John Rockefeller - nafciarz, najbogatszy człowiek w historii

Przedstawiamy historię Johna Rockefellera (1839-1937) – amerykańskiego przedsiębiorcy i filantropa, uważanego za najbogatszego człowieka w historii. Jego majątek w chwili śmierci ocenia się (w przeliczeniu na dzisiejszą walutę) na 663,4 mld dolarów. Współcześni najbogatsi: Carlos Slim Helú z Meksyku i Bill Gates (USA) posiadają - według tegorocznego rankingu magazynu „Forbes” - po ok. 65 mld dolarów.
Przez setki lat ropa była brudną, zanieczyszczającą wodę mazią używaną w najlepszym razie jako smar do uszczelniania okrętów. Cenna stała się dopiero wtedy, gdy w 1853 r. Ignacy Łukasiewicz wynalazł lampę naftową. A prawdziwa gorączka ropy wybuchła kilkadziesiąt lat później, kiedy pojawił się samochód. Ale to John Davison Rockefeller odkrył, jak zarobić na niej miliardy.
Ojciec urodzonego 8 lipca 1839 r. w Richford w stanie Nowy Jork Johna Davisona był typem obieżyświata, którego często w swych powieściach portretował Mark Twain. William Avery Rockefeller potrafił wszystko zbudować i wszystko stracić. Umiał też wszystko sprzedać i na wszystkim zarobić pieniądze.
Nie był dla syna wzorem, ale zaszczepił mu wiarę we własne siły i zamiłowanie do pieniędzy. Dla żartów handlował z kilkunastoletnim synem, oszukując go przy tym niemiłosiernie. I nigdy nie dawał mu pieniędzy, lecz jedynie pożyczał na solidny procent. A w 1854 r. porzucił rodzinę, wiążąc się z inną kobietą.
Z nauk ojca John może najlepiej zapamiętał sobie zdanie:
„Nie pracuj dla pieniędzy, to pieniądze mają pracować dla ciebie”.
Matka uczyła go czegoś zupełnie innego - dzięki jej naukom nie opuszczał niedzielnych nabożeństw, Biblię znał niemal na pamięć i był najbliższym pomocnikiem pastora. Nie pił, nie palił, nie myślał o uciechach życia. Modlił się, pracował dla chwały bożej, składając cent do centa, a później dolar do dolara. Nawet groszowe zarobki - za pracę u sąsiadów lub u ojca - zapisywał w małym zeszyciku, który z czasem stał się relikwią rodziny Rockefellerów.
Geniusz rachunkowości
Rankiem 26 września 1855 r. do biura firmy Hewitt & Tuttle przy Mervin Street w Cleveland w stanie Ohio wszedł ubrany w surdut 16-letni chłopak. Buty, choć podniszczone, miał wyczyszczone na glans.
- Nazywam się John Davison Rockefeller. W ubiegłą sobotę byłem u panów. Pytałem o możliwość zatrudnienia. Miałem przyjść dziś.
Tego dnia John dostał pierwszą stałą pracę. Wydarzenie to będzie wspominał przez całe swe długie życie, a 26 września obchodził jako „dzień pracy”, celebrowany bardziej uroczyście niż urodziny.
Jeszcze tego samego dnia stanął za pulpitem - biurka przysługiwały wówczas doświadczonym pracownikom. Zaczął jako młodszy księgowy, a pierwszą pensję dostał po trzech miesiącach, gdy podpisał stałą umowę, godząc się na 300 dolarów rocznie. Nie było to dużo, ale się nie skarżył.
Polubił księgi rachunkowe - potrafił wyszukać każdy błąd w długich kolumnach liczb. Nigdy nie płacił, jeśli wcześniej nie sprawdził kosztów i nie uznał, że są one uzasadnione. Z czasem dostawał coraz bardziej skomplikowane zadania. Egzekwował długi, załatwiał sprawy handlowe.
Firma Hewitt & Tuttle handlowała szerokim asortymentem towarów - od artykułów spożywczych po rudę żelaza. Korzystała z telegrafu i kolei, dzięki czemu młody księgowy dowiedział się, czym jest transport i spedycja, nauczył się kalkulować koszty i wybierać najtańszy środek transportu. Na ogromnym obszarze USA to transport decydował o powodzeniu biznesu.
Po trzech latach odszedł z firmy. Miał 19 lat, ale w clevelandzkim świecie biznesu miał już pozycję jednego z najlepszych księgowych.
