Amos Oz: Natura ludzka? Od czasów Biblii mało się zmieniło
Pan wzywa od lat do pokoju. Czy pokój jest w ogóle możliwy? Za Pana życia?
- To zależy od tego jak długo będę żył. Mam dobre wiadomości. Z Bliskiego Wschodu wiadomości zawsze są złe. Ja mam dobrą. Sondaże robione po obu stronach, zarówno palestyńskiej jak i izraelskiej, pokazują miesiąc po miesiącu, że większość - po obu stronach - wierzy, że powstaną dwa państwa - Palestyna i Izrael obok siebie. Jak Czechy i Słowacja po rozpadzie Czechosłowacji. Większość w to wierzy.
Czy są z tego powodu szczęśliwi? Nie są. Czy będą tańczyć na ulicach po ogłoszeniu tego? Nie będą. Ale wiedzą to, po obu stronach, że ostatecznie powstaną dwa państwa. Ten jeden mały dom będzie musiał zostać podzielony na dwa jeszcze mniejsze mieszkania.
Ale mam wrażenie, że dziś nikt realnie o możliwości zakończenia konfliktu nie mówi. Nie ma nikogo, kto miałby realny, sensowny pomysł.
- Przeżyłem na bliskim wschodzie całe życie, urodziłem się tam. I wiem, że tam słowa „nigdy”, „na zawsze” znaczą mniej więcej coś między trzema miesiącami a 30 latami. Nie więcej. Jestem na tyle stary aby pamiętać, jak Egipcjanie mówili, że nie uznają Izraela, nawet za milion lat. Potem podróżowałem do Egiptu z egipską wizą w moim izraelskim paszporcie.
Jestem na tyle stary, by pamiętać Jordańczyków mówiących, że nigdy nie uznają Izraela. Potem podróżowałem z jordańską wizą w moim izraelskim paszporcie. Niech Pani nie trzyma się tak tych „na zawsze” i „nigdy” wypowiadanych przez bliskowschodnich przywódców.
Barack Obama dopiero co odbył pierwszą za swojej prezydentury podróż do Izraela. Wielu Izraelczyków - jak rozumiem - uważa, że jest on Izraelowi niechętny?
- Został bardzo entuzjastycznie przyjęty. Był wielki tłum oraz festiwal w Jerozolimie, przywitał go ogromny entuzjazm. On przyjechał z przesłaniem o dwóch państwach. Nie oczekuję od Baracka Obamy, że będzie chodził po wodzie, choć to się już zdarzyło w moim kraju. Nie oczekuję cudów. Może jednak pomóc Izraelczykom i Palestyńczykom zrobić coś, co wiedzą w swoich sercach, że muszą zrobić, ale nie chcą tego zrobić.
Jesteśmy podzieleni. Z sondażu przeprowadzonego po pierwszym dniu jego wizyty wynika, że 70 proc. Izraelczyków lubi Obamę, reszta nie. Jesteśmy podzieleni w stosunku do Obamy jak w każdej innej kwestii.
Pana książkowi bohaterowie mają polskie imiona.
- Ten fikcyjny kibuc z mojej książki jest założony przez imigrantów z Polski, którzy opuścili Polskę przed wojną, w latach 30-tych. Jest tam ogrodnik, który w wolnym czasie tłumaczy książkę Iwaszkiewicza na hebrajski. Jest ktoś, kto marzy o światowym pokoju, równości i sprawiedliwości. To są żydowscy reformatorzy z Polski, którzy przybyli do Izraela, aby spełniać wielkie marzenie.
Tak jak powiedzieliśmy na początku, to jest wpisane w marzenia - że nigdy nie zostaną w pełni spełnione. To jest prawda o każdym marzeniu. Marzenie spełnione nie jest już tak wspaniałe jak było, gdy było tylko marzeniem. Rozczarowanie nie jest wpisane jedynie w ideę kibucu i Izraela, ale w istotę marzenia.
Więc to jest smutna opowieść?
- Nie powiedziałbym tak. To raczej odwieczna ludzka tragikomedia. Natura ludzka jest jednocześnie tragiczna i komiczna. Jest w tej książce, opowiadanie o ogrodniku, który ciągle cytuje złe wiadomości - trzęsienie ziemi w Chinach, powódź w Nikaragui, pożary w Hiszpanii. On jest jednocześnie zabawny i samotny. Albo wyznawca języka esperanto z ostatniego opowiadania - jest jednocześnie niedorzeczny i bohaterski. Wierzę, że o ludziach trzeba pisać jak Czechow: ze smutkiem i uśmiechem.
Na koniec, wracając do Polski. Jak Izraelczycy postrzegają dziś Polaków?
- Jest w tym dużo ambiwalencji. Żydzi i Polacy są połączeni ze sobą od 1000 lat. Były dobre i złe czasy i bardzo złe czasy. Na końcu była kolosalna tragedia dla obu stron - dla Żydów i dla Polaków. Nie sądzę, aby ambiwalencja była czymś złym, nie uważam, żeby to była porażka.
Żydzi mają mieszane odczucia w stosunku do Polaków. To naturalne. Życie Żydów w Polsce nie było rajem. Ale to, co jest ważne, to zintensyfikowanie dialogu, ponieważ mamy tak dużo wspólnego. Bo mamy tyle wspólnych wspomnień. Dlatego ważne jest, by coraz więcej polskiej literatury było tłumaczone na hebrajski i coraz więcej izraelskiej literatury jest tłumaczona na polski. Czyli wciąż rozmawiamy. A mamy wiele tematów do rozmów.
Rozmawiała Agnieszka Lichnerowicz Tok FM
Amos Oz jest jednym z najwybitniejszych i najpoczytniejszych pisarzy izraelskich, od kilku lat wymieniany wśród kandydatów do literackiego Nobla. 20 marca 2013 r. Amos Oz otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. W Polsce właśnie ukazała się jego książka „Wśród swoich” - zbiór opowiadań, które rozgrywają się w kibucu pod koniec lat pięćdziesiątych.
Książka Amosa Oza „Wśród swoich” (wydawnictwo Rebis) opisuje emocjonalne i psychologiczne koszty mieszkania w kibucu - dzieci, młodzież i dorosłych, płacących wysoką cenę za życie w utopijnym kolektywie; ludzi tęskniących za odrobiną ciepła i prywatności z dala od surowej grupy; kibucników, którzy zamiast o plonach i ideologii, woleliby porozmawiać o uczuciach. Pisze o dzieciach wychowywanych wspólnie w tzw. bejt jeladim (domu dzieci), które razem spały, uczyły się, jadły, pracowały. Do rodziców trafiały tylko pod wieczór, na chwilę. Oz opisuje, jak dużo cierpienia sprawiało to malcom i wrażliwym rodzicom.
Możesz kupić książkę: Publio.pl










