2014-02-12
Autor: nTimes

Toksyczni rodzice - niszczenie dziecka okrutnym słowem

„Nie mogę być doskonały, a więc równie dobrze mogę się poddać”

Matka rozwiodła się ze swoim drugim mężem, kiedy Paul miał osiemnaście lat, jednakże do tego czasu dusza Paula została już poważnie zmaltretowana. Paul wiedział, że nigdy nie będzie wystarczająco „doskonały” w oczach swojego ojczyma, a więc po prostu się poddał:

Kiedy miałem czternaście lat, wpadłem w narkotyki. To był chyba jedyny okres, kiedy czułem się akceptowany. Musiałem to robić, żeby nie wyjść na kutasa. To nie ja nadawałem ton grupie, więc cóż mi innego pozostało? Krótko przed skończeniem szkoły średniej kupiłem jakieś naprawdę straszne gówno i prawie odjechałem. Cóż, to mi pomogło… żadną miarą nie chciałbym przejść przez to jeszcze raz.

Przez rok Paul uczęszczał do college’u pierwszego stopnia, ale zrezygnował, chociaż było to zgodne z jego pragnieniami oraz pomimo zadatków na naukową karierę. Po prostu nie mógł się skupić. Wyniki jego testu na inteligencję były niezwykle wysokie, niestety wzbraniał się stanąć twarzą w twarz z jakimkolwiek wyzwaniem. Wpadł w nawyk odpuszczania sobie.

Kiedy zaczął pracować, okazało się, że ustawicznie popada w konflikty ze swoimi przełożonymi, powtórnie odgrywając swoje dzieciństwo. Zmieniał pracę za pracą, aż w końcu znalazł taką, która mu się podobała. Chciał ją utrzymać i dlatego zgłosił się do mnie. Powiedziałam, że sądzę, iż mogę mu pomóc.

Trzy zasady perfekcjonizmu

Chociaż ojczym Paula zniknął z jego życia, nadal miał na niego silny wpływ, ponieważ jego poniżające komunikaty wciąż brzmiały w umyśle Paula. W rezultacie, Paul został złapany w pułapkę tego, co nazywam Zasadą Trzech P:

Perfekcjonizm, Przekładanie na potemParaliż.

Naprawdę lubię to nowe laboratorium, gdzie obecnie pracuję, ale wciąż jestem przerażony, że nie robię swojej roboty idealnie. Tak więc odkładam sporo z tego, co muszę zrobić, poza ustalone, nieprzekraczalne terminy lub naprędce, na ostatnią minutę coś robię i psuję. Im więcej psuję, tym bardziej spodziewam się wyrzucenia z pracy. Jeżeli tylko mój przełożony robi jakąś ogólną uwagę, przyjmuję ją od razu do siebie i przesadnie reaguję. Zawsze wydaje mi się, że jeśli coś mi się nie uda należy spodziewać się końca świata. Ostatnio, doszło nawet do tego, że zachorowałem. Po prostu nie mogę sobie z tym poradzić.

Ojczym Paula wpoił mu potrzebę bycia doskonałym - Perfekcjonizm. Strach Paula, że nie zdoła zrobić czegoś perfekcyjnie, doprowadzał go do odkładania roboty. - Przekładanie na potem. Niestety im więcej prac Paul odkładał, tym bardziej go one przygniatały, a jego rosnące jak lawina lęki ostatecznie nie pozwalały mu w ogóle zabrać się do pracy - Paraliż.

Pomogłam Paulowi przemyśleć strategię szczerej rozmowy z pracodawcami. Ustaliliśmy, że powie, iż ma osobiste problemy, które przeszkadzają mu w pracy i poprosi o urlop. Jego uczciwość i troska o jakość pracy zrobiły na nich wrażenie i przyznali mu dwa miesiące urlopu. Nie był to czas wystarczający na przeanalizowanie wszystkich problemów Paula, ale wystarczył, aby wyciągnąć go z dołka, który sam sobie wykopał. Kiedy wrócił do pracy, był już w stanie zrobić pierwsze kroki na drodze do stawienia czoła temu, co wyrządził mu ojczym. To sprawiło, że potrafił lepiej odróżnić rzeczywisty konflikt z własnymi zwierzchnikami od konfliktów pochodzących z jego wewnętrznych ran. Chociaż kontynuował terapię przez następne osiem miesięcy, każdy w pracy mówił mu, że wydaje się być zupełnie nowym człowiekiem.

