2013-11-01
Autor: nTimes

Po przodkach dziedziczymy wspomnienia, na przykład strach

Human-Genome

Metylacja to wirtuoz naszych genów

Skąd ów korek bierze się w naszym organizmie? Źródeł jest wiele: my sami, jedzenie, picie, toksyny, lekarstwa – najogólniej mówiąc – środowisko.

Ono wpływa na to, które z naszych genów działają, a które nie. Nasze otoczenie, to co jemy, gdzie żyjemy, może wpływać na aktywność naszych genów, nie zmieniając jednak struktury naszego DNA. Obrazowo można by ten proces porównać do grania na fortepianie. Ma on stały skład klawiszy. A jednak w zależności od tego, który z nich uaktywnimy, a który będzie milczał, możemy zagrać bardzo różne melodie. Wirtuozem naszych genów jest metylacja.

Kiedy w 2003 roku dr Jirtle razem ze swoimi grubymi myszami dowiedli, że z pomocą czegoś tak banalnego jak dieta ciężarnej matki można wpłynąć na DNA dziecka, świat nauki na chwilę zamarł. A zaraz potem gwałtownie się rozkrzyczał. To była sensacja. I początek zupełnie nowej nauki: epigenetyki. Od tej chwili zajmować się ona będzie badaniem dziedziczności pozagenowej. Jean Baptiste Lamarck zachichotał w grobie.

Jak strach jednego pokolenia przenosi się na kolejne? I w ilu pokoleniach działa

O DNA mówi się, że stanowi instrukcję budowy i działania naszego organizmu. Istnieje jednak instrukcja do instrukcji. To epigenom. Informacja o tym, który gen, kiedy i jak ma zostać uaktywniony. Nie ma jednego epigenomu, każdy z nas ma ich tysiące, a może i miliony. Wszak inne geny (z tego samego kompletu, który mamy w każdej komórce naszego ciała) działają w wątrobie, a inne w mózgu. Inne w nerce a inne w skórze. Inne włączają się, kiedy jesteśmy młodzi, a inne – kiedy starzy.

Gdy naukowcy stworzyli mapę naszego genomu, odtrąbili zwycięstwo. Wiemy już, że mamy 3 miliardy par nukleotydów, które składają się na 25 tysięcy genów. Mamy przepis na człowieka.

– Co to za mapa? – drwią dzisiaj epigenetycy. – Jak się z jej pomocą poruszać, skoro nie wiemy, które z dróg są otwarte, a które zamknięte? I robią kolejne eksperymenty. Jak choćby ten z wąchaniem wiśni.

Mimo to, że dowodzą w nim, iż lękowa reakcja na zapach może być dziedziczona, wciąż nie potrafią odpowiedzieć na pytanie – jak? Co takiego – pod wpływem silnych przeżyć danego osobnika – zmienia mu aktywność genów w plemnikach czy komórkach jajowych? Jak strach jednego pokolenia przenosi się na kolejne? I w ilu pokoleniach ta zmiana się utrzymuje?

Naukowcy mają pewne teorie. Uważają na przykład, że za mechanizm przenoszenia informacji epigenetycznych może odpowiadać tzw. microRNA. To króciutkie łańcuchy RNA, które same w sobie nic nie kodują, zajmują się jednak regulacją blisko 30 proc. ludzkich genów. Może ono w jakiś sposób potrafi przetransportować nasze doświadczenia do DNA kolejnych pokoleń i używając metylacji, odpowiednio zaprogramować geny kolejnych generacji. A może „przełącznikiem” genów są hormony? Kiedy się czegoś boimy, wydziela się wszak w naszym organizmie wiele hormonów stresu i może to one przełączają to i owo w genach w naszych plemnikach czy komórkach jajowych? Dziś nie wiemy.

Jeśli jednak czujemy nieokreślony niepokój wobec jakichś bodźców i będziemy chcieli sobie z nim sobie poradzić – do psychologa poślijmy naszych rodziców. Albo dziadków. Jest bowiem wielce prawdopodobne, że sami wciąż przeżywamy ich traumatyczny lęk.

Olga Woźniak

TOK FM logoKnapska-Ewelina-thumbRadiowa Akademia Nauk w radiu TOK FM, prowadzi Karolina Głowacka. Gdzie kryją się fobie? – mówi dr Ewelina Knapska z Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk. E-mail do pani doktor: e.knapska@nencki.gov.pl

Źródło: Wyborcza.pl
Oryginał: BBC.co.uk

12

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a