usługi Dow Jones, zapisując dane i rozłączając się. „Musiałem go napisać szybko, bo w prasie pojawiła się reklama Apple’a II przedstawiająca męża przy kuchennym stole, wpatrzonego w ekran monitora pełny wykresów cen akcji, i uśmiechającą się do niego promiennie żonę – ale taki program nie istniał, więc musiałem go napisać”. Potem stworzył na Apple’a II wersję Pascala, zaawansowanego języka programowania. Jobs protestował, uważając, że Apple’owi II wystarczy BASIC, ale powiedział Atkinsonowi: „Skoro tak ci na tym zależy, dam ci sześć dni, żebyś mnie przekonał”. Atkinsonowi się udało i Jobs od tamtej pory żywił dla niego szacunek.

Steve-Jobs-Jef-RaskinJesienią 1979 roku Apple hodowało trzy źrebaki, będące potencjalnymi następcami roboczego konia Apple II. Jednym był nieszczęsny Apple III. Drugim – projekt Lisa, który zaczynał Jobsa rozczarowywać. A gdzieś poza ekranem radaru Steve’a, przynajmniej na razie, istniał mały, sekretny projekt, funkcjonujący wtedy pod nazwą Annie, rozwijany przez Jefa Raskina, byłego profesora i nauczyciela Billa Atkinsona. Celem Raskina było stworzenie niedrogiego „komputera dla mas”, który byłby prostym w obsłudze domowym urządzeniem – samodzielną jednostką z komputerem, klawiaturą, monitorem i oprogramowaniem – i miał graficzny interfejs użytkownika. Raskin usiłował zainteresować swoich kolegów z Apple świetnym ośrodkiem badawczym, w samym Palo Alto, które było pionierem takich rozwiązań.

Steve-Jobs-Steve-Wozniak

Początki. Steve Wozniak i Steve Jobs w domowym garażu Jobsa w Los Altos w Kalifornii pracują nad pierwszym komputerem marki Apple (1 IV 1976 r.). Na powiększeniu: słynny garaż Jobsa w Los Altos (Kalifornia) i Apple I.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Teleskop Hubble'a