2013-01-04
Autor: nTimes

Teresa Torańska: wywiad z Wojciechem Jaruzelskim

„Jestem - pisał Pan do matki - stale zajęty ze swymi ludźmi, trzydziestu ludzi o różnych pojęciach i usposobieniu, trzeba ich wszystkich jeszcze mocno szkolić i trzymać w garści, ażeby zachować należytą dyscyplinę”.

Zostałem dowódcą plutonu w 5. Pułku Piechoty. W grudniu 1943 roku, po skończeniu szkoły oficerskiej w Riazaniu.

Miał Pan dwadzieścia lat.

Przestałem być wyłącznie obiektem odbierania i wykonywania rozkazów. W dalszym ciągu miałem oczywiście przełożonych, ale sam też byłem już przełożonym i wydawałem rozkazy.

Czołgania się w kałuży?

Byłem bardzo wymagający. Musiałem ich jak najlepiej wyszkolić, wychować, przygotować do walki. 15 procent żołnierzy w moim pułku było przecież analfabetami. Ale nie byłem sadystą, który w głupi sposób wykorzystuje swoją władzę.

Dostał Pan ordynansa?

Dostałem. Wtedy na ordynansa mówiło się łącznik. Przynosił jedzenie, załatwiał sprawy.

Buty czyścił?

No, zdarzało się. Wtedy mieliśmy buty z cholewami kierzowymi, brezentowymi, pomalowanymi na czarno. Skórzane oficerki zafundowaliśmy sobie później, po wojnie.

Konia Pan też dostał?

Tak jest. Trochę później. Kiedy zostałem dowódcą zwiadu konnego. Proszę zajrzeć do listu, który napisałem do matki 21 czerwca 1945 roku. Po zakończeniu wojny, z rejonu Cottbus, na zachód od Nysy Łużyckiej. Nissa - piszę jeszcze, używając ówczesnej pisowni. Ten list jest dla mnie najważniejszy. Zawarłem w nim moje credo życiowe, któremu pozostałem wierny przez całe życie i które tłumaczy moje dalsze losy. Pisałem: „Na pewno zdajecie sobie sprawę, że teraz po skończeniu wojny wynikło bardzo wiele zagadnień i problemów trudnych do rozwiązania. I chociaż każdy przedstawia je w innym świetle, to ja pozostałem takim, jakim byłem, rozumiejąc jednak obowiązek pracy i służby względem Polski, jaką by ona nie była i jakich ofiar by od nas nie żądała”. Rozumie pani? Służyć Polsce takiej, jaką by ona nie była i jakich ofiar by od nas nie żądała.

Czyli stalinowskiej.

Wtedy Polska nie była stalinowska. Do 1948 roku na pewno nie. W wojsku mieliśmy dużo przedwojennych oficerów. Radzieccy - wielu pochodzenia polskiego - masowo wyjeżdżali do ZSRR. Potem, po 1949 roku, przyjechali inni, w większości rdzenni Rosjanie - wiem, proszę mi nie przypominać - razem z przybyciem marszałka Rokossowskiego. Kraj się intensywnie odbudowywał, wrócił Mikołajczyk, w Polsce działały trzy partie, proponowały różne programy.

Pan wybrał PPR.

Nie od razu. Choć od początku bardzo mnie do wstąpienia do partii namawiano. Niezręcznie mi o tym mówić, ale należałem do wyróżniających się oficerów.

Z piękną wojenną kartą.

Virtuti Militari i dwa Krzyże Walecznych.

A potem udział w przeprowadzaniu referendum „Trzy razy tak” i wyborów do Sejmu?

Ja z tym nie miałem nic wspólnego.

Nie? Bo żołnierze chodzili do mieszkań, agitowali do głosowania.

Nie zetknąłem się z tym. Nie byłem oficerem politycznym, ale liniowym. Nie byłem jeszcze członkiem partii. Nie uczestniczyłem więc w żadnych propagandowych akcjach.

Nie pilnował Pan lokali wyborczych?

Ja nie. Ale moi koledzy zabezpieczali. Żeby nikt nie napadł, nie zlikwidował, nie przejął urn.

I o tym, że referendum i wybory zostały sfałszowane, Pan nie słyszał.

Nie. No, skąd. W Polsce wtedy, proszę nie zapominać, trwała wojna domowa. Może inaczej: występowały elementy wojny domowej. Z podziemiem różnej proweniencji. Proszę nie zaprzeczać. To był nasz wielki narodowy dramat. Wojsko brało w tym udział.

Wie Pan o tym z „Polski Zbrojnej”?

Nie, proszę pani, bezpośrednio od kolegów, którzy uczestniczyli w podobnych zdarzeniach. Ja kilka razy zabezpieczałem pociągi. Bo pociągi były zatrzymywane, wygarniano z nich członków partii, milicjantów, Żydów i albo rozstrzeliwano, albo rozbrajano i rozbierano. Kursowałem więc z żołnierzami na trasie Piotrków Trybunalski - Częstochowa, tam i z powrotem, i pilnowałem pociągów. Wcześniej mój pułk brał udział w walce z UPA na Lubelszczyźnie, w powiecie hrubieszowskim. Czym wtedy była tzw. Ukraińska Powstańcza Armia, tłumaczyć nie muszę.

O pozbawieniu polskiego obywatelstwa pięciu generałów polskich, m.in. gen. Andersa i gen. Maczka, i 72 wysokich oficerów też Pan nie wiedział?

Niesłuszna decyzja.

To teraz, a wtedy?

No wie pani, jeżeli nawet przedwojenni oficerowie, moi starsi koledzy, mówili, że słusznie, to dlaczego miałem uważać inaczej? W wojsku krytyka sanacyjnych rządów i sanacyjnego dowództwa była bardzo silna. Poza tym argumenty, jakie nam przedstawiano, przemawiały do wyobraźni. Po pierwsze, oficerowie ci nie chcieli wrócić do Polski i włączyć się w odbudowę kraju, po drugie, wstąpili lub patronowali jakiemuś korpusowi posiłkowemu, który miał być quasi-armią polską na Zachodzie, i, po trzecie, liczyli na trzecią wojnę światową.

A najbardziej pikantnym szczegółem w tej historii jest to, na czyje zamówienie został na tę listę wpisany gen. Anders. Wie pani? No właśnie. Na posiedzeniu rządu przedstawiono listę, nie było na niej Andersa. I odezwał się wicepremier Mikołajczyk: Andersa proszę wstawić. Tak było, droga pani, jest to zaprotokołowane. Tylko tego pani oczywiście nie napisze. Na pani miejscu też zresztą bym tego nie pisał.

O Autorze

nTimes

 > John Lennon, "Imagine": Imagine there’s no Countries... Imagine no Posession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... Mahatma Gandhi: Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. W końcu wygrywasz ▪ Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności ▪ Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? ▪ Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych ▪ Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza ▪ Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga ▪ Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić ▪ Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw ▪ Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć ▪ Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości ▪ Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa ▪ Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym ▪ Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła ▪ Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi ▪ Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.


Komentarz: 1
  1. Test pisze:

    Teresa Torańska była wielką mistrzynią. Nikt tak jak ona nie potrafił moderować dyskusji, zadając pytania celne i krótkie, stosując wyrafinowaną psychologię.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Pogoda

Warszawa
Częściowo pochmurno
4°C
Ciśnienie: 1010 mb
Wilgotność: 80%
Wiatr: 11 km/h NE
Prognoza na 2014-04-01
dzień
Częściowo słonecznie
9°C
noc
Przeważnie pochmurno
-1°C
 

Grafika Miesiąca