2013-10-06
Autor: nTimes

Leonardo da Vinci i jego Mona Liza – obraz wszech czasów

Leonardo-da-Vinci-Selfportrait

W najsłynniejszym chyba mieście świata, w jego największym muzeum znajduje się obraz, który, jako jedyny ze wszystkich tam zgromadzonych otoczony jest specjalną barierką – do tego jednego obrazu nikt ze zwykłych śmiertelników, poza konserwatorami nie jest w stanie się zbliżyć.

Już począwszy od wejścia do Luwru zwiedzających prowadzi wskazówka – „Do Mony Lizy”. Spieszą więc tam wszyscy, niezależnie od wieku, płci i koloru skóry, a potem długo, w milczeniu stoją, podziwiając to, co ponad pięćset lat temu namalował pewien włoski malarz, a co nadal pozostaje niedoścignione. Nigdy przedtem ani też nigdy potem nie udało się nikomu stworzyć obrazu, który rzucałby na patrzących tak niezwykły czar. Bo też nigdy przedtem ani nigdy potem nie urodził się człowiek tak niezwykły, jak Leonardo Da Vinci.

Dzieciństwo – mały dziwak

Był dzieckiem miłości, prawdziwej namiętności dwojga bardzo młodych ludzi – prostej chłopki z okolic miasteczka Vinci i młodego patrycjusza z rodziny prawniczej, zamożnej i poważanej. Kiedy mały miał pięć lat ojciec, bezdzietny w nowym związku z wysoko urodzoną damą, wziął go do siebie. Dbano o niego, ale dziecku z pewnością brakowało ciepłego, macierzyńskiego uczucia. Być może to odsunęło go od ludzi, a najukochańszym zajęciem stały się wędrówki po okolicach, z których zrodziła się fascynacja przyrodą tak silna, że przetrwała w nim do końca życia. Mały da Vinci był typem samotnika i dziwaka – nie pozwalał na przykład nikomu wchodzić do swojego pokoju. I to jego przyzwyczajenie również pozostało mu już na zawsze. W jego pokoju zawsze panował rozgardiasz – pozrzucane tu i tam okazy fauny i flory, pospiesznie czynione notatki pomysłów, niezwykłych i niezrozumiałych dla otoczenia.

Pierwsze namalowane przez niego dzieło powstało na… desce od beczki po winie, niezwykle starannie oczyszczonej i gładko wypolerowanej. Był to wizerunek smoka – poczwary tak niezwykłej i budzącej strach, że przeraził nawet ojca… I to zadecydowało o przyszłości młodego da Vinci – pan Pier postanowił, że jego syn będzie kontynuował rodzinnych tradycji i nie zostanie prawnikiem. Umieścił go więc w pracowni jednego z florenckich malarzy.

Przybycie do wielkiej Florencji – rozczarowanie

Leonardo-da-Vinci-ItalyFlorencja, do której trafił 16-letni Leonardo, przeżywała swój złoty wiek. W tym czasie powstał pałac Medyceuszów, kopuła na katedrze. Bogaci patrycjusze rozparci na kamiennych ławach, w szatach przypominających rzymskie togi dyskutowali na temat łacińskich poezji – humanizm, zainteresowanie sztuką klasyczną oznaczało dla Włochów powrót do wielkości i chwały starożytnego Rzymu. Mimo to artyści nie byli wciąż jeszcze cenieni. Malarze, w pojęciu bogatych mieszczan, pozostali po prostu rzemieślnikami. Toteż w pracowni swojego pierwszego mistrza – Verrocchio nauczył się Leonardo przede wszystkim pracowitości.

Wbrew poglądom mieszczuchów ten czas należał jednak do malarzy. To oni – nie matematycy rozwijali naukę o przestrzeni, o prawach perspektywy, to oni – nie lekarze – najdokładniej znali anatomię człowieka.