„Słowo na literę S”

Dorosłe dzieci rodziców perfekcjonistów zwykle obierają jedną z dwóch dróg. Albo bezskutecznie prześcigają się w staraniach, aby zdobyć miłość i akceptację rodziców, albo buntują się do takiego stopnia, że rozwijają w sobie strach przed sukcesem.

Są tacy, którzy zachowują się tak, jakby ktoś ciągle notował ich wyniki. Dom, na przykład, nigdy nie jest wystarczająco czysty. Nigdy nie doświadczają przyjemności robienia czegoś, ponieważ są przekonani, że mogli zrobić to lepiej. Odczuwają prawdziwą panikę, kiedy popełnią najmniejszy błąd.

Są jeszcze tacy, którzy, jak Paul, żyją przegranym życiem, ponieważ nie potrafią poradzić sobie ze słowem na literę „S” - Sukces. Dla Paula odniesienie sukcesu oznaczałoby kapitulację wobec żądań ojczyma. Paul prawdopodobnie nadal zmieniałby pracę za pracą, gdybyśmy nie wyciszyli w nim głosu ojczyma.

Najokrutniejsze słowa: „Żałuję, że w ogóle się urodziłeś”

Jednym z najbardziej skrajnych przykładów spustoszenia dokonanego wskutek werbalnej tyranii był Jason, lat 42, przystojny oficer policji. Było to kilka lat temu w jednej z moich szpitalnych grup. Departament Policji w Los Angeles nalegał na jego hospitalizację, ponieważ policyjny psycholog doszedł do wniosku, że Jason jest potencjalnym samobójcą. Na naradzie personelu szpitala dowiedziałam się, że Jason konsekwentnie stawia siebie w sytuacjach poważnie zagrażających życiu. Na przykład, próbował ostatnio sam rozbić gang narkotyczny, nie wzywając odpowiednich posiłków. Niewiele brakowało, aby go zabili. Na pozór wydawało się to czynem heroicznym, ale faktycznie było to zachowanie lekkomyślne i nieodpowiedzialne. Po departamencie rozniosło się, że Jason próbował zabić się na służbie.

Musiało minąć kilka sesji, zanim zdobyłam zaufanie Jasona. Ale kiedy to mi się już udało, nasze wzajemne kontakty były bardzo dobre. Nadal mam żywo w pamięci sesję, podczas której opowiadał o swoim dziwnym związku z matką:

Ponieważ z matką nie dało się żyć, ojciec zwiał kiedy miałem dziesięć lat. Po jego odejściu ona stała się jeszcze gorsza. Miała bardzo gwałtowne usposobienie i nigdy mi nie popuściła, tym bardziej że - tak się złożyło - byłem uderzająco podobny do mojego starego. Nie pamiętam dnia, żeby nie powiedziała mi, iż żałuje, że w ogóle przyszedłem na świat. Kiedy miała dobry dzień, mówiła: „Wyglądasz dokładnie tak jak twój cholerny ojciec i jesteś tak samo paskudny”. Kiedy miała zły dzień, mówiła takie rzeczy jak:

„Chciałabym, abyś już nie żył, tak samo jak chciałabym, aby twój ojciec nie żył. Gnilibyście razem w jakimś śmierdzącym grobie”.

Powiedziałam Jasonowi, że jego matka była chyba opętana.

Ja też tak myślałem, ale kto by tam słuchał dzieciaka. Jedna z naszych sąsiadek wiedziała o tym. Próbowała umieścić mnie w domu dziecka, ponieważ była przekonana, że matka chce mnie zabić. Jednakże jej również nikt nie słuchał.

Przerwał na chwilę i potrząsnął głową.

Jezu, myślałem, że ten absurd nigdy już mnie nie dosięgnie. Jestem w środku jak skamieniały za każdym razem, kiedy przypominam sobie, jak bardzo ona mnie nienawidziła.

Matka Jasona przesłała mu jasny komunikat: ona go nie chciała. Kiedy ojciec odszedł i nie próbował odegrać żadnej roli w życiu syna, poparł w ten sposób tezę, że życie Jasona nie przedstawia żadnej wartości.

