2017-08-12
Autor: nTimes

WAKACYJNE LEKTURY

Portal Newtimes. pl i Wydawnictwo Prószyński polecają, Księżyc nad Rzymem

 

trevi-2505364_640

Rzym to nie tylko nie mające sobie równych w żadnym innym miejscu na świecie zabytki, ale też coś znacznie, znacznie więcej – to niepowtarzalna atmosfera miasta nad Tybrem.

 

To ona sprawia, że stolica Włoch działa na wszystkie zmysły, a jej urokowi nie sposób się oprzeć.

 

Jest tylko jeden problem, przynajmniej dla przeciętnego turysty, który wpada tu na kilka dni i musi zdecydować, co warto zobaczyć w Wiecznym Mieście przede wszystkim, a co z bólem serca pominąć. To chyba najtrudniejsza decyzja jaką stoi przed odwiedzającymi to miasto – poza oczywiście wyborem rodzaju pizzy czy smaku lodów.

 

Takich dylematów nie ma Laura Pszczółka, bohaterka powieści Magdaleny Giedrojć „Księżyc nad Rzymem”, prawdziwa szczęściara, która przyjechała do stolicy Italii na półroczne stypendium i ma to, czego tak brakuje tutaj zwykłym śmiertelnikom – czas.

 

To pozwala jej na niespieszne, krok po kroku, zanurzanie się w rzymskiej atmosferze. Szybko odkrywa, że zakupy na Campo dei Fiori (targowisko w sercu miasta) mówią o Rzymie i jego mieszkańcach, nie mniej, a może więcej niż wędrówki po muzeach. To właśnie tam, m. in.  można „chłonąć Rzym wszystkimi zmysłami” i…nabierać apetytu na więcej.

Proszę dotknąć i sprawdzić, a ona skwapliwie skorzystała i obdarzała dotykiem kolejne wielobarwne krągłości(…) Poczuła ciepło i miękkość niezwyczajne znanym jej pomidorom”.

Już od pierwszego zdania powieści, pierwszej jej strony, czytelnik bez trudu orientuje się, że Rzym jest bliski sercu samej autorki – że pokazuje nam ona „swój” Rzym, taki, jaki zobaczyła po raz pierwszy, i do którego nieustannie wraca.

 

Z sympatyczną Laurą Pszczółka nie tylko stolicę Włoch i niektóre regiony (odbywamy z bohaterką m. in. podróż do Toskanii – a jakże by inaczej – to już punkt obowiązkowy w każdej niemal powieści czy filmie o kraju na Półwyspie Apenińskim),  które oglądamy jej oczami, smakujemy, poznajemy sekrety tradycyjnych włoskich domów i ich rodzin.

 

Ale bohaterem pozostaje Rzym.

 

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, ale też najróżniejsze są drogi do poznania Wiecznego Miasta.

Jak wspomniałam – wybór jednej z nich wymaga podjęcia  męskiej decyzji. Są tacy, którzy skupiają się na zabytkach antyku. Colosseum, Forum Romanum, Pantheon – ale szybko przekonują się, że to niemożliwe. Na sąsiadujący niemal ze świątynią  Piazza Navona, służącym ongiś za „scenę”, na której odbywały się walki atletów, a wg niektórych również bitwy morskie (łacińskie „navis” – okręt) nie sposób patrzeć nie zauważając wspaniałych rzeźb Berniniego, czyli… baroku w pełnym rozkwicie…

Starożytne mury znajdziemy i w metrze, i na nowych osiedlach – to na dawnych akweduktach często wznoszą się bloki.

Oglądając Rzym oczami Laury czujemy się trochę jak widz w teatrze, kiedy reżyser kieruje światło reflektorów na kolejne fragmenty.

 

  • To „mój”  Rzym – zdaje się powtarzać autorka. Przy czym niczego nie narzuca – po prostu dzieli się nami radością, jaką daje obcowanie ze sztuką, czy po prostu bycie „gdzieś indziej”

 

Trafiamy więc do Villa Borghese, na wykopaliska Largo di Torre Argentina, gdzie podziwiamy wraz z nią nie tylko starożytne ruiny, ale też koty:

Jakiś rudzielec mył się na kamieniu, na murku kilka metrów dalej przeciągała się starsza trikolorka, a biały maluch usiłował upolować kawałek rzeźby. Gdzieś tu wieki temu upadł Cezar zdradzony przez Brutusa, żadnemu kotu jednak to nie przeszkadzało, Laurze również Była absolutnie pewna, że wszystko jest jak trzeba”.

 

Przekonanie, że „wszystko jest jak trzeba” doskonale odzwierciedla, to, co natychmiast uderza przybysza do Wiecznego Miasta – z zagranicy przede wszystkim, ale nawet z innych rejonów Włoch.  Atmosferę luzu, niefrasobliwości najlepiej streszcza najczęściej tu chyba powtarzany zwrot: „va bene”.

Oczywiście, nie w każdym momencie – zawsze, gdy w grę wchodzą uczucia, a tu wchodzą, bo przecież „Księżyc nad Rzymem” jest też powieścią obyczajową, właściwie romansem, nie wszystko zawsze może „iść dobrze”.

Losy bohaterów, ich przeszłość, są skomplikowane, jak splątane są zaułki Rzymu czy Sieny.

Otaczają ich oczywiście rodziny, znajomi, przyjaciele, współpracownicy. Cała galeria postaci – to dzięki nim poznajemy Włochów w ich dniu powszednim  i od święta, no, i od kuchni – i to dosłownie.

 

W posłowiu autorka wspomina, że jej celem jest „przeniesienie Włoch do Polski”.

Na razie przenosi czytelników z Polski do Włoch.  Tych, którzy  Rzymu jeszcze nie odwiedzili, ta lektura na pewno zachęci do nadrobienia zaległości. Ci, którzy w Wiecznym Mieście już byli, w przeważającej większości marzą o powrocie…

Niestety, wrzucenie monety do Fontanny di Trevi, co jak głosi legenda, ma być gwarancją powtórnych odwiedzin Wiecznego Miasta, nie zawsze daje oczekiwane rezultaty…Ci, którzy o tym marzą mogą to teraz zrobić, dzięki lekturze  „Księżyca nad Rzymem ”.

 

Niezależnie od niewątpliwych walorów poznawczych, „Księżyc…” to idealna lektura na wakacje – lekka, ale nie banalna, co gwarantuje galeria ciekawych postaci i nie oczywiste rozwiązania.

Jeżeli nawet w tym sezonie nie planujemy podróży do Włoch, to warto ją odbyć – z Magdalena Giedrojć jako przewodniczką.

 

„Księżyc nad Rzymem”, Magdalena Giedrojć,

Wydawnictwo Prószyński, 2017.

 

                                      Polecała: Barbara Jackowska

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Teleskop Hubble'a