Michio Kaku: wszystko o Wszechświecie
Jednakże idea Multiwszechświata wyjaśnia ten problem, ponieważ oznacza ona, że po prostu współegzystujemy z masą nieżywych Wszechświatów, gdzie protony nie są stałe. W jeszcze innych Wszechświatach mogło dojść do Wielkiego Wybuchu, który szybko stał się Wielkim Kryzysem lub też gdzie przeszedł on w Wielki Mróz, kiedy temperatury spadły tak nisko, że życie nie miało szans.
Zatem w przypadku Multiwszechświata wiele z Wszechświatów może być w rzeczywistości martwych, zaś nasz w jakiś sposób może być wyszczególniony przez to, że w nim istniejemy. W filozofii judeochrześcijańskiej pojawia się idea mówiąca, że wszystko zaczęło się w jednej chwili słowami „niech stanie się światło”, jednakże w buddyzmie istnieje pogląd mówiący, że Wszechświat jest bezczasowy – nie ma ani początku, ani końca, po prostu jest. Ale idea Multiwszechświata pozwala nam połączyć te dwie szkoły myślenia w jedną. Mówi bowiem, że na początku rzeczywiście nie było niczego oprócz hiperprzestrzeni – dziesięcio- lub jedenastowymiarowej. Była ona jednak niestabilna, wskutek czego w nicości pojawiły się pewne fluktuacje. Oznacza to, że pośrodku niczego zaczęły formować się bąble, które następnie rozszerzały się, dając nam Wszechświat.
Pojawia się także możliwość wystąpienia Wszechświatów podobnych do naszego oprócz jednej kwantowej różnicy, czyli jednego wydarzenia sprawiającego, że bieg spraw przybiera inny wymiar. Być może od innych Wszechświatów różnimy się tylko nim. Wciąż jednak nie wiadomo do końca, jak ta sprawa zostanie rozwiązana. Wszystko kręci się bowiem wokół tzw. kota Schrödingera, którego sprawa wciąż pozostaje do końca niewyjaśniona [my spróbowaliśmy wyjaśnić, czy kot Schrödingera jest żywy czy martwy; najedź myszką na zdjęcie obok]. W każdej teorii kwantowej istnieje możliwość, że atomy istnieją naraz w dwóch miejscach w tym samym czasie i stanie. Erwin Schrödinger, pionier mechaniki kwantowej, zadał następujące pytanie: dajmy na to, że umieszczamy kota w pomieszczeniu, gdzie znajduje się pojemnik z trującym gazem rozbijany młotkiem, który z kolei reaguje na działanie licznika Geigera, który to z kolei znajduje się w pobliżu próbki uranu. Promieniotwórczość jest zjawiskiem kwantowym, możemy zatem obliczyć jedynie prawdopodobieństwo jej wystąpienia.
Jeśli uran ulega rozpadowi, aktywuje licznik Geigera, który z kolei wprawia w ruch młotek rozbijający pojemnik z trucizną, który może zabić kota. A co, jeśli nie? Czy kot jednak jest martwy, czy nadal żyje? Można wierzyć lub nie, ale fizycy muszą w tym przypadku nałożyć lub dodać do siebie falową funkcję martwego kota i taką samą kota żywego. Sprawia to, że odpowiedź na to pytanie brzmi, iż kot nie jest ani żywy ani martwy.
