2014-01-19
Autor: NTNWP

Steve Jobs - cyniczny geniusz który stworzył przyjazny komputer

Steve Jobs i Bill Gates (Microsoft) podczas wspólnego wywiadu (rok 1984)..

„Wielcy Artyści kradną”

Rajd Apple’a na Xerox PARC bywa opisywany jako największa kradzież w dziejach przemysłu komputerowego. Jobs czasami z dumą podpisywał się pod tą opinią. „Wszystko sprowadza się do tego, że próbujesz zobaczyć najlepsze rzeczy, które wymyśliła ludzkość, a potem zastosować je w tym, co robisz - stwierdził. - Picasso mawiał, że dobrzy artyści naśladują, a wielcy artyści kradną. A my nigdy nie wstydziliśmy się podkradania świetnych pomysłów”.

Krążyła też inna opinia, również czasami popierana przez Jobsa, a mianowicie, że to, co się wydarzyło, było nie tyle kradzieżą, co potknięciem Xeroxa. „To byli kserokopiści, bez pojęcia o tym, co może zrobić komputer - mówił Jobs o dyrekcji Xeroxa. - Zmienili w klęskę największe zwycięstwo w branży komputerowej. Xerox mógł zagarnąć dla siebie cały rynek”.

Obie te oceny zawierają wiele prawdy. Jednakże między możnością a istnieniem, jak napisał T.S. Eliot, kładzie się cień. W annałach innowacji nowe pomysły są tylko jednym ze składników równania. Równie ważne jest ich wykonanie.

Jobs i jego inżynierowie znacząco usprawnili idee interfejsu graficznego podpatrzone w Xerox PARC, a potem zdołali zastosować je tak, jak nigdy nie udałoby się to Xeroxowi. Na przykład mysz Xeroxa miała trzy przyciski, była skomplikowana, kosztowała trzysta dolarów i nie przesuwała się gładko; kilka dni po drugiej wizycie w Xerox PARC Jobs poszedł do miejscowej firmy zajmującej się przemysłowym projektowaniem i powiedział jednemu z jej założycieli, Deanowi Hoveyowi, że chce mieć prosty, jednoprzyciskowy model kosztujący piętnaście dolarów „i ma działać tak samo dobrze na stole z formiki i na moich dżinsach”. Hovey go wykonał.

Ulepszenia dotyczyły nie tylko szczegółów, ale też całości koncepcji. Mysz stworzona w Xerox PARC nie potrafiła przeciągać okna po ekranie. Inżynierowie z Apple opracowali interfejs, w którym nie tylko można było przeciągać okna i pliki, ale nawet wrzucać je do folderów. System Xeroxa wymagał wybrania komendy, żeby cokolwiek zrobić, od zmiany rozmiaru okna po nadanie rozszerzenia umiejscawiającego plik. System Apple przekształcił metaforę biurka w wirtualną rzeczywistość, pozwalając bezpośrednio wszystkiego dotykać, manipulować, przeciągać i przestawiać. Do tego inżynierowie Apple współpracowali z projektantami - codziennie poganiani przez Jobsa - nad usprawnieniem koncepcji pulpitu przez dodanie ładnych ikon, menu rozwijanych z pasków na górze każdego okna oraz możliwości otwierania plików i folderów podwójnym kliknięciem.

Nie było prawdą, że kierownictwo Xeroxa ignorowało to, co jego naukowcy stworzyli w PARC. Przeciwnie, starało się to wykorzystać – jednocześnie pokazując, dlaczego dobra realizacja jest równie istotna, jak dobre pomysły. W 1981 roku, na długo przed Apple’owskimi Lisą i Macintoshem, wprowadzili Xerox Star, komputer wyposażony w ich graficzny interfejs użytkownika, mysz, bitmapowy ekran, okna i pulpit. Ale sprzęt był powolny (zapisanie dużego pliku trwało kilka minut), drogi (szesnaście tysięcy pięćset dziewięćdziesiąt pięć dolarów w sprzedaży detalicznej) i przeznaczony głównie dla rynku sieci biurowych. Poniósł klęskę; sprzedano jedynie trzydzieści tysięcy egzemplarzy.

