2014-04-14
Autor: nTimes

Wszechświatów są miliardy, nasz jest tylko jednym z nich

Multiverse-Universe-Bubbles-2

Fizycy milczeli ze strachu?

Jak mógłbyś zaprzeczyć Bohrowi? Odrzekłby wtedy, że po prostu nic nie rozumiesz z fizyki kwantowej i musiałbyś odejść ze zwieszoną ze wstydu głową. Całe pokolenie fizyków dorastało w takiej służalczej postawie. Może nawet dwa. Nie tylko fizyka ucierpiała z tego powodu. Cały szereg problemów wynika z tak zwanego scjentyzmu, czyli ze stosowania metod naukowych w zagadnieniach, które nie mają z nauką nic wspólnego. Naprawdę zabawny przykład dał rząd brytyjski, który swego czasu zastanawiał się nad zmianą prawa dotyczącego polowania na lisy. Zlecił badania, które miały orzec, czy podczas polowania lisy odczuwają ból, co, oczywiście, jest kwestią natury filozoficznej. Naukowcy zmierzyli tętno lisów, a później to samo zrobili z jeleniami. W jednym przypadku odpowiedź brzmiała „tak”, w drugim „nie”. W obu jednak z całkowicie nieuzasadnionych powodów. Eksperyment spełnił formalne kryteria naukowe, ale naukowy nie był, ponieważ metod naukowych użyto do odpowiedzi na pytanie, które nie należy do nauki.

To ten sam cynizm, to samo wypieranie się poglądu, że nie ma w świecie miejsca na filozofię, moralność albo epistemologię. Jest tylko przewidywanie i obserwacja. I to one stanowią władzę. I z ich autorytetu korzystają rządy stanowiące prawo.

Ale ta krytykowana przez pana nauka oparta na indukcji, czyli wyprowadzaniu ogólnych wniosków z obserwacji, odniosła spore sukcesy?

Cóż, jako zwolennik Karla Poppera nie wierzę w istnienie czegoś takiego jak indukcja.

Dlaczego?

W rzeczywistości indukcja to przykład sytuacji, w której naukowcy stosują teorie filozoficzne na temat tego, czym jest nauka, w istocie nigdy nie robiąc tego, co twierdzą, że robią. Na przykład Newton mówił, że wywiódł swoje teorie z naocznych obserwacji. Ale kiedy przyjrzeć się historii jego odkryć, okaże się, że było dokładnie na odwrót. Formułował przypuszczenia, a potem je sprawdzał. Podobnie, a nawet bardziej, Einstein, który nie znał wyników nawet tych nielicznych eksperymentów, które przeprowadzono, zanim przedstawił swoją teorię. Oczywiście, pewne aspekty teorii indukcji są prawdziwe. Na przykład waga, którą przykłada do eksperymentu. I to, że cała teoria może zostać obalona przez jedno doświadczenie.

Moim zdaniem nauka odnosiła sukcesy dzięki swej wewnętrznej logice, logice tradycji naukowej. Bez niej niemożliwy byłby jakikolwiek postęp. Nieważne, co mówisz, że robisz i czemu zaprzeczasz, musisz zaproponować hipotezę, zanim zabierzesz się do obserwacji.

Wszechświaty równoległe

Pańską odpowiedzią na fizykę kwantową generującą paradoksy, których nie sposób pojąć ludzkim rozumem, jest multiwszechświat. Skąd pomysł?

Z poważnego potraktowania wyników eksperymentów z fizyki kwantowej. Teoria ta mówi, że Wszechświat, który widzimy wokół, ze spacerującymi po mieście ludźmi i niebem nad nimi, z gwiazdami i galaktykami, że to wszystko, o czym sądziliśmy, że jest wszystkim, całym Wszechświatem, jest zaledwie maleńką częścią prawdziwej rzeczywistości. W prawdziwej rzeczywistości, którą nazywam multiwszechświatem, jest wiele takich światów, z których część bardzo różni się od naszego (choć wszystkie mają te same prawa fizyki).

Co ważne – chociaż mówimy o nich wszechświaty równoległe, to tylko rodzaj przybliżenia. Proste równoległe nigdy się nie przetną, a wszechświaty równoległe mogą wpływać na siebie wzajemnie. Dzieje się tak na przykład w zjawisku interferencji kwantowej. (Mowa o eksperymencie z fotonami, które przepuszczane przez jedną szczelinę tworzą zwykłą plamkę światła na ekranie, a przepuszczone przez dwie szczeliny zamiast dwóch plamek generują prążki interferencyjne – przyp. KJ). To właśnie dzięki niemu wiemy, że wszechświaty równoległe istnieją. Wyników tego eksperymentu nie można wyjaśnić w żaden inny sposób!

