2014-01-19
Autor: NTNWP

Steve Jobs - cyniczny geniusz który stworzył przyjazny komputer

Kochanie, jesteś bogaty

Zanim stał się bogaty i później, a wręcz przez całe życie, podczas którego bywał i miliarderem, i bankrutem, Steve Jobs miał złożony stosunek do bogactwa. Był antymaterialistycznie nastawionym hipisem, wzbogaconym na wynalazkach przyjaciela, który z kolei chciał je rozdawać za darmo; był także gorliwym wyznawcą zen, który odbył pielgrzymkę do Indii, a potem uznał, że jego powołaniem jest założenie firmy. Co ciekawe, wszystko to się ze sobą splatało, zamiast ścierać.

Jobs miał wielką atencję dla niektórych przedmiotów, zwłaszcza tych, które dobrze zaprojektowano i wykonano, jak samochody Porsche i Mercedesa, noże Henckelsa i urządzenia kuchenne Brauna, motocykle BMW i fotografie Ansela Adamsa, fortepiany Bösendorfera i sprzęt audio Bang & Olufsen. Mimo to domy, w których mieszkał, z reguły nie były ostentacyjne, a urządzał je tak skromnie, że mógłby tym zawstydzić shakera . Ani wtedy, ani później nie podróżował ze świtą, nie zatrudniał asystentów, nie miał nawet ochrony. Kupił sobie dobry samochód, ale zawsze prowadził go sam. Kiedy Markkula poprosił, żeby Jobs kupił z nim na spółkę odrzutowiec Learjet, Steve odmówił (choć później zażądał od Apple własnego gulfstreama). Podobnie jak jego ojciec, potrafił twardo negocjować z dostawcami, ale nie pozwalał, by żądza zysku przesłoniła mu pasję do tworzenia świetnych produktów.

Trzydzieści lat po wejściu Apple na giełdę wspominał, jak to było nagle mieć duże pieniądze:

Nigdy nie troszczyłem się o pieniądze. Wychowałem się w rodzinie klasy średniej, więc nigdy nie sądziłem, bym miał głodować. A w Atari nauczyłem się, że jestem nie najgorszym inżynierem, dlatego zawsze wiedziałem, że sobie poradzę. Na studiach i w Indiach żyłem jak biedak z wyboru, wiodłem dość proste życie, nawet kiedy pracowałem. Dlatego przeskoczyłem ze stosunkowego ubóstwa, które było cudowne, bo nie musiałem się martwić o pieniądze, do niewiarygodnego bogactwa, kiedy też nie musiałem się martwić o pieniądze.

Patrzyłem na ludzi w Apple, którzy zarabiali dużo pieniędzy, i odnosiłem wrażenie, że żyją inaczej. Niektórzy kupowali rolls-royce’y i różne domy, każdy miał od razu zarządcę, a potem zatrudniali kogoś, żeby zarządzał zarządcami. Ich żony przechodziły operacje plastyczne i zmieniały się w kukły. Nie tak chciałem żyć. To obłęd. Obiecałem sobie, że nie pozwolę, żeby pieniądze zrujnowały moje życie.

Nie był wielkim filantropem. Na krótko założył fundację, ale odkrył, że irytuje go użeranie się z człowiekiem, którego postawił na jej czele, bez przerwy opowiadającym o nowych charytatywnych działaniach i „wykorzystywaniu” dobroczynności. Jobs zaczął gardzić ludźmi, którzy obnosili się ze swoją filantropią albo zachowywali się tak, jakby ją właśnie wynaleźli. Wcześniej wysłał po cichu czek na pięć tysięcy dolarów, by pomóc wystartować Fundacji Seva Larry’ego Brillianta, walczącej z chorobami ubóstwa, zgodził się nawet zasiąść w jej zarządzie. Jednak na jednym z posiedzeń pokłócił się ze słynnym lekarzem o to, czy fundacja powinna, jak uważał Jobs, zatrudnić Regisa McKennę do zbierania funduszy i reklamy. Skończyło się tym, że Jobs na parkingu płakał z wściekłości. On i Brilliant pogodzili się następnego wieczoru za kulisami charytatywnego koncertu Grateful Dead na rzecz Sevy. Kiedy jednak Brilliant tuż po IPO przyprowadził do Apple paru członków zarządu - w tym Wavy Gravy’ego i Jerry’ego Garcię ▀▀ - by prosić o wpłatę, Jobs nie był zbyt chętny. Zamiast tego zajął się wyszukiwaniem sposobów, by podarowane fundacji Apple III i program VisiCalc ułatwiły jej planowane badanie zasięgu ślepoty w Nepalu.

