2013-01-04
Autor: nTimes

Teresa Torańska: wywiad z Wojciechem Jaruzelskim

I ziemiaństwa, klasy próżniaczej.

Dlaczego próżniaczej? Ziemianami od wieków byli rodzice mojego ojca. Ziemianami byli również rodzice mojej matki. Mój ojciec miał 1/8 majątku w Rusi Starej, gdzie gospodarował jego brat. A mojej matce po śmierci jej rodziców przypadłaby połowa majątku w Trzecinach. Ojciec był wysoko kwalifikowanym rolnikiem, ukończył czeską akademię rolniczą w Taborze i zajmował się administrowaniem cudzymi majątkami. Między innymi w Kurowie, gdzie się urodziłem, a potem majątkiem rodziców mojej matki w Trzecinach. Całe życie ciężko pracował.

Pochodzenie: inteligencja pracująca, podał Pan w punkcie zbornym do armii Berlinga.

To była prawda. Moja matka też była wykształconą kobietą.

Ale w gimnazjum marianów zaliczano Pana nie do „inteligencji pracującej”, tylko do młodzieży ziemiańskiej.

To co miałem podać według pani? Tam, na Syberii? Formalnie nie byłem synem właściciela ziemskiego.

Tylko wnukiem. A Pana córka także, choć z innych powodów, w kwestionariuszu, składając papiery na studia w 1983 roku, napisała: pochodzenie rodziców - najemni pracownicy umysłowi. A w rubryce zawód ojca: minister obrony narodowej.

Nie wiedziałem… Ale formalnie było to chyba w porządku.

Formalnie był Pan już także premierem i I sekretarzem PZPR.

Wiedziała jednak, że wojsko jest mi najbliższe. Ona przeżywała bardzo trudne chwile, wiem. W 1981 roku chodziła do klasy maturalnej.

Stan wojenny był dla niej ciosem.

I co z tego?!

Proszę się nie oburzać.

Ja się nie oburzam. Ja nie rozumiem. Miałem nie podejmować decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego z uwagi na córkę?!

Dowiedziała się o nim, jak my, z Pana przemówienia telewizyjnego?

Tak jest. Nigdy żony i córki nie wprowadzałem w szczegóły mojej szamotaniny. Ostatnich siedem-dziesięć dni przed praktycznie nie bywałem w domu. Jeśli przychodziłem, to na chwilę, zmienić bieliznę. Spałem w Urzędzie Rady Ministrów. Ileż nieprzespanych nocy tam spędziłem?! Koszmarnych, pełnych udręki, kiedy borykałem się: co robić? Co robić! Jak z tego wyjść?! Na zapleczu gabinetu miałem niewielki pokoik z wąską kanapką i toaletką.

A w gabinecie wielką mapę świata.

Nie w gabinecie, tylko w korytarzu prowadzącym do mego gabinetu. Bardzo wielką. Powiesił ją ktoś z moich współpracowników. Codziennie na nią patrzyłem. Europa - podzielona, przecięta na pół - i Polska znajdująca się na głównej osi między wschodem i zachodem, w najbardziej newralgicznym miejscu tego przecięcia. Patrzyłem na nią otwartymi oczami. Trzeba było na nią patrzeć trzeźwo, realistycznie.

Co Panu wtedy powiedziała?

Córka? Nie chcę improwizować. Nie pamiętam.

Ona uciekła z domu.

Nie uciekła, tylko zamieszkała u swoich przyjaciół. Za wiedzą matki. Po maturze pauzowała. Na studia poszła rok później. Ale nie skarżyła się. Dzielnie przetrwała. Milczała. Sam fakt, że milczała, ona i moja żona, był dla mnie ogromnym wsparciem. Prawdopodobnie chciały mi oszczędzić przykrości. Moja córka zawsze była mądrą dziewczyną.

Tylko mamie któregoś razu w kuchni powiedziała: dziękuję ci, że wychowałaś mnie na wolnego człowieka.

Nie wiem, co miała na myśli. Może moje stanowisko, mój gorset, w którym tkwiłem. Żona mogła z nią rozmawiać swobodniej, nie była w swoich reakcjach ograniczona formułami i ocenami żołnierza, zwłaszcza tak wysoko postawionego jak ja. Moja żona zresztą w ogóle jest osobą emocjonalną, w wielu sytuacjach reagującą bardzo spontanicznie. Niekonwencjonalnie nawet, powiedziałbym. Poza tym pracując na Uniwersytecie Warszawskim jako wykładowca, jest germanistką, więcej czasu spędzała w domu niż ja. Bo mnie często w nim nie było. De facto tym domem rządziła.

A z tamtego, Pana rodzinnego, coś zostało?

Dwa srebrne lichtarze, które babce udało się schować. I trochę fotografii.

A w Panu co się uratowało?

Napoleon (uśmiech). Mam w sobie głęboko zakorzeniony kult Napoleona.

O Autorze

nTimes

 > John Lennon, "Imagine": Imagine there’s no Countries... Imagine no Posession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... Mahatma Gandhi: Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. W końcu wygrywasz ▪ Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności ▪ Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? ▪ Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych ▪ Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza ▪ Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga ▪ Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić ▪ Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw ▪ Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć ▪ Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości ▪ Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa ▪ Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym ▪ Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła ▪ Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi ▪ Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.


Komentarz: 1
  1. Test pisze:

    Teresa Torańska była wielką mistrzynią. Nikt tak jak ona nie potrafił moderować dyskusji, zadając pytania celne i krótkie, stosując wyrafinowaną psychologię.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Pogoda

Warszawa
Przejaśnienia
4°C
Ciśnienie: 1010 mb
Wilgotność: 75%
Wiatr: 11 km/h NNE
Prognoza na 2014-04-01
dzień
Częściowo słonecznie
9°C
noc
Przeważnie pochmurno
-1°C
 

Grafika Miesiąca