2014-04-13
Autor: nTimes

Chimeryka: Chiny i USA. Smok czy Orzeł będzie władcą Świata?

Chimerica-Chimeryka-1

Rozległy kryzys, jaki przeżywamy, podważył nie tylko niejedną koncepcję ekonomiczną, ale i niejedno przywództwo. Na pewno świat znów przestał być jednobiegunowy, Ameryce wyrastają konkurenci. Gdzie?

Przyczajony Smok, oskubany Orzeł

To nie Ameryka, ale Ameryka razem z Chinami będą teraz rządzić światem? Świat znów będzie dwubiegunowy? Był sierpień 1784 r., gdy „Cesarzowa Chin” wpływała w deltę Rzeki Perłowej. Trójmasztowy żaglowiec miał za sobą długą podróż: sześć miesięcy wcześniej opuścił Nowy Jork, przeciął Atlantyk, opłynął Afrykę i Indie, by jako pierwszy amerykański okręt dotrzeć do Chin. Stany Zjednoczone miały niespełna rok, Cesarstwo Chińskie kończyło właśnie drugie tysiąclecie i niechętnie handlowało z Zachodem. Największa gospodarka ówczesnego świata wszystkiego miała pod dostatkiem, a 17-krotnie biedniejsza Ameryka nie zasługiwała nawet na miano partnera, nie mówiąc już o wymianie ambasadorów, czego cesarz Chin odmówił nawet brytyjskiemu królowi. W Kantonie, chińskim Guangzhou, jedynym porcie otwartym dla zamorskich kupców, Amerykanie wymienili 2,5 tys. skór i 30 ton żeń-szenia z terenów dzisiejszej Kanady na chińską porcelanę, herbatę i jedwab.

Dziś przez Guangzhou przechodzi co roku 11 mln kontenerów po 25 ton każdy, we wszystkich chińskich portach 12 razy tyle. Z Afryki i Ameryki Płd. przypływają surowce, do Europy i USA wypływają gotowe zabawki, ubrania, buty i elektronika. Przez wieki odwrócone plecami do świata, dziś Chiny są krajem uzależnionym od handlu zagranicznego i obcego kapitału. W 2008 r. wartość chińskiego eksportu sięgnęła 1,4 bln dol., a pod względem PKB Chiny wyprzedziły niedawno Japonię, stając się drugą potęgą gospodarczą świata po Stanach Zjednoczonych. Po dwóch wiekach anomalii, jaką była hegemonia Europy i Ameryki, świat wraca do dawnego porządku z Chinami jako największym graczem. A to oznacza tektoniczne zmiany w układzie sił, zarówno gospodarczych, jak i politycznych.

Prezydent USA nie zamierza powtórzyć błędu chińskiego cesarza – nie tylko nie lekceważy wschodzącego supermocarstwa, ale namawia je do zajęcia należnego mu miejsca w świecie. Taki był cel pierwszej wizyty (listopad 2009 r.) Baracka Obamy w Pekinie: nakłonić Chiny, by w ślad za swoją gospodarczą potęgą wzięły polityczną odpowiedzialność za wyzwania globu, takie jak walka z ociepleniem klimatu, rozbrojenie atomowe Iranu i Korei Płn., zniesienie barier handlowych między Północą a Południem i strukturalnej nierównowagi między gospodarkami rozwijającymi się a rozwiniętymi. Ameryka zdaje sobie sprawę, że bez Chin nie załatwi dziś niczego, na czym jej zależy. A Chiny, że bez Ameryki nie będą w stanie dalej się rozwijać. Relacja między Ameryką a Chinami określi XXI wiek – mówił Obama w lipcu 2009 r.