Kolega z kursu księgowych Anglik Maurice B. Clark zaproponował mu założenie firmy - wspólnicy mieli wyłożyć po 2 tys. dol. jako kapitał założycielski (dziś byłoby to jakieś 36 tys. dol.). Firma Clark & Rockefeller z powodzeniem pośredniczyła w handlu produktami rolnymi.
W 1863 r. spotkał innego Anglika Samuela Andrewsa, chemika, specjalistę od przerobu ropy. Wkrótce John D. Rockefeller, Maurice B. Clark i Samuel Andrews założyli spółkę z kapitałem 8 tys. dolarów. Zamierzali przetwarzać ropę.
Ropa konduktora Drake’a
W 1859 roku Edwin Drake, były konduktor kolejowy, kupił w wiosce Titusville w północno-zachodniej Pensylwanii farmę i zaczął tam drążyć pierwszy szyb. 27 sierpnia 1859 r. na głębokości 21 m dowiercił się do ropy.
Dzięki ropie ludzie w osadach naftowych z dnia na dzień stawali się bogaci, zakładali małe firmy i wiercili. Ropy i dolarów starczało dla wszystkich. Nafciarze byli uosobieniem amerykańskiego ducha, ale wydobyć ropę to jedno, drugie - to ją przewieźć, przetworzyć i sprzedać gotowe produkty.
W połowie 1863 r. w Cleveland działało 20 rafinerii, a wojna secesyjna i rozwój przemysłu w stanach północnych sprawiły, że zbyt na produkty naftowe był ogromny. Budowa prymitywnej rafinerii nie kosztowała wiele, ale taki biznes nie satysfakcjonował młodego Rockefellera. - Zysk innych powinien stać się moim - mawiał, a żywiołowy rozwój przemysłu go niepokoił. Bo John D. nie wierzył w żywioł i wolny rynek. Niewidzialną rękę rynku postanowił zastąpić twardą ręką monopolisty.
Ale wcześniej się ożenił - miał wówczas 25 lat i był jednym z najbogatszych biznesmenów Cleveland, czyli świetną partią. 8 września 1864 r. poślubił Laurę Celestię Spelman, której ojciec Henry był w Ohio znanym politykiem, abolicjonistą i abstynentem. Panna młoda, cicha i pobożna dziewczyna, uważała, że powołaniem kobiety jest służenie mężowi. Urodziła cztery córki, a w 1874 r. jedynego syna Johna Davisona, zwanego Juniorem.
Narodziny Standard Oil
Swą drogę do monopolu zaczął od pozbycia się coraz bardziej uciążliwych wspólników. Ogłosił, że spółka zamierza się rozwiązać, i zaprosił wspólników na licytację, która miała wyłonić nowego właściciela firmy. Z jednej strony licytowali bracia Clark, z drugiej - Rockefeller i Andrews. Zaczęli od tysiąca dolarów. Cena szybko przekroczyła 20 tys. i szybowała dalej.
- 72 tysiące - zalicytował Clark.
- I pięćset - odparł Rockefeller.
- Dobrze John, więcej dać nie mogę. Spółka jest twoja.
Cena była wyższa, niż wynosiła rynkowa wartość firmy, ale John D. zyskiwał swobodę w prowadzeniu największej już w Cleveland rafinerii przerabiającej dziennie dwa razy więcej ropy niż główny konkurent. Przy okazji rozstał się z dawną spółką zajmującą się handlem. Skupił się na ropie.
Wciąż powtarzał: zabierz pośrednikom ich zyski. Swoje brali nafciarze, swoje - producenci baryłek, z których każda liczyła 42 galony (czyli 160 litrów - do dziś jest to miara w przemyśle naftowym), wozacy, którzy przewozili baryłki wozami, i linie kolejowe, które z czasem wyparły wozaków.
Zamiast kupować baryłki za ponad 1 dolara za sztukę, John D. otworzył zakład produkujący je na własne potrzeby, a sprzedawał je też konkurencji. Razem ze wspólnikiem postawił drugą rafinerię. Później kolejną.
10 stycznia 1870 r. wspólnicy powołali nową spółkę - tym razem akcyjną o nazwie Standard Oil Company of Ohio z kapitałem 10 mln dolarów. Nazwa sugerowała, że wytwarza produkt standardowy, czyli wzorcowy - jakość wyrobów innych rafinerii często była taka, że ich używanie prowadziło do tragedii.
John D. zatrzymał sobie 26 proc. akcji i stanowisko prezesa. Resztę mieli wspólnicy, w tym Andrews i młodszy brat William Rockefeller.

Rafineria Standard Oil w Cleveland (stan Ohio, USA) w 1899 roku.