Jeśli to takie oczywiste, to dlaczego jest to wciąż teoria mniejszości fizyków?

Odpowiedź brzmi: łatwo uciec przed implikacjami teorii rzeczywistości, traktując je jako zwyczajny sposób na dokonywanie przewidywań. To nie jest nowa strategia. Za jej pomocą można było zaprzeczać teoriom, mówiąc, że tym, co istnieje, nie jest samo rozpatrywane zjawisko, a tylko efekt, który na nas wywiera. To właśnie Święta Inkwizycja powiedziała Galileuszowi. To właśnie był kompromis, który kazano mu zaakceptować. Inkwizycja orzekła: możesz używać formuł odnoszących się do Ziemi krążącej wokół Słońca tak długo, dopóki nie mówisz, że tak właśnie się dzieje. Mogłoby się wydawać, że Galileusz niczego by nie stracił, przemilczając prawdę o strukturze rzeczywistości. Skoro Inkwizycja skłonna była zaakceptować fakt, że teoria trafnie przewiduje położenie planet na niebie, to na co właściwie Galileusz się skarżył?

Ale Galileusz słusznie sądził, że twierdzenie na temat rzeczywistości zawarte w jego teorii stanowiło całą jej treść. A przewidywania były zaledwie sposobem na jej przetestowanie. Wiedział też, że tylko przyznanie, że Ziemia naprawdę się porusza, otwiera drogę do dalszych odkryć. Że ma to kluczowe znaczenie dla zrozumienia świata. I tego próbował bronić.

W tradycyjnej fizyce kwantowej świadomy obserwator wpływa w niewytłumaczalny sposób na wynik eksperymentu. Podobnie jest w multiwszechświecie?

Nie. I to jest jedna z głównych zalet tej teorii. Błędna interpretacja mechaniki kwantowej nadawała świadomości specjalną rolę. Funkcję, która nigdy nie została jasno określona, ponieważ musiałaby mieć sprzeczne właściwości. W teorii multiwszechświata wszystko zostało opisane w równoprawny sposób – pomiary i obserwacje są oddziaływaniami jak każde inne.

Ale samo zjawisko życia zajmuje specjalną pozycję?

Wierzę, że tak! Co prawda nie ma fundamentalnego statusu, ale okazuje się, że teorie opisujące życie – a szczególnie teoria ewolucji i teoria poznania – doskonale pasują do teorii multiwszechświata. I to nie w mglisty i niespójny sposób przewidziany przez kopenhaską interpretację mechaniki kwantowej (czyli forsowaną m.in. przez Nielsa Bohra) i na pewno nie w irracjonalny sposób przepowiadany przez współczesnych mistyków, ale w konkretny, matematyczny.

Chodzi o to, że tworzymy wiedzę?

Właśnie! Życie i umysł – oba te procesy kreują pewien rodzaj informacji, zwanej właśnie wiedzą w przypadku ludzkiej myśli i adaptacją w przypadku biologii. Z punktu widzenia filozofii pewne wyzwanie stanowi takie zdefiniowanie wiedzy, które nie byłoby antropocentryczne. Wiele osób powiedziałoby: „Cóż, życie i wiedza jako zjawiska są dla nas ciekawe, bo sami żyjemy i mamy pewną wiedzę, ale nie mają one podstawowego znaczenia. To nie to samo co grawitacja czy elektromagnetyzm, gwiazdy czy galaktyki. To tylko efemeryczne zjawiska”. Ale przecież filozofia i każdy inny rodzaj fundamentalnego myślenia o świecie musi angażować epistemologię. Z jednej strony chcielibyśmy zatem myśleć o wiedzy jak o czymś podstawowym, a z drugiej – faktycznie tak nie sądzimy. Teoria multiwszechświata usuwa tę sprzeczność, ponieważ w jej ujęciu wiedza i przystosowanie ewolucyjne to rodzaj informacji, która istnieje w wielu wszechświatach w tej samej formie.

Na przykład?

Spójrzmy na nici DNA. Załóżmy chwilowo, że jego śmieciowe, czyli niekodujące fragmenty są przypadkowe. Będą one różne w różnych wszechświatach (to właśnie oznacza termin przypadkowe w ujęciu teorii multiwszechświata). Natomiast geny, czyli fragmenty zawierające sensowną wiedzę lub przystosowanie, będą jednakowe we wszystkich wszechświatach. Oczywiście, mówiąc to, mam na myśli konkretny organizm, konkretną jego komórkę, a w niej – jądro oraz ich odpowiedniki we wszystkich wszechświatach, w których istnieją. Kiedy DNA zmienia się znacząco, organizm umiera i znika z jednego z wszechświatów, w których do tej pory istniał.