Orzeł budzi smoka

Oba kraje obchodziły w 2009 r. 30-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych. Gdy w 1949 r. Mao Zedong proklamował ChRL, Waszyngton nie tylko nie uznał komunistycznych władz w Pekinie, ale stanął po stronie Czang Kaj-szeka, przywódcy chińskich nacjonalistów, który schronił się na Tajwanie. Jeszcze w czasie wojny domowej Mao urządzał antyamerykańskie kampanie, a w 1950 r. posłał wojska na pomoc Korei Płn., gdy ta napadła na okupowane przez Amerykanów Południe. Przez kolejnych 20 lat Waszyngton i Pekin groziły sobie nawzajem wojną o Tajwan – w 1955 r. Dwight Eisenhower rozważał nawet zrzucenie bomby atomowej, by wyperswadować Mao przyłączenie wyspy siłą. Jednocześnie USA wspierały reżim Czang Kaj-szeka, czyniąc z niego narzędzie ograniczania wpływów Pekinu.

Mao-Zedong-Richard-Nixon-1972Sytuacja zmieniła się w 1970 r., gdy pod granicą chińską stanęło 45 radzieckich dywizji. Chińczycy zaprosili amerykańską drużynę tenisa stołowego do Pekinu, a po kilku rundach dyplomacji pingpongowej Amerykanie pojęli, że stoją przed niepowtarzalną szansą, by obrócić ChRL przeciw ZSRR. W 1971 r. USA zniosły embargo na handel z Chinami, a Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało ChRL za jedyne prawowite państwo chińskie, wydalając jednocześnie Tajwan i przekazując Pekinowi miejsce Tajpej w Radzie Bezpieczeństwa. Rok później, po dwóch tajnych podróżach Henry’ego Kissingera, z oficjalną wizytą pojechał do Chin zajadły antykomunista Richard Nixon. Widząc jego uścisk dłoni z Mao, Leonid Breżniew zgodził się na pierwszy traktat o redukcji zbrojeń.

Deng-Xiaoping-1978Nixon wygrał reelekcję, a Chiny bilet powrotny do światowej polityki. Amerykanie zaufali im tak dalece, że podzielili się danymi wywiadowczymi o ZSRR, a CIA założyła nawet stację nasłuchową w Chinach zachodnich. Mao nie dożył nawiązania stosunków dyplomatycznych w 1979 r. – w pierwszą podróż do USA pojechał już jego następca Deng Xiaoping. Rok później zrobił rzecz dla Chin o wiele ważniejszą: zauroczony wolnorynkową dyktaturą w Singapurze, kazał stworzyć w Shenzhen pierwszą specjalną strefę ekonomiczną, gdzie Chiny Ludowe rozpoczęły swój eksperyment z kapitalizmem. Tak zaczął się długi marsz do gospodarki rynkowej – proces znacznie mniej widowiskowy, ale dla globu bardziej brzemienny w skutki niż upadek komunizmu w Europie.

China-Shenzhen-by-night

Shenzen leży w południowo-wschodnich Chinach, w prowincji Guangdong, graniczy z Hongkongiem. Jest wielkim ośrodkiem gospodarczym i finansowym (giełda, banki) z rozwiniętym przemysłem. W 1980 roku w tej małej osadzie rybackiej utworzono pierwszą w Chinach specjalną strefę ekonomiczną (SEZ), co przyniosło gwałtowny wzrost gospodarczy (obecnie na poziomie 17% rocznie).

30 lat później rybacka osada Shenzhen jest prawie 10-milionową metropolią, a Chiny kluczowym ogniwem systemu kapitalistycznego. Od 1980 r. chińska gospodarka urosła aż 14 razy, PKB w przeliczeniu na głowę mieszkańca – najpopularniejsza miara standardu życia – wzrósł 11-krotnie. Tajemnicą chińskiego cudu było otwarcie kraju na obcy kapitał i handel międzynarodowy. Roczny napływ inwestycji zagranicznych wzrósł z 636 mln dol. w 1983 r. do 93 mld dol. w roku 2010, a łączna kwota zainwestowanego kapitału sięga 853 mld dol. W Chinach działa dziś 286 tys. firm z obcym kapitałem, które zatrudniają 40 mln pracowników, wytwarzają 31% produkcji przemysłowej i ponad połowę eksportu. W latach 1980-2008 jego wartość wzrosła, uwaga, sto razy – z 14 mld do 1,4 bln dol.

Industry-Graph

123

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a