2014-01-14
Autor: NTNWP

Stalin, rok 1953 - ziemscy Bogowie są śmiertelni

Stalin, a za nim od lewej: Ławrientij Beria, Anastas Mikojan, Gieorgij Malenkow.

Ziemscy Bogowie są śmiertelni

Fizyczna śmierć dosięgła Stalina wcześniej, niż się spodziewał. Pod tym względem niewiele różnił się od większości ludzi. Ale śmierć polityczna przyszła stanowczo za późno. Relikty stalinizmu przetrwały do dziś. Śmierć historyczna zapewne nie jest Stalinowi pisana. Ludzie nigdy nie zdołają zapomnieć wszystkiego, co wiąże się z jego imieniem.

W tamtych czasach ludzie w większości nie zdawali sobie sprawy z koszmaru, jaki krył się za kurtyną totalnej biurokracji. Zapewne i Aleksander Fadiejew nie wiedział o niczym, kiedy kilka dni po śmierci dyktatora opublikował obszerny artykuł Humanizm Stalina. Utalentowany pisarz, którego sumienie również ściśnięte zostało kleszczami stalinowskiego dogmatyzmu, stwierdził, iż możemy uważać Stalina za „największego z humanistów, jakich kiedykolwiek znał świat”. Fadiejew pisał, że „wielki i prosty człowiek, którego niezłomną siłę duszy wyrażało jego nazwisko, dobry nauczyciel ludzkości i ojciec narodów doszedł do końca swej ziemskiej drogi, ale jego dzieło pozostanie niezwyciężone i nieśmiertelne”.

Przez ostatni rok-półtora roku przed śmiercią Stalin zmieniał stopniowo ustalony od dawna tryb życia. Starość, lata walki i wstrząsów, nieludzka sława i wspomnienia przytłaczały „wodza” swym rosnącym brzemieniem. Obecnie coraz częściej, wstając jak zwykle o 11.00 rano, Stalin nie jeździł na Kreml, lecz wzywał do siebie Poskriebyszewa , ssał wygasłą fajkę, podchodził do okna i długo patrzył na zimne pasmo ołowianego nieba nad ciemnym skrajem lasu, na ogołocone z liści drzewa w parku, nad którymi krążyły stada wron. Nie wiedzieć czemu, przypomniał sobie nagle, iż jedną z ulubionych rozrywek cara Mikołaja II podczas spacerów było strzelanie do wron. Pamiętał, że w „Krasnom Archiwie” opublikowano wyjątki z dzienników ostatniego rosyjskiego władcy. Stalin zapragnął je przejrzeć.

Następnego dnia Beria (wszystkimi archiwami państwowymi zawiadywało MWD) i Poskriebyszew przynieśli do gabinetu kilkadziesiąt zeszytów w safianowej oprawie. Stalin, zamieniwszy kilka słów z Berią po gruzińsku, odprawił współpracowników i zaczął powoli przewracać stronice, zatrzymując się czasem przy jakimś fragmencie na dłużej. Był wstrząśnięty: prawie pół setki grubych zeszytów i nic interesującego. Samowładca bardziej zapewne dbał o ciągłość zapisów (w ciągu 36 lat nie opuścił ani jednego dnia!) niż o ich treść. Pogoda, rozmowy, bilard, czytanie, imieniny, przyjęcia, spacery z Alissą, polowania… W zeszycie z 1895 roku podsumowane zostały łowieckie osiągnięcia cara: „Przez cały sezon zabito 3 żubry, 28 jeleni, 3 kozice, 8 dzików, 3 lisy = 45”. Strzelać car lubił: „Spacerowałem i zabiłem wronę” (8 listopada 1904 roku). Na wronach imperator „ćwiczył oko”, bił pewnie. Stalin już bez większego zainteresowania wertował zeszyty, wszędzie to samo. Nie miała Rosja szczęścia do carów, pomyślał, być może nie tam strzelali, gdzie należało.

Co będą mówić o nim, Stalinie, po jego śmierci? Czy i u niego ktoś ośmieli się doszukiwać fałszu, błędów? Nie, to niemożliwe. Dawna „Rosja w mrokach” stała się potężnym, zwycięskim mocarstwem. Jeszcze jeden, dwa fantastyczne zrywy i państwo będzie dyktować wszystkim swoje reguły…

Poskriebyszew wielokrotnie zastawał „gospodarza” stojącego przy oknie w jadalni lub siedzącego na krześle zwróconym w stronę parku. O czym myślał „wódz”, rozumiejąc, że przy całej swojej wielkości jest śmiertelny jak wszyscy?

Wielki Inkwizytor

Stalin osiągnął absolutną władzę nad ludźmi. Czasem wydawało mu się, że jego panowanie nie ma granic. Gdyby czytał Dostojewskiego, mógłby przypomnieć sobie rozdział Wielki Inkwizytor z powieści Bracia Karamazow.

W głębokim monologu Wielkiego Inkwizytora geniusz rosyjskiego pisarza wyraził wzajemne powiązania, zależności pomiędzy Ideą, Wolnością a Dyktatorem, namiestnikiem Boga na ziemi. Rozumiem, że jakiekolwiek dosłowne analogie są tu ryzykowne, jednak lektura powieści Dostojewskiego skłania do wniosku: Dyktator może skalać wielką Ideę, depcząc Wolność.