Oznacza to, że gen, mimo swych mikroskopijnych rozmiarów w każdym z wszechświatów, jest ogromnym obiektem w multiwszechświecie. (Oczywiście, mowa nie o rozmiarach przestrzennych, ale mierze informacji, którą niesie budujące geny DNA – przyp. KJ). Rozciąga się ponad jego olbrzymim obszarem. Z punktu widzenia teorii wszechświatów równoległych obiekty zawierające wiedzę są duże. Co więcej – także ważne, bo wpływają na inne obiekty. To miłe, że rzeczy, które uważamy za ważne z filozoficznych powodów, okazują się naprawdę istotne również z punktu widzenia fizyki.

Ciemna energia nadziei

Czyli organizmy obdarzone umysłami mogą wpływać na losy multiwszechświata?

Tak. W dalszej perspektywie. Astrofizyka stała się bardzo wyrafinowana. Możemy więc przewidzieć, jak długo będzie żyła gwiazda o znanej wielkości i składzie chemicznym. Dowiemy się, kiedy nastąpi jej eksplozja na wiele miliardów lat, zanim to nastąpi. Jednakże próbując przewidywać losy Słońca, otrzymalibyśmy błędny wynik. To znaczy taką mam nadzieję. Bo być może za te parę miliardów lat nie chcielibyśmy zostać pochłonięci przez gwiazdę zamieniającą się w czerwonego karła. Możemy się przed tym ustrzec. To w zasadzie bardzo proste. Wystarczy tylko ująć jej nieco masy. Teraz spójrzmy w górę, w kosmos, i spróbujmy powiedzieć, ile gwiazd określonego typu zamieni się w czerwone olbrzymy. Żeby to przewidzieć, musielibyśmy wziąć pod uwagę umiejętności, jakimi dysponują wszystkie inteligentne formy życia we Wszechświecie.

Drugi argument jest nieco subtelniejszy. Jest tylko parę obiektów we Wszechświecie (a może nie ma żadnego), do opisania których potrzeba wiedzy na temat wszystkich praw fizyki. Ich urzeczywistnieniem jest na przykład astrofizyk, który przewidziawszy, że określona gwiazda zrobi to czy tamto tego czy tamtego dnia, wkłada butelkę szampana do lodówki – specjalnie na chwilę, kiedy nastąpi to zjawisko. Żeby przewidzieć, kiedy strzeli korek, musimy poznać zachowanie kwazarów, bo butelka szampana jest z nimi powiązana za pośrednictwem człowieka.

Nie można więc przewidzieć zachowania astrofizyka, nie znając fizyki. Również tej jeszcze nie poznanej. Oznacza to, że istoty ludzkie noszą w sobie całą złożoność fizycznego stworzenia. Nie dotyczy to żadnych innych obiektów we Wszechświecie. Całe jego bogactwo i subtelność generowane przez prawa przyrody są ucieleśniane przez ludzi.

Dotyczy to tylko ludzi, czy także innych inteligentnych form życia?

O tak, tak! Przepraszam, oczywiście. Chodzi także o pozaziemskie formy inteligencji. Także sztuczną inteligencję. O wszystko, co jest zdolne tworzyć naukę objaśniającą świat.

You need to install or upgrade Flash Player to view this content, install or upgrade by clicking here.

Michael-and-Cary-Huang-Scales-of-the-UniverseTa genialna prezentacja „Rozmiary we Wszechświecie 2” została stworzona przez Cary Huanga (z prawej), 14-letniego absolwenta Moraga w Kalifornii, z techniczną pomocą swojego brata-bliźniaka Michaela. Cary stwierdził, że pracował nad projektem, z przerwami, przez półtora roku, uzyskując informacje z Wikipedii i książek astronomicznych. Teraz ten piękny projekt rozprzestrzenia się lawinowo w Internecie. „Nie wiemy, co chcemy zrobić, gdy skończymy szkołę, choć obaj jesteśmy zainteresowani programowaniem i animacją – mówi Cary. – A astronomia jest cool!”. I dodaje: „Chciałbym powiedzieć, że człowiek jest bardzo małą częścią wszechświata, w którym żyjemy. Jest w nim o wiele więcej takich fascynujących zagadek, lecz my po prostu jeszcze o tym nie wiemy”. Źródło: ABC News. Oryginalną prezentację (w wielu językach) możesz obejrzeć na ich stronie internetowej: Htwins.net.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a