To z pewnością jedno z najważniejszych pytań odnośnie teorii kwantowej, gdzie porusza się kwestie znaczenia rzeczywistości. Jeśli chodzi o filozofię, to myśliciele tacy jak Berkeley uznawali, że jeśli w lesie pada drzewo i nikt tego nie słyszy, to zapewne drzewo to nadal stoi. Jednakże już newtoniści dodawali do tego fakt, że świadkiem tego zdarzenia nie musiał być człowiek. Ale całkowicie nowego biegu nadaje sprawie teoria kwantowa. Mówi ona, że nim rzuciliśmy okiem na drzewo, mogło się ono znajdować w każdym możliwym stanie - mogło być nadpalone, złamane, pochylone - innymi słowy, mogło znajdować się w jednym z nieskończonej ilości stanów. Jednak dopiero gdy patrzymy na nie, nagle zaczyna ono istnieć i staje się drzewem. Einstein nigdy nie lubił takiego rozumowania. Gdy ludzie pytali go o nie, odpowiadał: „Spójrzcie na Księżyc. Czy istnieje on dlatego, że patrzy na niego jakaś mysz?”. Właściwie w pewnym sensie tak, bowiem według kopenhaskiej szkoły Bohra obserwacja determinuje egzystencję…
Istnieją co najmniej dwie szkoły rozwiązania tej kwestii. Pierwsza to szkoła wignerowska (której twórcą był jeden z ojców bomby atomowej i Noblista Eugene Wigner), która zakłada, że to obserwacja tworzy Wszechświat. ▀ Aby to się jednak stało, potrzebna jest nieskończona sekwencja obserwacji i być może istnieje „ktoś” w rodzaju „kosmicznego obserwatora”, pewnego rodzaju boga, który sprawia, że Wszechświat ma miejsce. Pojawia się jednak i druga teoria nazywana dekoherencją, która mówi, że Wszechświat ulega nieustannym podziałom. Możemy zatem żyć w świecie, gdzie wymieniony powyżej kot żyje i istnieje oraz taki, gdzie owego zwierzęcia już nie ma. Innymi słowy, ów drugi świat to również świat zamieszkany przez ludzi, którzy myślą, że jest on jedynym z możliwych i co ciekawe, nasz świat i tamten mogą ze sobą wzajemnie współistnieć.
Oznacza to prawdopodobieństwo, że istnieje Wszechświat, w którym ktoś nigdy nie przyszedł na świat, ale wszystko wokół wydaje się takie same. Być może istnieje i taki, w którym ma się dodatkowe rodzeństwo i większą rodzinę. Wszystko to można porównać do siedzenia w pokoju i słuchania radia. Kiedy to czynimy można usłyszeć wiele częstotliwości. Wszystkie z nich znajdują się naokoło w pokoju, choć radio ustawione jest tylko na jedną. W ten sam sposób w pokoju znajduje się funkcja falowa dinozaurów, obcych czy też naszych przodków. Wszystkie współistnieją ze sobą w pokoju, jednakże tak jak w przypadku jednego kanału radiowego, odbiorca może nastawić się tylko na jeden kanał rzeczywistości i jest to kanał, w którym egzystujemy. Zatem w jakimś sensie prawdą może być to, że współistniejemy ze wszystkimi możliwymi Wszechświatami, ale problemem jest to, że nie możemy się z nimi komunikować, ani do nich wejść. Mimo to uważam, że w pewnym punkcie w przyszłości może być to nasz jedyny ratunek. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Wszechświat nie zwalnia, a przyspiesza, co oznacza, że i on wejdzie kiedyś w stadium wielkiego mrozu, kiedy to zapanują tak niskie temperatury, że istnienie inteligentnego życia stanie się niemożliwe.
Kiedy umiera Wszechświat, pojawia się tylko jedna możliwość przetrwania - opuszczenie go. Jedno z biologicznych praw mówi, że jeśli środowisko staje się nieprzyjazne, trzeba albo z niego uciec, albo umrzeć. Jednakże gdy sprawy osiągną krytyczny punkt, nie pojawi się możliwość przystosowania do nowych warunków. Szczególnie surowe są tu prawa termodynamiki, które mówią wprost - albo uciekamy, albo umieramy. Oznacza to oczywiście, że musimy stworzyć technologię umożliwiającą nam wejście w wielowymiarową hiperprzestrzeń. To wciąż jedynie spekulacje, jednakże teoria strun może być w pewnym sensie naszym jedynym ratunkiem.
- ▀ Zgodnie z mechaniką kwantową, wszystkie cząstki są jednocześnie cząstkami i falami. Atomom - ani czemukolwiek innemu - nie można przypisać jednocześnie określonego położenia i określonej prędkości. Atom znajduje się w określonym miejscu tylko w momencie, w którym go badasz. Innymi słowy, atom istnieje we wszystkich pozycjach jednocześnie, dopóki świadomy obserwator nie zdecyduje się na niego spojrzeć. A więc sam akt pomiaru, czy obserwacji, tworzy cały Wszechświat. Eugene Wigner: świadomość jest niezbędna do kwantowo-mechanicznych procesów pomiarowych.