Dzięki Idei miliony - rozmyślał pisarz – będą nas podziwiać i czcić jako bogów za to, że stanąwszy na ich czele, zgodziliśmy się znosić za nich wolność, której się zlękli, i panować nad nimi - tak nieznośna w końcu stanie się dla nich wolność! (…) Albowiem frasunkiem tych nieszczęsnych istot jest nie tylko szukanie tego, komu by się ten lub ów mógł pokłonić, lecz znalezienie tego, w którego by wszyscy uwierzyli i wszyscy mu się pokłonili, i to koniecznie wszyscy razem. Właśnie ta potrzeba powszechności pokłonienia się jest największą męką zarówno każdego człowieka z osobna, jak i całej ludzkości od zarania wieków. (…) Powiadam Ci, że najbardziej męczącą troską człowieka jest to, jak znaleźć kogoś, komu by można jak najprędzej oddać ów dar wolności, z którym ta nieszczęsna istota się rodzi.

Nie przypuszczam, by Stalin kiedykolwiek czytał te słowa. Ale, jak sądzę, rozumiał, że zdołał zamienić Boga na Ideę, a wszyscy w nią uwierzyli. W historycznym zrywie ku błogości, szczęściu, radości, które obiecywała Idea, jakoś szybko przestała im być potrzebna Wolność, choć walczyli o nią na barykadach. W osobie Stalina znaleźli tego, komu można oddać „ów dar wolności”. On już wie, jak tą Wolnością rozporządzać. Zacytuję jeszcze jeden urywek z monologu Wielkiego Inkwizytora:

Ludziom damy ciche, pokorne szczęście słabych istot, jakimi są z przyrodzenia. (…) Onieśmielimy ich, i będą na nas spoglądać, i garnąć się do nas, jak pisklęta do kwoki. (…) Tak, zmusimy ich do pracy, lecz w godzinach wolnych od pracy urządzimy im życie niby dziecięcą zabawę, z dziecięcymi śpiewami, chórem, z niewinnymi pląsami. O, pozwolimy im nawet na grzech, słabi są i bezsilni, i będą nas kochali jak dzieci za to, że pozwolimy im grzeszyć. Powiemy im, że każdy grzech będzie odkupiony, jeśli popełniony zostanie z naszego przyzwolenia. I nie będą mieli przed nami żadnych tajemnic.

Ten długi monolog Wielkiego Inkwizytora mógł współbrzmieć z tym, o czym dumał radziecki dyktator, skłonny u schyłku życia do rozmyślań o przeszłości. Stalin nie zgodziłby się jednak z aforyzmem Seneki: Post mortem nihil est. Jak to: „Po śmierci nic nie ma”? A jego nieśmiertelna sława, czyny, wielkie dokonania? Tacy jak on, uznał Stalin, wspominając urywek z martwej łaciny: Vitai lampada tradunt, „przekazują kaganek życia” nie poszczególnym ludziom, ale czasom, epokom, wieczności…

Jekaterina „Kato” Swanidze, pierwsza żona Stalina (1906-07). Zmarła na gruźlicę lub tyfus. Matka Jakowa Dżugaszwiliego.

Poranne godziny często unosiły Stalina gdzieś w mgłę dawno minionego czasu, do samego początku. To była uczta dla jego pamięci. Nieme, zatarte, czarno-białe kadry wspomnień wychwytywały z otchłani różne twarze: nieśmiała Kato, surowa, zapracowana matka, Szaumian, Kamieniew, który oddał mu swoje wełniane skarpety, kiedy w 1917 dygotali z zimna w pociągu z Aczyńska do Piotrogrodu… Co mają do tego skarpety? Nieoczekiwanie Stalin przypomniał sobie, jak Lenin po raz pierwszy go poparł, jak pomogło mu to uwierzyć w siebie. Dlaczego historycy nic na ten temat nie napisali? Cóż za zbrodnicze przeoczenie! Kto śmiał zataić ten doniosły fakt? Nawet on nie wykorzystał go w zamęcie walki lat 20., ścierając się z Trockim ▀▀, Zinowiewem, Kamieniewem, Bucharinem. Jutro trzeba będzie zlecić Berii, by odnalazł te dokumenty. W kolejnych tomach jego dzieł należy raz jeszcze przypomnieć ludziom, że Lenin wybrał go sam; nie los, nie przypadek, ale wódz rewolucji…

Rzeczywiście, w historii pozostał niezauważony jeden szczególny epizod. Był grudzień 1917 roku. Euforia rewolucyjnego zwycięstwa znikała stopniowo pod naporem groźnych problemów. Dwudziestego trzeciego grudnia miało miejsce kolejne posiedzenie Rady Komisarzy Ludowych. Przewodniczył Lenin. Obecni byli: Szlapnikow, Uricki, Winogradow, Proszjan, Szlichter, Mienżynski, Akselrod, Stalin, Pietrowski, Trutowski, Ałgasow, Dybienko, Boncz-Brujewicz, Karelin, Łunaczarski, Kołłontaj, Koźmin. Rozpatrywano, jak zawsze, mnóstwo kwestii: projekt dekretu o tureckiej Armenii, konflikt pomiędzy ludowym komisariatem spraw wewnętrznych a Najwyższą Radą Gospodarki Narodowej, likwidację państwowego komitetu do spraw inwalidów i przekazanie jego kompetencji Wszechrosyjskiemu Związkowi Inwalidów Wojennych oraz wiele innych. Była wśród nich i taka:

