Michio Kaku: wszystko o Wszechświecie
To sprawia, że pojawia się nam kolejne pytanie o technologie i wizje oparte na pojęciu równoległych światów.
Technologia, którą oglądamy w filmach, może odpowiadać osiągnięciom cywilizacji I lub II typu. Fizycy w kosmosie nie szukają małych ludzików w latających spodkach, a charakterystycznych sposobów wykorzystywania energii przez cywilizacje mogąc zamieszkiwać kosmos. Nawet jeśli istoty inteligentne starają się ukryć swoją obecność, to drugie prawo termodynamiki sprawia, że powinniśmy być w stanie wykryć ich dzięki naszym detektorom.
Cywilizacje klasyfikować możemy na podstawie wykorzystania źródeł energii [co zaproponował radziecki uczony, Nikołaj Kardaszew, tzw. Skala Kardaszewa]. Typ I obejmuje cywilizację, która posiadła wszystkie możliwe formy kontroli nad zasobami energetycznymi danej planety. Chodzić może m.in. o aurę, wulkany, trzęsienia ziemi czy wykorzystywanie oceanów – innymi słowy wszystko, co oferuje dana planeta. Typ drugi zmierza jednak w kierunku gwiazdy. Cywilizacje tego typu wykorzystywać mogą słoneczne flary, mogą poruszać gwiazdami, zapalać je, modyfikować białe karły. Kolejny typ to cywilizacja galaktyczna w tym sensie, że „podbiła” ona swój cały układ słoneczny i jest w stanie wykorzystywać np. czarne dziury czy energie grup gwiazd.
Okres między jedną a drugą cywilizacją jest bardzo długi, dlatego też można wyliczyć, w którym punkcie cywilizacje zaczynają opanowywać odpowiednie technologie. Aby móc wykorzystywać tunele czasoprzestrzenne [ang. wormholes] czy równoległe Wszechświaty, cywilizacja musi osiągnąć trzeci z zakładanych stadiów rozwoju, kiedy to ma ona możliwość, aby móc eksperymentować energią Plancka, która sprawia, że czasoprzestrzeń staje się niestabilna. Można pokazać to na następującym przykładzie: jeśli bylibyśmy w stanie podgrzać w kuchence mikrofalowej kawałek czasoprzestrzeni o wartość energii Plancka, w środku mogłyby uformować się pęcherzyki, z których każdy mógłby przekształcić się w Mikrowszechświat.
Jedną z wizji, na jaką możemy natrafić w dziełach fantastyki naukowej jest to, że maszyny tworzą sztuczną rzeczywistość. Może to być realne u cywilizacji, które wyprzedzają nas rozwojem o setki czy tysiące lat.
Musimy sobie jednak odpowiedzieć na praktyczne pytanie: czy możliwe jest stworzenie implantów, które mogą mieć dostęp do zasobów naszej pamięci, tworząc fikcyjną rzeczywistość i czy maszyny mogą stać się niebezpieczne? Pojawia się tu wizja cyborgów z neuronowymi implantami. Technologia taka nie istnieje i pewnie przez długi czas istnieć nie będzie, bowiem na obecnym etapie rozwoju jesteśmy w stanie wykonywać jedynie bądź co bądź nadal prymitywne eksperymenty z ludzkim mózgiem.
Drugie pytanie, na które zwraca nam uwagę wielu autorów wiąże się z tym, czy maszyny mogą stać się niebezpieczne. Odpowiedź brzmi: być może, jednakże na obecnym etapie rozwoju nasze roboty nie dysponują wielką inteligencją w tym sensie, że najtrudniejszymi problemami dla technologii sztucznej inteligencji jest rozpoznawanie wzorów oraz rozsądek. Pierwsza z możliwości oznacza zdolność widzenia i słyszenia oraz wyciągania wniosków z napływających bodźców. Rozsądek to z kolei zdolność do rozumienia sensu otaczającego świata. Te dwa problemy pozostają w dużej mierze nierozwiązane. Uważam, że w ciągu następnych dziesięcioleci powinniśmy być w stanie tworzyć roboty dorównujące inteligencją małym zwierzętom, jednak stąd jeszcze daleka droga do niebezpiecznych maszyn.
Czy istnieje jakaś możliwość, że nasz Wszechświat to wielka symulacja?
Mówiąc filozoficznie, zawsze istnieje taka możliwość, że nasz świat jest jedynie snem. Jednakże nauka opiera się o powtarzalne wyniki. Kiedy idziemy spać, a następnego dnia wstajemy, obracamy się w tym samym Wszechświecie. Wszystko jest powtarzalne. Niezależnie zatem od tego, jak byśmy chcieli unikać pewnych niemiłych sytuacji, zawsze będą one do nas powracać. Zatem rzeczywistość jest powtarzalnym eksperymentem czy też powtarzalnym odczuciem, więc z zasady nigdy nie można wykluczyć faktu, że świat może być snem, jednak faktem w tej materii jest to, że Wszechświat, który istnieje jest powtarzalnym Wszechświatem.
W fantastyce komputerowa symulacja działa tak, że jest powtarzalna. Za każdym razem gdy się budzimy, mamy do czynienia z tą samą rzeczywistością wirtualną. Technologia taka oczywiście nie łamie praw fizyki, jednak ani teoria względności, ani teoria kwantowa nie wspominają nic, aby to było niemożliwe. Mimo wszystko moc komputera niezbędnego do tworzenia Wszechświata oraz technologia niezbędna to tworzenia neuronowych implantów wyrasta bardzo daleko poza nasze możliwości techniczne, stąd też jest to raczej osiągnięcie przynależne do cywilizacji I lub II rzędu.
Czy cywilizacja I typu mogłaby poradzić sobie z tym problemem?
Tak, bo to kwestia łamania cyfr. Na chwilę obecną naukowcy nie wiedzą, jak oddziaływać na mózg i jednym z głównych problemów jest to, że mózg wcale nie działa jak komputer. Nie jest to też maszyna Turinga – czyli pudełko z wlotem, wylotem i jednostką centralną. Mózg w rzeczywistości jest maszyną do uczenia się, jest siecią neuronów. Być może wiele ludzi w to nie uwierzy, ale nie ma czegoś takiego jak system Windows zarządzający mózgiem, który jest ogromną kolekcją niezliczonej ilości neuronów. Niektóre z nich są genetycznie zaprogramowane, aby dawać nam instynkt, jednak przez większość czasu nasza kora mózgowa musi być programowana na nowo, gdy tylko stykamy się z rzeczywistością.
W konsekwencji tego nie możemy po prostu umieścić w naszym mózgu chipu, który wzmacnia możliwości pamięci czy inteligencji. Pamięć i myślenie, jak obecnie zauważamy, są rozsiane po całym mózgu. Dla przykładu możliwe jest funkcjonowanie osób, które posiadają tylko połowę mózgu.
Zatem mózg może operować ze znacznym ubytkiem swojej masy, jednak kiedy z komputera usuniemy jeden z tranzystorów, to ten padnie. Istnieje zatem spora różnica w funkcjonowaniu komputerów a sieci neuronów. Wydaje się zatem, że jeśli stworzymy bardzo zaawansowany komputer, symulacje będą nadal wyświetlane tylko na ekranie. Nie można będzie ich po prostu przenieść do ludzkiego mózgu, ponieważ brak mu systemu operacyjnego.










