Jest nowy pierwiastek. 290 razy cięższy niż wodór
Syntetyczny kryształ bizmutu, pierwiastka wykazującego duże podobieństwo do ununpentium, o dużej czystości. Opalizacja powierzchni jest spowodowana obecnością cienkiej warstwy tlenku na powierzchni metalu. Po prawej - bizmut w stanie naturalnym.
Wyspa czy złudzenie?
Niestety, wyspy stabilności nie było widać. Sztucznych pierwiastków przybywało, ale im były cięższe, tym żyły krócej. Kiedy wreszcie w 1998 r. w Dubnej pod Moskwą uzyskano pierwszy atom pierwiastka 114 - ten niestety też szybko się rozpadł. Nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Jednak fizycy nie byli rozczarowani, wręcz przeciwnie. Po pierwsze, dziś już nie sądzą, że to liczba 114 jest magiczna (być może magiczne są 120 lub 126, ta wiedza wciąż nie jest pewna). Poza tym czasy życia tych nowych pierwiastków są mniej więcej zgodne z modelem teoretycznym. A on mówi, że do większej trwałości brakuje im po prostu większej liczby neutronów, które są rodzajem lepiszcza dla jądra atomowego.
Problem w tym, że na razie nie wiadomo, jak to osiągnąć - dzisiejsze sposoby syntezy pierwiastków zawodzą.
Kilka lat po pierwiastku 114 fizycy w Dubnej poinformowali o stworzeniu jeszcze cięższych pierwiastków - 115, 116, 117, 118. Także dość ubogich w neutrony, a więc bardzo nietrwałych. I na tym na razie tablica Mendelejewa się kończy.
W fizyce jest jednak taka zasada, że dopóki odkrycie nie zostanie potwierdzone przez niezależne zespoły, to nie czas otwierać szampana i fetować zwycięstwo.
Istnienie pierwiastków 114 i 116 zostało oficjalnie potwierdzone i zatwierdzone rok temu przez Międzynarodową Unię Chemii Czystej i Stosowanej. 114 dostał nazwę flerowium (Fl, od rosyjskiego fizyka, który był przez wiele lat dyrektorem ośrodka w Dubnej), a 116 - livermorium (Lv, od kalifornijskiego laboratorium, którego naukowcy współpracowali przy odkryciu).
Ununpentium (Eka-Bizmut), superciężki pierwiastek syntetyczny (metal bloku p), 115. w Układzie Okresowym Pierwiastków, i jego konfiguracja elektronów.
A teraz wreszcie niezależnego potwierdzenia doczekał się pierwiastek 115 - dzięki zespołowi pod wodzą szwedzkiego fizyka z Uniwersytetu Lund, który wyprodukował go w ośrodku jądrowym w Darmstadt. W tym celu rozpędzano jądra atomu wapnia i uderzano nimi w tarczę z ameryku (podobnie ten pierwiastek otrzymano przed dziesięciu laty w Dubnej). Szczegóły eksperymentu zostały opublikowane w „Physical Review Letters” - fizycy pochwalili się, że po raz pierwszy zarejestrowali charakterystyczne promieniowanie X, które jest odciskiem palca pierwiastka 115. Teraz więc śmiało można już mówić o odkryciu.
Nowy pierwiastek tymczasowo nazywa się ununpentium (wcześniej: eka-bizmut), w skrócie Uup, i jest około 290 razy cięższy niż najlżejszy w przyrodzie wodór (precyzyjniej rzecz biorąc ma w swym jądrze 289 lub 290 protonów i neutronów, a wodór składa się tylko z jednego protonu).
Co dalej?
Jaki będzie pożytek z tego, że fizycy bawią się w nowych alchemików i tworzą coraz cięższe pierwiastki?
Nikt tego nie wie. Nowe pierwiastki mogą mieć nieoczekiwane własności chemiczne - takie, które nie muszą odpowiadać ich położeniu w tablicy Mendelejewa, bo elektrony poruszają się w nich z prędkością bliską świetlnej.
W „Lalce” Bolesława Prusa zwariowany profesor Geist łudził Wokulskiego odkryciem metalu lżejszego od powietrza. Z kolei w drukowanej dziesięć lat później „Wojnie światów” Herberta Wellsa nieznany toksyczny pierwiastek posłużył Marsjanom do eksterminacji Ziemian. Kto wie, jakie nieznane substancje może mieć w swoim skrywanym arsenale natura?
Niektórzy liczą np. na uzyskanie cudownego materiału rozszczepialnego, bardziej wydajnego niż uran i pluton, czyli nowego źródła energii.
Ale samych naukowców napędza przede wszystkim czysta ciekawość.
Piotr Cieśliński
Źródło: Wyborcza.pl