O udzieleniu urlopów tow. Leninowi na 3-5 dni, tow. Dybience na 2 dni, Proszjanowi na 1 dzień i o zmianie przewodniczącego rady na czas nieobecności tow. Lenina. Postanowiono: Urlopów udzielić. Na przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych wyznaczyć tow. Stalina, a na jego zastępcę tow. Szlapnikowa.

Stalin pamiętał, że zastępując Lenina, poprowadził dwa lub trzy posiedzenia Sownarkomu (RKL) ▀▀▀. W tym czasie rząd, by uporać się z niezliczonymi problemami, zbierał się niemal codziennie. Gorbunow postawił wtedy kwestię dopuszczenia na posiedzenie RKL korespondenta z biura prasowego, Proszjan mówił o walce resortu pocztowo-telegraficznego z sabotażem i proponował wprowadzić obowiązek pracy dla listonoszy, na wniosek Ałgasowa dyskutowano o wydzieleniu środków na drukarnię senacką, coś tam, zdaje się, referował Swierdłow… Trocki nie pojawiał się na „stalinowskich” posiedzeniach. Jak wszystko to było dawno…

Ale chyba nie przypadkiem Lenin wyznaczył jego na swoje miejsce? Przecież miał wokół siebie tylu wybitnych rewolucjonistów! Dlaczego w przeszłości nie wykorzystał tego argumentu w swojej walce? Ale mniejsza z tym. Zwycięzcy potrzebny był on już tylko do „historycznej biografii”.

Stalin nie dopuszczał do siebie myśli, że Lenin, wyznaczając jego, nie przywiązywał do tego wyboru szczególnego znaczenia. Wodza niepokoił fakt, iż w składzie rady nie ma prawie przedstawicieli nierosyjskich kresów; czarnosecińcy, uciekający na południe, coraz głośniej krzyczą, że Lenin sformował „żydowski rząd”. W tych okolicznościach jego decyzja, którą poparła Rada Komisarzy Ludowych, o tymczasowym powierzeniu obowiązków przewodniczącego Stalinowi, była oczywista. Stalin jednak widział w tym, podobnie jak we wszystkim, co działo się w aparacie władzy, oprócz oczywistego również sens utajony.

Stalin z chorującym już Leninem (zmarł 21 stycznia 1924 r.) w Niżnym Nowogrodzie, 1922 rok. Miasto, położone 400 km na wschód od Moskwy, w 1932 r. przemianowane zostało na Gorki, na cześć pisarza Maksyma Gorkiego.

  1. Aleksander Poskriebyszew (1891–1965) – osobisty sekretarz Stalina.
  2. ▀▀ Lew Dawidowicz Trocki (Lejba Dawidowicz Bronsztejn) - rewolucjonista rosyjski, jeden z twórców i przywódców ZSRR, później największy rywal i krytyk Stalina, zamordowany w 1940 r. w Meksyku.
  3. ▀▀▀ Sownarkom - Rada Komisarzy Ludowych – rząd rewolucyjny, który powstał w czasie rewolucji październikowej w 1917 r. Od 9 listopada 1917 do 1923 r. funkcjonował jako Rada Komisarzy Ludowych RFSRR. Po utworzeniu ZSRR w 1922 r., 6 czerwca 1923 Wszechzwiązkowy Zjazd Rad powołał Centralny Komitet Wykonawczy ZSRR, ten zaś wyłonił Radę Komisarzy Ludowych ZSRR jako rząd federacji. Rada Komisarzy Ludowych RFSRR została zachowana jako naczelny organ administracji Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Radzieckiej (do 1946), z ograniczonym w stosunku do okresu 1917-1922 kompetencjami.

O Autorze

NTNWP

 > Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "wielka dusza") urodził się w rodzinie hinduskiej, w społeczności tzw. modhów (zajmującej się głównie handlem) w mieście Porbandar (Gujarat) w 1869 r. Był synem Karamchanda Gandhiego oraz jego czwartej żony Putlibaj, hinduski z odłamu wisznuickiego. Wychowywanie odebrał od matki – żarliwej wyznawczyni Wisznu. Od młodych lat poznawał zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu oraz poszczenia w celu samooczyszczenia organizmu i wzajemnej tolerancji pomiędzy wyznawcami różnych religii. Propagator pacyfizmu jako metody uzyskania celów politycznych.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Pogoda

Warszawa
Przejaśnienia
2°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 100%
Wiatr: 0 km/h ESE
Prognoza na 2014-02-09
dzień
Częściowo słonecznie, przelotne deszcze
8°C
noc
Przeważnie pochmurno, przelotny deszcz
1°C