O śmierci - biologia, filozofia i kultura. „Non omnis moriar”
Grobowiec Tutanchamona - w latach 1333-1323 p.n.e. faraona XVIII dynastii. Jego panowanie koncentrowało się na odrzuceniu monoteistycznego kultu boga Atona, który wprowadził Echnaton na rzecz tradycyjnego politeizmu.
Śmiertelność popłaca
Na szczęście, choć śmierci nie uda nam się pokonać, jeśli mamy pozostać ludźmi, to staliśmy się nieśmiertelni inaczej. Uporczywe pragnienie jej oszukania narodziło największe osiągnięcia ludzkości.
Rolnictwo dało nam jedzenie, którego potrzebowaliśmy, żeby przeżyć. Ubrania i domy dają nam ciepło i schronienie, żebyśmy przeżyli. Broń pozwala nam polować i bronić się, żebyśmy przeżyli. Medycyna leczy rany i choroby w tym samym celu - żyć!
Większość wynalazków materialnych, które stworzyły ludzką cywilizację, ma odsunąć od nas moment śmierci. Nauka także była napędzana przez strach przed śmiercią, choć także przez zwykłą ciekawość. Francis Bacon, wybitny angielski filozof i współtwórca empiryzmu, opisywał przedłużenie ludzkiego życia jako „najważniejszy cel do osiągnięcia”. Zwróćmy uwagę, że dziś, gdy średnia życia się wydłuża, coraz więcej mówi się o jego jakości.
Bacon poświęcił własne życie, płacąc zapaleniem płuc, kiedy prowadził doświadczenia z kriokonserwacją - próbował zamrozić i rozmrozić bez uszczerbku dla zdrowia kurczaki.
Wynaleźliśmy też kulturę. Wielu myślicieli - od Georga Hegla po Martina Heideggera - sugerowało, że celem kultury było przekonanie nas, że mimo iż nasze ciała odejdą, to wciąż pozostaniemy żywi - zostawimy po sobie ślad.
Jednym z uczonych wypowiadających się w tym duchu był antropolog Ernest Becker, którego książka z 1973 r. zatytułowana „The Denial of Death” („Odrzucenie śmierci”) zdobyła nagrodę Pulitzera (swoją drogą, dwa miesiące po jego śmierci).
Becker pisał: „Człowiek jest dosłownie rozdarty na dwoje: zdaje sobie sprawę z własnej wyjątkowości, majestatycznie góruje nad resztą przyrody, a jednak na koniec wraca tam, pod ziemię, gdzie ślepy, niemy, gnije i znika na wieki”.
A także: „Próby pogodzenia się ze śmiercią to główny motor ludzkich działań przeważnie zmierzających do uniknięcia śmierci, do jej przezwyciężenia, do zaprzeczenia w taki czy inny sposób, że jest ostatecznym przeznaczeniem człowieka”.
Źródło wszelkiego zła
Udowadniają to Jeff Greenberg z Uniwersytetu Arizona, Sheldon Solomon ze Skidmore College w Nowym Jorku oraz Tom Pyszczynski z Uniwersytetu Kolorado. Weźmy wiarę w to, że po śmierci jest coś jeszcze. Jeśli religie naprawdę dają nam egzystencjalne pocieszenie, to według naukowców, gdy nadchodzi śmierć, powinno dojść do mierzalnego wzrostu religijności.
To właśnie odkryli. W jednym badaniu poprosili grupę chrześcijańskich studentów, by ocenili osobowości dwojga ludzi. Byli oni do siebie bardzo podobni - z wyjątkiem tego, że jeden był chrześcijaninem, a drugi żydem. Studenci obu wyznań w grupie kontrolnej oceniali tę dwójkę równie przychylnie. Ale ci, których wcześniej poproszono o wypełnienie testu zawierającego pytania dotyczące ich stosunku do śmierci (w ten sposób subtelnie przypomniano im o ich śmiertelności), mieli lepsze zdanie o swoim współwyznawcy.