Da Vinci już wtedy zaczął interesować się mechaniką. Jako nastolatek opracował projekt tokarki i szlifierki. Człowiekiem, który w owym czasie wywierał na niego ogromny wpływ, był niejaki Toscanelli – lekarz, filozof, człowiek, który dwadzieścia lat przed Kolumbem przemyśliwał o podróży morskiej do Indii. To nad mapami Toscanellego, przyjaciela Leonarda, pochylał się odkrywca Ameryki na oceanem, gdy na widnokręgu zamajaczył mu nieznany ląd…

Giuliano-de-MediciDrugim człowiekiem, który wywarł wpływ na życie młodego artysty, był Giuliano de’ Medici, człowiek-symbol ówczesnej Florencji, dumny, ambitny, pełen zainteresowań i zrozumienia dla sztuki, a przy tym świetny kupiec oraz… największy playboy swojej epoki.

Trudno w to uwierzyć, ale ten właśnie wyrafinowany koneser nie docenił należycie talentu młodego da Vinci. A talent ten już w tym czasie zaczął się objawiać coraz silniej, tym bardziej znamiennie, że natychmiast zaczął znajdować naśladowców. Najwcześniejsze dzieło to rysunek znajdujący się obecnie w galerii Uffizi we Florencji przedstawiający fragment krajobrazu górskiego, wspomnienie z lat dziecinnych. Ale to dopiero wprawka. Najwcześniejsze dzieło Leonarda, w pełnym znaczeniu tego słowa to „Madonna Benois”. Płótno emanuje czarem, który stanowi tajemnice artysty – nikt nigdy nie zdołał zgłębić na czym ona polega.

Ojciec, notariusz, załatwia synowi pierwsze poważniejsze zamówienie to „Pokłon trzech króli”, wymarzony temat dla twórcy w tych czasach. Doskonała okazja, by przedstawić przepych i splendor królewskich orszaków, przepych, którego tak pełno było w tym czasie we włoskich miastach. Tymczasem na kartonach ze szkicami do obrazu pojawiają się… projekty machin wojennych – czasy są niespokojne, we Florencji właśnie udaremniono spisek papieski przeciw Medyceuszom, szykuje się wojna. Żywy, wszechstronny umysł artysty nie jest w stanie ograniczyć się do tworzenia jednego tylko dzieła. I tak miało być już zawsze. W czasie, gdy powstają szkice, jego koledzy, młodzi malarze florenccy (wśród nich Sandro Botticelli), zostają zaproszeni przez papieża Sykstusa do Rzymu, mają ozdabiać kaplicę sykstyńską… Rzym był wtedy marzeniem każdego artysty, a o Leonardzie zapomniano…

Wyjazd do Mediolanu – Dama z gronostajem

Ludovico-SforzaRozczarowany, mocno przeżywając porażkę, wyjeżdża do Mediolanu. Tu jego protektorem zostaje potężny, ale raczej prymitywny, o wąskich horyzontach Ludwik Sforza (1452-1508) zwany także jako Ludovico il Moro lub Maur i Ermelino (z włoskiego – gronostaj).

Na zamówienie Sforzy powstaje obraz, który znamy jako portret „Damy z gronostajem (łasiczką)”, który znajduje się w zbiorach Muzeum Czartoryskich w Krakowie. W rzeczywistości na płótnie przedstawiona jest 17-letnia wówczas Cecylia Gallerani, od trzech lat kochanka Sforzy. To jeszcze nie Mona Liza, to jej młodsza siostra. Malutkie usta dziewczyny nie uśmiechają się najsłynniejszym uśmiechem świata, ale twarz pozostaje pogodna.

Leonardo-da-Vinci-Dama-z-Gronostajem

Portret damy z gronostajem – obraz olejny Leonarda da Vinci namalowany około 1489-90 o wymiarach 55 na 40 cm. Przedstawia Cecylię Gallerani, kochankę księcia Ludovico Sforzy.

12

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a