Xerox Star 8010 („Dandelion”) był rewolucyjną stacją roboczą, wypuszczoną na rynek w 1981 r. Posiadał edytor WYSIWYG, Ethernet i usługi sieciowe. To on położył podwaliny pod rozwój współczesnych komputerów osobistych.

Jobs i jego zespół poszli do dealera Xeroxa, żeby obejrzeć Stara, kiedy tylko wypuszczono go na rynek. Steve uznał jednak, że ten sprzęt był do niczego, i powiedział kolegom, że nie stać ich na jego zakup. „Bardzo nam ulżyło - wspominał. - Wiedzieliśmy, że nie zrobili tego, jak trzeba, a my mogliśmy, i to za ułamek ich ceny”. Kilka tygodni później zadzwonił do Boba Belleville’a, jednego z projektantów sprzętu w zespole Xerox Stara. Powiedział mu wtedy: „Wszystko, co w życiu zrobiłeś, jest gówno warte, więc może przyjdziesz pracować dla mnie?”. Belleville zgodził się, podobnie jak Larry Tesler.

W swoim podnieceniu Jobs zaczął przejmować bezpośrednie kierownictwo nad projektem Lisa, prowadzonym przez Johna Coucha, byłego inżyniera z HP. Ignorując go, Jobs zaczął wciskać swoje pomysły bezpośrednio Atkinsonowi i Teslerowi, zwłaszcza przy projekcie graficznego interfejsu Lisy. „Wydzwaniał do mnie o najróżniejszych porach, o drugiej czy piątej nad ranem - wspomina Tesler. - Przepadałem za tym. Ale moi szefowie w dziale Lisy się wkurzali”. Jobsowi zabroniono wtrącania się z pominięciem służbowej hierarchii. Przez jakiś czas się powstrzymywał, ale nie trwało to długo.

Do istotnego spięcia doszło, kiedy Atkinson uznał, że ekran powinien mieć białe tło, a nie ciemne. Pozwalałoby to na zastosowanie funkcji, na której i jemu, i Jobsowi zależało: WYSIWYG, skrótu od What You See Is What You Get [Dostajesz to, co widzisz]. To, co byłoby widać na ekranie, byłoby dokładnie tym, co się drukuje. „Dział sprzętowy dostał piany - wspomina Atkinson. - Powiedzieli, że musielibyśmy do tego użyć fosforu, który był o wiele mniej trwały i bardziej by migotał”. Poszedł więc do Jobsa, który stanął po jego stronie. Sprzętowcy marudzili, ale w końcu wzięli się do roboty i znaleźli sposób. „Steve nie znał się zbyt dobrze na inżynierii, ale świetnie umiał oceniać otrzymywane odpowiedzi. Potrafił stwierdzić, czy inżynierowie faktycznie nie mogli czegoś zrobić, czy po prostu nie mieli pewności”.

Jednym z niezwykłych dokonań Atkinsona (do którego dziś jesteśmy tak przyzwyczajeni, że rzadko o nim w ogóle myślimy) było zaprojektowanie nakładających się okien tak, że to „na wierzchu” przycinało to „pod spodem”. Atkinson zrobił to tak, że okna można było przesuwać, tak jak przekłada się papiery na biurku - te pod spodem są widoczne albo zasłonięte, kiedy przesuwa się te na górze. Oczywiście na ekranie komputera nie ma warstw pikseli, więc tak naprawdę nie ma żadnych ukrytych okien pod tymi, które wyglądają, jakby były „na wierzchu”. Stworzenie iluzji nakładania się okien wymagało skomplikowanego kodu, obsługującego coś, co nazywa się „obszarami”. Atkinson zawziął się, żeby tego dokonać, bo wydawało mu się, że widział coś takiego podczas wizyty w Xerox PARC. W rzeczywistości ludziom z PARC nigdy się to nie udało; później mówili mu, jak wielkie wrażenie zrobiło na nich jego dokonanie. „Spodobała mi się myśl, że niewiedza uskrzydla - mówi Atkinson. - Mogłem to zrobić, bo nie wiedziałem, że się nie da”. Atkinson pracował tak zawzięcie, że któregoś ranka nieprzytomny wjechał swoją corvettą w zaparkowaną ciężarówkę i omal nie zginął. Jobs natychmiast pojechał do szpitala. „Bardzo się o ciebie martwiliśmy” - powiedział, kiedy Atkinson odzyskał przytomność. Atkinson uśmiechnął się z wysiłkiem i odparł: „Bez obaw, wciąż pamiętam o obszarach”.