Największy osobisty prezent dał rodzicom, Paulowi i Clarze Jobsom, którzy dostali około siedmiuset pięćdziesięciu tysięcy dolarów w akcjach. Część sprzedali, by spłacić kredyt hipoteczny za dom w Los Altos, a ich syn przyszedł na małą uroczystość. „Pierwszy raz w życiu nie byli zadłużeni – wspomina Jobs. - Zaprosili na przyjęcie kilkoro przyjaciół i było naprawdę miło”. Mimo to rodzice Jobsa nie chcieli kupować ładniejszego domu. „Nie interesowało ich to - mówi Jobs. - Byli szczęśliwi tak, jak żyli”. Jedynym kaprysem państwa Jobsów była coroczna wakacyjna wycieczka statkiem Princess. Rejs przez Kanał Panamski, zdaniem Jobsa, był ważny dla jego ojca, bo przypominał mu chwile, gdy jego okręt straży wybrzeża płynął do San Francisco na złomowanie.

* * *

Sukces Apple przyniósł sławę jego twarzy. „Inc.” był pierwszym magazynem, który umieścił Jobsa na okładce, w październiku 1981 roku. „Ten człowiek zmienił branżę na zawsze” - głosił podpis. Jobs na zdjęciu ma równo przystrzyżoną brodę, starannie ułożone długie włosy i jest ubrany w niebieskie dżinsy, wyjściową koszulę i marynarkę, odrobinę zbyt satynową. Opiera się na Apple’u II i patrzy prosto w obiektyw aparatu hipnotyzującym spojrzeniem, którego nauczył się od Roberta Friedlanda. „Kiedy Steve Jobs mówi, robi to z dziecięcym entuzjazmem kogoś, kto przewidział przyszłość, i upewnia się, by się ziściła” - napisano w artykule.

Następny był „Time” w lutym 1982 roku, z reportażem o młodych przedsiębiorcach. Na okładce widniał Jobs, znów wpatrujący się w czytelnika hipnotycznym spojrzeniem. Jobs, jak napisano w głównym artykule, „praktycznie samodzielnie stworzył branżę komputerów osobistych”. W towarzyszącej artykułowi notce biograficznej, napisanej przez Michaela Moritza, napisano: „Mając dwadzieścia sześć lat, Jobs kieruje firmą, która sześć lat temu mieściła się w sypialni i garażu w domu jego rodziców, a w tym roku jej spodziewana wartość sprzedaży wynosi sześćset milionów dolarów [...]. Jako zarządzający Jobs bywał kapryśny i ostry dla podwładnych. Przyznaje, że »Musi się nauczyć zachowywać swoje uczucia dla siebie«”.

Mimo sławy i fortuny Jobs wciąż uważał się za dziecko kontrkultury. Podczas wykładu na Stanfordzie zdjął marynarkę od Wilkesa Bashforda i buty, usiadł na stole i skrzyżował nogi w pozycji lotosu. Studenci zadawali mu pytania w stylu: „Kiedy wartość akcji Apple wzrośnie”, a Jobs je zbywał. Zamiast tego opowiadał o swojej pasji, o swoich wizjach przyszłych produktów, na przykład o marzeniu, by któregoś dnia wyprodukować komputer mały jak książka. Kiedy pytania biznesowe się skończyły, Jobs zaatakował ugrzecznionych studentów. „Czy jesteście jeszcze prawiczkami i dziewicami?” - spytał. Rozległy się nerwowe chichoty. „Kto z was brał LSD?”. Znów nerwowe śmiechy, w górę poszła tylko jedna czy dwie ręce. Później Jobs narzekał na nowe pokolenie młodzieży, które wydawało mu się bardziej materialistyczne i nastawione na karierę niż jego własne. „Kiedy ja chodziłem do szkół, właśnie skończyły się lata sześćdziesiąte, a fala praktycznej determinacji miała przyjść później - powiedział. - Teraz studenci nie myślą nawet o ideałach, a przynajmniej nie tyle co my. Z całą pewnością nie pozwalają, by kwestie filozoficzne odciągały ich zbytnio od studiowania zarządzania”. Mówił, że jego pokolenie było inne. „Wciąż wiał nam w plecy idealistyczny wicher lat sześćdziesiątych i większość moich znajomych w moim wieku ma to wpojone już na zawsze”.

