2017-10-14
Autor: nTimes

Książę, „stara baba” i „gęś” czyli najpopularniejsza współczesna bajka

Karol, Diana i Camilla – za zamkniętymi drzwiami.

princess-diana-397649_640

Czegoś takiego nie wymyśliłby najzdolniejszy nawet scenarzysta seriali typu „wyciskacz łez”!

Niech schowa się „Dynastia”, zapomnijmy o „Modzie na sukces”! Historia Karola, Diany i Camilli bije je na głowę. A przede wszystkim jest PRAWDZIWA! Po raz kolejny okazało się, że życie jest najlepszym scenarzystą.

Opowieść o tym najsłynniejszym trójkącie miłosnym na świecie wzruszała, wzrusza i z pewnością będzie wzruszać przez kolejne sto lat.

Właśnie niedawno minęła dwudziesta rocznica śmierci Diany Spencer – byłej już wtedy żony następcy brytyjskiego tronu, która jako niespełna 19 – letnia dziewczyna – piękna, niewinna, choć nieco nieśmiała, poślubiła najbardziej pożądanego kawalera świata – następcę brytyjskiego tronu.

Czy mogła marzyć o czymś więcej, o czymś innym? Życie pokazało, że mogła. Dianie zawsze brakowało bliskości i ciepła, marzyła więc o mężu, który byłby zawsze przy niej – czuły, wierny, kochający.
A tego właśnie los ją pozbawił.

Obydwoje wychowani we wspaniałych posiadłościach, otoczeni luksusem, mało zaznali w dzieciństwie rodzinnego ciepła. Obowiązki zmuszały ich rodziców do częstych podróży, a zarówno Karol, jak i Diana, zdani byli na opiekę obcych. Ale najwyżej nawet kwalifikowana niania nie zastąpi matki, a najbardziej nawet oddany służący – ojca.

Obydwoje szukali więc, może podświadomie – miłości, bliskości, ciepła, których nie mogły dać płatne opiekunki. Szczególnie Diana, której rodzice rozstali się bardzo wcześnie, wychowywana przez ojca, wiecznie zajętego interesami, sprawami ogromnego majątku, spragniona była miłości.

Ludzie zawsze chętnie upatrywali w Dianie przysłowiowego „Kopciuszka”, bo wszyscy przecież, kochamy bajki. W rzeczywistości córka lorda Spencera pałace, posiadłości, ogrody znała od dzieciństwa. Pracowała co prawda przez pewien czas jako przedszkolanka, ale na pewno nie zmusiła jej do tego sytuacja życiowa… W Karolu odgadywała pokrewną duszę – wydawało jej się, że podobnie jak ona, jest nieśmiały i odczuwa samotność – nie wiedziała tylko, że odczuwa ją tylko wtedy, kiedy nie ma przy nim JEJ, tej trzeciej – Camilli Parker- Bowles…

Camilli, która z punktu widzenia najbliższego otoczenia Karola, czyli królowej Elżbiety i księcia Filipa, była kandydatką na małżonkę następcy tronu absolutnie nie do przyjęcia.

Tego zdania była nie tylko zresztą królewska para, ale wszyscy, z których zdaniem książę się liczył. Od lorda Mountbattena, wpływowego arystokraty (zginął w zamachu terrorystycznym), wuja Karola i jego mentora w sprawach damsko – męskich począwszy, na jego babci, czyli królowej – matce, skończywszy.

Książe odczuwał ten nacisk – zarówno dworu, jak i „narodu”, i to odczuwał boleśnie. Poddani Jej Królewskiej Mości oczekiwali, że Karol zachowa się zgodnie z wymogami dynastycznymi – czyli ożeni się i spłodzi swojego następcę. Tymczasem najstarszy syn Elżbiety zwlekał… Atmosfera stawała się nieznośna. Wtedy na scenie pojawiła się Diana – młodziutka arystokratka, trzymająca się dotąd z dala od dworu i jego intryg. Karol zwrócił na nią uwagę – była inna. W sukurs przyszedł mu spisek dwóch uroczych staruszek – babci Diany oraz królowej matki, babki Karola. Obydwie również stawiały na młodziutką hrabiankę Spencer.

