Złoto. Czy zastąpi dolara w światowej gospodarce?

Powolny upadek dolara
Po upadku ZSRR atmosfera zimnej wojny przeszła do historii, korzyści ochrony militarnej dla krajów z grupy OPEC zniknęły, ale zostawał wciąż dolar, który niewątpliwie jednak na tym ucierpiał, ponieważ nie był już niezbędny. Rozluźnienie napięcia powojennego nastąpiło wraz z dynamicznym rozwojem Europy, gdzie doszło do porozumienia mającego na celu wprowadzenie wspólnej waluty euro. Powolny upadek dolara zaczął się od tego, że pozostałe państwa zaczęły dywersyfikować swoje rezerwy i pozbywać się części dolarów na rzecz euro, jena i innych walut, które mogłyby zapewnić większą różnorodność, stabilność oraz płynność rezerwom walutowym.
Pierwszy poważny cios nastąpił w listopadzie 2000 r., kiedy to iracki dyktator Saddam Husajn publicznie wypowiedział się, że za ropę naftową nie będzie już przyjmował dolarów, lecz euro. Rok później to samo oznajmił ambasador Wenezueli w Moskwie. Stany Zjednoczone ponownie zaczęły nadużywać swojej władzy jak za czasów systemu z Bretton Woods.
Od czasu obwieszczenia Husajna i po 11 września 2001 r. USA weszły w nową wojnę z terroryzmem i dyktaturami, po to aby utrzymać i pokazać wszystkim poprzez swoją potęgę militarną siłę dolara. Odkąd to zrobiły, rola amerykańskiej waluty jako podstawy systemu finansowego z roku na rok zaczyna tracić na znaczeniu, zamiast zyskiwać, co przyczynia się do rozpadu całego systemu. Kolejne ciosy wymierzane w system oparty na dolarze trafiały coraz precyzyjniej.
Wstrząsy w amerykańskiej gospodarce
Po pęknięciu bańki internetowej (w 2000 r.), ataku na WTC (rok później) i długoletniej interwencji militarnej amerykanów w Iraku oraz przejęciu roli największego producenta złota na świecie przez Chiny nadszedł kluczowy cios uderzający w obecny system finansowy. Upadek banku inwestycyjnego Lehman Brothers w roku 2008 spowodował początek poważnego kryzysu finansowego trwającego do dziś. Wejście w erę kryzysu finansowego obnażyło słabości całego systemu i przyspieszyło jego drogę do samodestrukcji. Ogromne problemy gospodarcze, jakie przygniotły światową gospodarkę po tym wydarzeniu, Rezerwa Federalna (na czele z prezesem Benem Bernanke) i amerykański rząd zdecydowali rozwiązać zwiększeniem płynności, dofinansowując gigantycznymi kwotami zagrożone bankructwem banki i korporacje. Wielu zwykłych ludzi na całym świecie mocno odczuło ten kryzys, straciło pracę, a niektórzy dorobek życia. Inne kraje weszły na tę samą drogę co USA, czyli ścieżkę luźnej polityki monetarnej, w celu pobudzenia gospodarki. Polega ona na obniżaniu stóp procentowych i dodrukowywaniu waluty. Wiele państw, w tym Polska, aby zachować konkurencyjny eksport i przystosować się do zmian narzuconych przez USA po prostu musiało to zrobić.
Polityka ta jest cały czas kontynuowana przede wszystkim przez Rezerwę Federalną, która głosi, iż ograniczy program stymulacyjny QE (poluzowania polityki monetarnej), ale nadal pompuje 85 mld dolarów miesięcznie w banki i gospodarkę obniżając de facto wartość każdego kolejnego zielonego banknotu. Warto zwrócić uwagę, na to że obecnie najbogatszy człowiek na świecie według listy Forbesa z 2013 r. czyli Carlos Slim Helú jest wyceniany “zaledwie” na 73 mld dolarów; jest to niewielka suma w porównaniu do tego ile drukują FED i inne banki centralne.
Państwa nie chcą już dolara
Te ogromne zmiany, które zaszły zaraz po 2008 r. natychmiast zwróciły uwagę inwestorów na złoto i srebro, które niegdyś były podstawą systemu finansowego, zapewniając bezpieczeństwo i przechowanie siły nabywczej wobec tracących ją walut. Inwestorzy zaczęli uciekać do realnych aktywów. Przy tak silnym deprecjonowaniu dolara i innych walut, wiele banków centralnych także zaczęło stawiać na powiększanie rezerw złota (szczególnie banki wschodnie, które mają go najmniej). Zwykli obywatele oprócz złota zaczęli szukać alternatywnego pieniądza i tak w 2010 r. popularna stała się wirtualna waluta Bitcoin (zaprojektowana 2 lata wcześniej). Duże banki komercyjne, które są największymi beneficjentami stymulacji gospodarczej, nie mogły pozwolić na ucieczkę społeczeństwa do złota, srebra, czy walut alternatywnych, stąd zaostrzone zostały manipulacje na tych rynkach. W tym samym roku ujawniona została jedna z manipulacji banków JP Morgan i HSBC na rynku srebra. Z czasem kolejne kraje zaczęły przeciwstawiać się amerykanom w używaniu dolara jako międzynarodowej waluty rozliczeniowej, były to Iran i Libia.
W roku 2011 coraz więcej banków centralnych powiększało swoje rezerwy złota, a na czoło państw, których rezerwy wzrosły najbardziej wysunęły się Chiny i Rosja. Te dwa kraje zadały kolejny poważny cios amerykańskiej walucie, omijając dolara w swoich transakcjach międzynarodowych. Wenezuela zapoczątkowała nowy trend repatriacji złota do kraju z banków zagranicznych. W USA obywatele stanu Utah przeforsowali wprowadzenie złota i srebra jako legalnej waluty, wbijając ogromną szpilę dolarowi. Jednak nie to było najgorsze w tym roku dla systemu opartego na amerykańskiej walucie, a wypowiedź ówczesnego prezydenta Chin Hu Jintao, który oznajmił, że międzynarodowy system walutowy oparty na kursie dolara to „produkt przeszłości”.
W 2012 r. kiedy FED ogłosił, że będzie pompował wspomniane wcześniej 85 mld dolarów miesięcznie w banki i gospodarkę, banki centralne i inwestorzy zaczęli jeszcze bardziej stawiać na złoto. Niemcy, Szwajcarzy, Holendrzy, Belgowie, Austriacy, Rumuni i Ekwadorczycy przyłączyli się do trendu repatriacji złota. Iran uaktywnił giełdę towarową, gdzie za ropę przyjmuje różne waluty. Chiny podpisały umowy walutowe z Indiami, Brazylią, Australią, Niemcami, Chile, Emiratami Arabskimi i RPA potwierdzając użycie własnych walut w handlu zamiast dolara. Inne kraje, zaczęły także handlować we własnych walutach. W Afryce Angola, Ghana, Mozambik, Zambia zakazały używania amerykańskiego dolara w handlu. Po tak licznych i silnych ciosach amerykańska waluta zaczęła tracić coraz bardziej na swoim znaczeniu międzynarodowym.