W ramach akcji sił policyjnych, Jason podświadomie próbował być obowiązkowym, posłusznym synem. W istocie próbował wymazać swoje istnienie. Chciał w sposób zawoalowany popełnić samobójstwo, aby zdobyć przychylność matki. Dokładnie wiedział, co trzeba było zrobić, aby sprawić jej przyjemność, ponieważ wyraźnie powiedziała mu: „Chciałabym, żebyś nie żył”…

Ta forma werbalnej przemocy jest przyczyną nie tylko ogromnego bólu i dezorientacji, ale może również stać się samospełniającym się proroctwem. Zaobserwowane u Jasona skłonności samobójcze są dość powszechne wśród dzieci takich rodziców. Dla tych dorosłych dzieci zetknięcie się i zajęcie się swoimi toksycznymi powiązaniami z przeszłością może być dosłownie sprawą życia lub śmierci.

Wypowiedź pod artykułem (pisze ~Martyna): To mi coś przypomina… Masz dziecko. I musisz zdobyć siły, żeby się uwolnić od swojej matki i zacząć żyć dla siebie i dla dziecka. Ja mam podobna matkę. I wiesz co zrobiłam? Wyjechałam na drugi kontynent. Ona przez dwa lata nie wiedziała gdzie jestem. I nadal nie zna mojego adresu ani telefonu. To ja dzwonię, kiedy ja chcę. Ale robię to dosyć rzadko. I wiesz co, zaczęłam wreszcie żyć, tylko czasami wracają wspomnienia, a przy tym straszna złość. To nieprawda, że wszystkie matki kochają swoje dzieci. I nie trzeba tak bardzo poczuwać się do odpowiedzialności za ich starość, bo trzeba myśleć też i o swojej starości. Życzę dużo siły i dobrych ludzi, którzy mogą wysłuchać i udzielić dobrych rad.

Kiedy „Ty jesteś” przemienia się w „Ja jestem”

Nie ma wątpliwości, że dzieci mogą zostać zranione w wyniku upokorzeń, których doznawać mogą od kolegów, nauczycieli, rodzeństwa czy też innych członków rodziny, jednakże w kontaktach z rodzicami są najmniej odporne na ciosy. Rodzice są przecież dla dziecka centrum jego wszechświata. Jeśli twoi wszystkowiedzący rodzice źle mówią o tobie, musi to być prawdą: Jeśli matka zawsze mówi: „jesteś głupi”, znaczy to, że jesteś głupi. Jeśli ojciec ciągle mówi: „Masz zły charakter”, znaczy to, że go masz. Dziecku brak jest odpowiedniego dystansu, który umożliwiałby zakwestionowanie tych opinii.

Kiedy te negatywne opinie przenosisz z ust ludzi do twojej podświadomości, internalizujesz je. Internalizacja negatywnych opinii - zamiana „ty jesteś” na „ja jestem” - leży u podstaw niskiej samooceny. Oprócz poważnego zniekształcenia obrazu siebie samego jako osoby sympatycznej, wartościowej, kompetentnej, werbalne zniewagi mogą tworzyć samorealizujące się negatywne oczekiwania co do tego, jak dasz sobie radę w świecie.

O Autorze

nTimes

 > John Lennon "Imagine": Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... Mahatma Gandhi: Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia: Pory Roku

Pogoda

Warszawa
Słonecznie
22°C
Ciśnienie: 1010 mb
Wilgotność: 46%
Wiatr: 14 km/h WSW
Prognoza 2015-07-09
dzień
Częsciowo słonecznie, przelotne deszcze
22°C
noc
Częściowo pochmurno
12°C
 

Ziemia Nocą

Start. Zrobimy to razem!

Chcemy Ci dać portal, jakiego brakuje. Inteligentny, rzetelny, wszechstronny, profesjonalny. Aha, i - taki "drobiazg" - uczciwy. Tu znajdzie pracę wielu z Was, chcących pisać o Wiedzy, nie o celebrytach. Wpłać choćby 5 zł, wystarczy! Zobaczysz jak wielu z nas jest urzeczonych Nauką i Wiedzą. Odpłacimy Ci się z nawiązką - wiemy jak, mamy na to pomysł. Zdrowy Kapitalizm, a nie dzisiejszy Przekrętalizm.