2013-11-01
Autor: nTimes

Polityk to Narcyz i Makiawelista – prof. Krystyna Skarżyńska

Machiavelli-Niccolo-Santi-di-Tito

Niccolò di Bernardo dei Machiavelli – autor „Księcia” i słynnej maksymy, że cel uświęca środki. Doktryna ta głosi, że można korzystać z wszelkich dostępnych środków (także np. podstępu i okrucieństwa).

Podporządkowywanie zasad utylitarnym celom?

Richard Christie, badacz osobowości makiawelicznej, dowodził, że takie osoby wygrywają tylko wtedy, gdy nie ma jasnych reguł.

Czyli zwłaszcza w warunkach transformacji.

Albo kiedy uda im się skutecznie zakwestionować obowiązujące reguły. Makiaweliści są ludźmi niewrażliwymi ani na normy społeczne, ani na emocje i potrzeby innych. Natomiast wciąż eksponują własne krzywdy. Kwestionują lub bagatelizują krzywdy doświadczane przez innych. Na niesprawiedliwość zwracają uwagę tylko, gdy czują się ofiarami, gdy uważają, że są niedocenieni albo gorzej traktowani. Wtedy oczekują współczucia. Domagają się solidarności, gdy dzieje im się choć najmniejsze zło, ale uważają, że wszystko jest w porządku, gdy sami krzywdzą innych.

A skąd taka osobowość się bierze?

Korzenie są dość podobne jak w przypadku osobowości autorytarnej, czyli twarde wychowanie, oznaczające duże wymagania i mało miłości. Efektem jest negatywna wizja natury ludzkiej, nieufność, nadmierne przywiązanie do siły i twardości w życiu, niechęć do wszelkich oznak słabości (za jakie makiawelista uznaje współczucie czy empatię wobec innych ludzi), wrogość wobec świata zewnętrznego, dążenie do dominacji, przewagi, ale także niechęć do wgłębiania się i prób rozumienia własnych stanów psychicznych.

Dlaczego?

Może makiawelista – podobnie jak narcyz – boi się w sobie samym zobaczyć coś niebezpiecznego. Na przykład, że nie jest taki doskonały, jak sądzi. Albo że jednak nie kocha mamusi tak, jak mu się wydaje. To sprawia, że makiaweliści postrzegają siebie w sposób bardziej zafałszowany niż inni. Co gorsza, mają też bardziej fałszywy obraz innych ludzi. Bo się nimi nie interesują, ale także ponieważ na innych rzutują swoje nieakceptowane cechy. Makiaweliści nie rozumieją ani własnych emocji, ani stanów psychicznych swojego otoczenia. To sprawia, że na ogół słabo komunikują się z ludźmi. To jest istotna słabość w polityce.

A mimo to potrafią wygrywać.

Czasem tak. Bo są w działaniu bezwzględni. Wygrywają tam, gdzie innych powstrzymuje empatia w stosunku do przeciwników. Makiawelistów nie boli cierpienie i krzywda innych. Gdy jest im to na rękę, bardzo łatwo zawierają różne koalicje. Ale porzucają partnerów, gdy tylko jest to dla nich korzystne. W polityce to się może na krótką metę sprawdzać. Ale w życiu prywatnym makiawelizm przeszkadza. Makiaweliści z trudem budują bliskie związki. Są nieufni, manifestują lekceważenie norm współżycia i prywatnie na ogół nie są szczęśliwymi ludźmi.

A co jest ich największą słabością w polityce?

Po pierwsze, ludzie wcześniej czy później jednak zauważają, że są traktowani w sposób instrumentalny. Makiawelista zyskuje więcej wrogów niż przyjaciół. A po drugie, taki człowiek – podobnie jak narcyz – nawet gdy jest bardzo zdolny, uczy się mniej niż inni. Bo nawet przed sobą nie może się przyznać do niewiedzy. To by przecież podważyło jego doskonałość.

To dlatego polscy politycy, których posądzalibyśmy o makiawelizm, zwykle mają kłopoty z obcymi językami?

Żeby się uczyć języka, zwłaszcza gdy się jest dorosłym, trzeba uznać swoją słabość, niedoskonałość albo przynajmniej istotny, wymagający uzupełnienia brak. Narcyz uważa, że jest doskonały. Po co więc ma się wysilać. Makiawelista uważa, że to innym czegoś istotnego brakuje. Nie jemu. On się nie będzie uczył obcego języka. Niech inni uczą się języka, który on zna. Zwłaszcza że makiawelista, jak każda osoba autorytarna, najbardziej boi się śmieszności.

Może szybko by się nauczył angielskiego, ale wstydzi się, że lektor jest w czymś lepszy.

To jest silny hamulec. Ale to dotyczy nie tylko angielskiego. Człowiekowi przekonanemu o słabości innych i własnej doskonałości trudno jest korzystać z pomocy ekspertów. Bo im nie może zaufać, a przekonany jest o swojej nieomylności.

Nie wszyscy politycy czują się nieomylni, niektórzy są empatyczni. Są też w polityce ludzie robiący wrażenie ogólnie mniej więcej zdrowych i szczęśliwych. Zatem poza narcyzmem i makiawelizmem coś jeszcze musi pchać ludzi na szczyt polityki.

Chwała Bogu, jest wiele różnych motywów pchających ku polityce. Są też politycy oferujący innym przywództwo nie po to, by wzmocnić swoje ego czy pokazać przewagę (moralną lub sprawnościową), ale by wspólnie zrobić coś nowego. Można to nazwać przywództwem transformacyjnym.

Czyli są tacy, którzy chcą raczej zmienić świat niż zdominować innych?

Tak. Chcą coś poprawić, zmienić nie po to, by pokazać światu, jacy są wspaniali, tylko dlatego, że dostrzegają cele, ważne ich zdaniem nie tylko dla nich, ale dla wielu ludzi, grup czy społeczeństwa. Władza jest dla nich środkiem, nie celem. Fascynują ich trudne reformy. Takich ludzi do polityki przyciąga chęć zrobienia czegoś ważnego razem z innymi, chęć współdziałania i potrzeba afiliacji, a nie ich wykorzystywanie i dominacja. Chcą tworzyć i współdziałać, a nie tylko wygrywać.

I to im się opłaca? Inni im to odwzajemniają?

Różnie. Jedni odwzajemniają, wspierają w wyborach, a inni wykorzystują lub odsuwają od wpływów. W czasie gwałtownych zmian dominuje logika walki. Wtedy narcystyczne i makiawelistyczne osoby czują się najlepiej. W ustabilizowanych demokracjach rozgrywki na śmierć i życie są raczej incydentalne, więc szanse narcyzów i makiawelistów maleją, a rośnie rola polityków oferujących przywództwo transformacyjne.

Warto też dodać, że jakość demokracji zależy nie tylko od tego, kto ma formalną władzę, ale także od tego, na ile aktywna jest reszta społeczeństwa. Grupy wykluczane ze społeczeństwa stają się wobec niego wrogie. Natomiast politycy sami w sobie nie są ani aniołami, ani wcielonymi diabłami.

Skarzynska-Krystyna-2Prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska, kierownik Katedry Psychologii Społecznej SWPS w Warszawie, członek Komitetu Nauk Psychologicznych PAN. Autorka, współautorka i redaktor wielu fundamentalnych pozycji naukowych, m.in. „Psychologii politycznej”.

Możesz kupić książkę prof. Krystyny Skarżyńskiej „Podstawy psychologii politycznej”

Jacek Żakowski

Źródło: tygodnik Polityka

123

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Komentarze (temp. OFF)

Teleskop Hubble'a