Konikiem Jobsa było też płynne przewijanie. Dokumenty nie powinny przeskakiwać wiersz po wierszu, lecz płynąć. „Nieugięcie upierał się przy tym, że każdy aspekt interfejsu musi być przyjazny dla użytkownika” - opowiada Atkinson. Chcieli także mieć mysz, która przesuwałaby kursor we wszystkich kierunkach, nie tylko góra-dół / lewo-prawo. Wymagało to zastosowania kulki zamiast zwyczajowych dwóch kółek. Jeden z inżynierów powiedział Atkinsonowi, że nie ma możliwości, żeby produkować taką mysz na skalę masową. Atkinson poskarżył się przy obiedzie Jobsowi, a kiedy następnego dnia przyjechał do biura, odkrył, że Jobs zwolnił tego inżyniera. Gdy następca zwolnionego się z nim spotkał, jego pierwsze słowa brzmiały: „Potrafię zbudować taką mysz”.

Atkinson i Jobs na jakiś czas zostali najlepszymi przyjaciółmi; prawie codziennie jadali razem kolację w Good Earth. Ale John Couch i inni zawodowi inżynierowie z zespołu Lisy - w dużej części sztywne typy rodem z HP - nie znosili Jobsowego wtrącania się i byli rozsierdzeni rzucanymi przez niego pod ich adresem obelgami. Istniała także niezgodność wizji. Jobs chciał zbudować VolksLisę, prosty i niedrogi produkt dla mas. „Tacy jak ja, którym zależało na fajnym komputerze, ciągle przeciągali linę z tymi z HP, którzy, jak Couch, celowali w rynek korporacyjny” - wspomina Jobs.

Michael ScottMike Markkula [dyrektorzy generalni Apple'a w latach 1977-83] chcieli zaprowadzić w Apple trochę porządku i coraz bardziej martwili się krnąbrnością Jobsa. Dlatego we wrześniu 1980 roku w tajemnicy uknuli reorganizację. Couch został niekwestionowanym kierownikiem działu Lisa. Jobs stracił kontrolę nad komputerem, który nazwał imieniem swojej córki. Pozbawiono go także stanowiska wiceprezesa działu badań i rozwoju. Został prezesem zarządu bez uprawnień wykonawczych, co pozwalało mu pozostać publiczną twarzą Apple’a, ale oznaczało, że nie miał już kontroli nad działaniem firmy. To zabolało. „Byłem zły i poczułem się zdradzony przez Markkulę - powiedział. - On i Scotty uważali, że nie radziłem sobie z kierowaniem działem Lisy. Okropnie mnie to męczyło”.

Odwieczni rywale - Steve Jobs i Bill Gates (Microsoft) na spotkaniu w studiu telewizyjnym 31 maja 2007 r.

O Autorze

NTNWP

 > Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "wielka dusza") urodził się w rodzinie hinduskiej, w społeczności tzw. modhów (zajmującej się głównie handlem) w mieście Porbandar (Gujarat) w 1869 r. Był synem Karamchanda Gandhiego oraz jego czwartej żony Putlibaj, hinduski z odłamu wisznuickiego. Wychowywanie odebrał od matki – żarliwej wyznawczyni Wisznu. Od młodych lat poznawał zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu oraz poszczenia w celu samooczyszczenia organizmu i wzajemnej tolerancji pomiędzy wyznawcami różnych religii. Propagator pacyfizmu jako metody uzyskania celów politycznych.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Pogoda

Warszawa
Częściowo pochmurno
2°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 100%
Wiatr: 0 km/h N
Prognoza na 2014-02-09
dzień
Częściowo słonecznie, przelotne deszcze
8°C
noc
Przeważnie pochmurno, przelotny deszcz
1°C