Nic by to jednak nie znaczyło, gdyby nie Camilla, która rozumiała, że książę nie może wiecznie pozostawać w stanie bezżennym. Niepokój Brytyjczyków, podsycany plotkami o jej romansie z Karolem, był coraz głośniejszy, rodzina królewska dawała wyraz swojemu niezadowoleniu, ale przede wszystkim denerwował się major Parker-Bowles, mąż i ojciec jej dzieci, który na razie znosił tę sytuację cierpliwie, ale kto wie, jak długo…

Wybór Camilli padł więc na Dianę Spencer – jej zdaniem „głupiutką, niedoświadczoną gęś”, w której Karol na pewno się NIE zakocha… Bo sama oczywiście nie miała zamiaru z niego rezygnować… I miała ku temu podstawy – przecież książę już raz nawet jej się oświadczył, a ich burzliwy romans trwał od lat.

Panie znienawidziły się serdecznie od pierwszego wejrzenia – opinię Camilli już znamy, Diana miała uważać Camillę za „starą i zarozumiałą”, w dodatku właścicielkę „strasznych, przypominających siano włosów. Ale wymogi życia towarzyskiego sprawiają, że ta trójka skazana jest na wpadanie na siebie przy najróżniejszych okazjach, których nie brakuje – koncerty, przyjęcia, polowania.

Dochodzi do krępujących sytuacji, jak np. podczas meczu polo(ulubionej gry księcia) podczas którego, Karol, nawet w ferworze walki, nie zapomina o swojej namiętności… Kiedy jego wzrok spotyka się ze wzrokiem Camilli, która „wychylona do przodu wpatrywała się w niego tak intensywnie, że ściągnęła jego spojrzenie. Zagapił się na moment (….) posypały się siarczyste przekleństwa”.
Mimo to po meczu …to ją właśnie chciał odwieźć do domu, chociaż na mecz zaprosił przecież Dianę… Ta scena, jak wiele innych, aż kipi od skrytych emocji i uczuć. Sztywne reguły etykiety nie pozwalają na ich ujawnienie, przez co stają się jeszcze silniejsze.

I właśnie to, co skryte, czego nie przekazywały suche oświadczenia rzecznika dworu, ani goniące za tanią sensacją tabloidy, wydobywa i pokazuje Magdalena Niedźwiedzka, w wydanym niedawno pierwszym (z trzech) tomie biografii słynnego trójkąta – „Opowieści z angielskiego dworu. KAROL, Diana, Camilla”. Wydawnictwo Prószyński, Warszawa, 2017.

Autorka opowiadając historię słynnego trójkąta, barwnie i nie szczędząc szczegółów nie ogranicza się tylko do odpowiedzi na pytanie CO się zdarzyło, ale raczej: JAK? A przede wszystkim: DLACZEGO?
Dlaczego wydarzenia potoczyły się w taki właśnie sposób? Jakie były motywy postępowania tej trójki i ich otoczenia?,

Razem z nią zaglądamy więc nie tylko do zacisznych gabinetów, ale też sypialń i nawet …łazienek bohaterów. Jesteśmy świadkami ich rozmów i zwierzeń, odczytujemy ich myśli i pragnienia.

Ślub Diany i Karola, okrzyknięty, i słusznie, „ślubem stulecia”, powinien był być ostatnim akordem.
W bajkach bohaterowie żyją przecież potem już tylko „długo i szczęśliwie”. Ale ten ślub był początkiem. Ona piękna i młoda, on może mniej urodziwy i znacznie starszy, ale za to przyszły król Zjednoczonego Królestwa.
Już niedługo na tym ślicznym obrazku idealnej pary pojawią się pierwsze rysy. Żegnamy się z nimi, w momencie, kiedy po raz pierwszy Diana ma namacalny dowód zdrady – słyszy wyznanie miłości, jakie czyni jej mąż. Komu? Oczywiście, nie jej, młodziutkiej małżonce, matce jego pierworodnego syna, lecz Camilli…

Co było dalej? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w kolejnym, drugim tomie „Opowieści z angielskiego dworu”,

W tomie pierwszym autorka wykazała się nie tylko wyobraźnią wspomaganą kobiecą intuicją, ale też niezwykle pilną researcherką – trudno nie docenić gigantycznej pracy jaką musiała wykonać– materiałów źródłowych jest przecież mnóstwo, a rezultat świadczy o rzetelnym zapoznaniu się z nimi.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Teleskop Hubble'a