Walter Isaacson - Steve Jobs.
Wydawnictwo Insignis.

To ekskluzywna biografia twórcy firmy Apple – Steve’a Jobsa – (jedyna napisana przy jego współpracy) pióra Waltera Isaacsona, autora bestsellerowych biografii Benjamina Franklina i Alberta Einsteina.

Opierając się na ponad czterdziestu rozmowach z Jobsem, przeprowadzonych w ciągu dwóch lat, a także na wywiadach z ponad setką osób: członkami rodziny, przyjaciółmi, przeciwnikami, konkurentami i kolegami Jobsa, Walter Isaacson spisał wciągającą opowieść o pełnym wzlotów i upadków życiu oraz płomiennej osobowości twórczego przedsiębiorcy, którego wykraczająca poza wszelkie schematy pasja i perfekcjonizm zrewolucjonizowały sześć branż: komputery osobiste, filmy animowane, muzykę, telefony, tablety i publikacje cyfrowe.

W czasach, kiedy społeczeństwa całego świata dążą do zbudowania gospodarek ery cyfrowej, Jobs pozostaje najbardziej wyrazistą ikoną wynalazczości i wyobraźni kształtującej rzeczywistość. Wychodząc z przeświadczenia, że najlepszym sposobem stworzenia wartości w XXI wieku jest zintegrowanie kreatywności z technologią, założył firmę, w której nieskrępowane niczym wizjonerstwo połączyło się z zadziwiającymi osiągnięciami nowoczesnej techniki.

Choć Jobs współpracował przy powstawaniu tej książki, nie domagał się ani kontroli nad tym, co zostanie w niej ujęte, ani nawet prawa do przeczytania jej przed wydaniem. Niczego nie zatajał, wręcz przeciwnie: zachęcał ludzi, których znał, do szczerych wypowiedzi.

O osobach, z którymi pracował i rywalizował, wypowiadał się bez ogródek, czasem nawet brutalnie. A równie szczere relacje przyjaciół, wrogów i kolegów Jobsa sprawiają, że jego pasje, pragnienia, perfekcjonizm, artyzm, przewrotność i obsesyjna potrzeba kontroli – słowem: wszystko to, co ukształtowało jego podejście do biznesu oraz doprowadziło do powstania innowacyjnych produktów – poznajemy bez upiększeń i koloryzowania.

Gnany przez wewnętrzne demony, Jobs potrafił doprowadzać swoje otoczenie do furii i rozpaczy. Ale jego żywiołowa osobowość i tworzone przez niego produkty były ściśle zespolone – podobnie jak warstwa sprzętowa i oprogramowanie urządzeń Apple – funkcjonując jak jeden zintegrowany organizm. Przemawiająca do wyobraźni historia Jobsa ukazuje, jak ważne są w życiu pomysłowość, siła charakteru, talenty przywódcze i wierność wartościom.

Przedstawiony artykuł to mniej niż 3% książki (Rozdział 8 i fragment Rozdziału 9). Tę znakomitą i obszerną biografię (41 rozdziałów, 732 stron) polecamy kupić w wydawnictwie Insignis.

  1. Shakerzy - angielska, później amerykańska sekta religijna. Jej członkowie żyli w komunach, słynących z pracowitości i czystości.
  2. ▀▀ Wavy Gravy - właściwie Hugh Nanton Romney, amerykański aktywista społeczny i artysta. Jerry Garcia - gitarzysta i wokalista, lider zespołu Grateful Dead.

O Autorze

NTNWP

 > Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "wielka dusza") urodził się w rodzinie hinduskiej, w społeczności tzw. modhów (zajmującej się głównie handlem) w mieście Porbandar (Gujarat) w 1869 r. Był synem Karamchanda Gandhiego oraz jego czwartej żony Putlibaj, hinduski z odłamu wisznuickiego. Wychowywanie odebrał od matki – żarliwej wyznawczyni Wisznu. Od młodych lat poznawał zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu oraz poszczenia w celu samooczyszczenia organizmu i wzajemnej tolerancji pomiędzy wyznawcami różnych religii. Propagator pacyfizmu jako metody uzyskania celów politycznych.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Pogoda

Warszawa
Przejaśnienia
1°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 93%
Wiatr: 4 km/h E
Prognoza na 2014-02-09
dzień
Częściowo słonecznie, przelotne deszcze
8°C
noc
Przelotny deszcz
1°C