2013-05-03
Autor: nTimes

Mit szczęścia za pieniądze. Jak nie być w raju na niby

Bogactwo-Wealth-2No tak, ale jeśli mamy pieniądze, to naprawdę możemy realizować swoje plany i marzenia.

Zgoda. Pod warunkiem jednak, że nie zabraknie nam rozsądku, umiaru i kierunku. Wolnością nie są przecież bezmyślne, kompulsywne zakupy, czyli wydawanie zarobionych ciężką pracą pieniędzy, a potem pracowanie jeszcze więcej, by móc jeszcze więcej wydać i utrzymać na chodzie to, co wcześniej kupiliśmy. Wtedy już na nic więcej nie wystarcza nam czasu ani sił. Robi się smutno i groźnie.

Ale czy można tego uniknąć? Jak to zrobić, żeby nie wpaść w spiralę narastających wydatków i coraz cięższej pracy? Przecież inni będą te nowe modne rzeczy mieli, a my nie, i to nie będzie dla nas miłe.

Proces odzyskiwania i budowania autonomii powinien zmierzać dokładnie w odwrotnym kierunku. Wstępny kurs to nauka wybierania z rynkowej oferty tego, co jest naprawdę niezbędne, pozbywanie się nadmiaru rzeczy i udogodnień. Ćwiczenie się w mówieniu sobie: „Tego nie potrzebuję, to, co mam, mi wystarcza”. Prawdziwe drogowskazy wskazujące drogę do Krainy Autonomii to umiar, realizm i stanie na własnych nogach. Im mniej zewnętrznego wsparcia potrzebujemy do naszego fizycznego, ekonomicznego, emocjonalnego i społecznego przetrwania, tym bardziej jesteśmy autonomiczni, niezależni, decydujący o sobie.

Będę może nudna, ale jeszcze raz powiem, że jednak możliwość decydowania o sobie zależy od pieniędzy. Gdy je mamy, łatwiej powiedzieć: „Dziękuję, nie zgadzam się na to, idę gdzie indziej”. To dzięki pieniądzom możemy jeździć wygodnym i bezpiecznym samochodem i odwiedzać najpiękniejsze miejsca na Ziemi.

Specjaliści od marketingu wiedzą, że w opakowaniu „wolność/autonomia” niemal wszystko dobrze się sprzeda. Któż by nie chciał być wolny? Dążenie do wolności i autonomii to podstawowa potrzeba i cel każdej osoby. Potrzebujemy stać się osobą, czyli kimś osobnym, autonomicznym. W brzuchu matki, związani z nią pępowiną, doświadczamy całkowitej zależności. By choć trochę zacząć żyć na własną rękę, musimy wygramolić się z matczynego brzucha, a potem uwolnić się od pępowiny i łożyska. Poród jest pierwszą bramą na drodze do autonomii. Potem – by ruszyć dalej – walczymy o to, by opanować niezrozumiałe, nieposłuszne ciało, znosimy cierpienia wzrostu i rozwoju. Aż wreszcie po roku starań możemy się w końcu nieporadnie, ale samodzielnie przemieszczać w przestrzeni i, co równie ważne – gryźć i żuć. To kolejny wielki krok ku wolności. Stajemy się samo-chodem.

Gryzienie krokiem do niezależności?

Tak, bo pozwala nam samodzielnie się nakarmić. Znaleźć, ugryźć, przeżuć. Zaczynamy więc być zdolni do samodzielnego przeżycia. Nasze pierwsze ulubione słowa to wyznaczające granice naszej autonomii: „nie” i podkreślające naszą samodzielność: „sam”, „sama”. Przez następne dwadzieścia lat nabieramy wiedzy, sił i doświadczenia, by uzyskać emocjonalną, społeczną i finansową autonomię pozwalającą uwolnić się od rodziców. To nie jest łatwe, zwłaszcza ostatnio, kiedy tylu młodych ludzi nie może znaleźć pracy. Niestety wielu spośród tych, którzy pracę znajdą i mogliby uzyskać rzeczywistą autonomię, popada w zadłużenie i inne uwikłania sprawiające, że natychmiast tracą świeżo wywalczoną wolność. Chcemy jak najszybciej być jeszcze bardziej autonomiczni. Samo-chodzenie nam nie wystarcza. Chcemy mieć samochód, na który możemy liczyć i który otworzy przed nami świat. A także własne terytorium, czyli swój dom – najlepiej z ogrodem. To zrozumiałe. Trzeba więc bardzo uważać, by za wolność konsumpcyjną nie płacić wolnością-autonomią. Czyż nie czujemy się bardziej wolni wtedy, gdy nie będąc nikomu nic winni, poruszamy się na własnych nogach, niesiemy plecak, który bez trudu możemy unieść, i śpimy choćby w namiocie, ale własnym, niż wtedy, gdy z ogromnym ciężarem długu na barkach jedziemy pięknym, ale należącym do banku samochodem i mieszkamy w pięknym, ale należącym do banku domu?

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a