Ale nie chodzi tylko o religię. W ponad 400 badaniach psycholodzy wykazali, że niemal każdy aspekt naszego życia napędzany jest lękiem przed śmiercią. Nacjonalizm np. pozwala nam być częścią grupy. Badania Holly McGregor na Uniwersytecie Arizony pokazały z kolei, że studenci zachęceni do myślenia o śmierci nie tylko nie zgadzali się z tymi, którzy mieli inne postawy życiowe, ale byli też gotowi do użycia wobec nich przemocy.
To wsparło niewesołą konstatację Beckera, że negacja śmierci jest nie tylko źródłem naszych osiągnięć, ale także wszelkiego zła. Powoduje powstanie podziałów, wzbudza uprzedzenia i agresję oraz zwiększa poparcie dla wojen i terroryzmu.
Bóg nie żyje! (Gott ist tot!)
- Fryderyk Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra.
Co tak naprawdę ma znaczenie
Już 2 tysiące lat temu Sokrates przekonywał, że wiele z tego, co robią mężczyźni, może być rozumiane jako rozpaczliwy wysiłek osiągnięcia nieśmiertelności. Kobiety mogą obrać inną drogę - skupić się na dzieciach.
Bać się śmierci, o szlachetni, jest tym samym co mieć się za mądrego nim nie będąc; gdyż jest to mniemać, że się wie to, czego się nie wie. Nikt nie wie, czy śmierć nie okaże się największym błogosławieństwem dla ludzkiej istoty, a jednak ludzie boją się jej, jak gdyby posiadali niezbitą pewność, że jest największym z nieszczęść - Sokrates.
Kilka badań pokazuje, że miał rację, uważając założenie rodziny za strategię „zarządzania strachem”. Jedno z nich pokazało, że niemieccy ochotnicy przejawiali większą chęć posiadania dzieci, gdy przypomniano im o ich śmiertelności. Inne, że chińscy uczestnicy w podobnej sytuacji częściej sprzeciwiali się przyjętej w ich kraju „polityce jednego dziecka”.
- Chociaż śmierć wydaje nam się końcem, musimy pamiętać, że istotą organizmu nie jest wcale materia, bo ta przecież przez nas „przepływa”, ale informacja genetyczna - podkreśla prof. Pawłowski. - Pozostawiając zatem potomstwo, przekazujemy mu tę informację (chociaż w części i w różnych kombinacjach) w genach i tak „informacyjnie” żyjemy wiecznie. Przekazujemy ją zresztą też przez dzieci naszych krewnych, którzy mają też część naszych genów. Czyż to nie zaskakujące, jak czasami podobny, i to pod wieloma względami, może być syn do ojca?
Zło najstraszliwsze, śmierć, nie dotyka nas wcale, bo póki my jesteśmy, nie ma śmierci, a kiedy jest śmierć, nie ma nas
- Epikur.
Niedawna publikacja Kennetha Vaila z Uniwersytetu Missouri pokazuje też inne dobre strony śmiertelności - myśląc o niej, ludzie nie tylko stają się bardziej agresywni w obronie swoich wartości, ale też starają się przemyśleć to, co naprawdę ma znaczenie. Im bardziej aktywnie myślimy o własnym końcu, tym bardziej odrzucamy bogactwo czy sławę i skupiamy się na rozwoju osobistym lub podtrzymywaniu związków z innymi ludźmi.
Człowiek jest naprawdę królem dzikich bestii, gdyż jego brutalność przewyższa ich brutalność. Żyjemy ze śmierci innych. Jesteśmy cmentarzyskami! - Leonardo da Vinci.
- No i gdybyśmy mieli żyć wiecznie, to co z tymi, którzy twierdzą, że zmarnowali sobie życie? Czy chcemy ich skazać na nieśmiertelną traumę stałego jego niewykorzystywania? - żartuje (ale tylko trochę) prof. Pawłowski.
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą - Jan Twardowski.
Margit Kossobudzka, NewScientist.com
Źródło: Wyborcza.pl










