Stalin, rok 1953 - ziemscy Bogowie są śmiertelni
Stalin - klasyczna grafika propagandowa w stylu Socrealizmu (realizmu socjalistycznego) istniejąca od 1934 roku w sztuce radzieckiej, a także w powojennej Polsce (Pałac Kultury i Nauki) i innych państwach socjalistycznych.
Otrząsnąwszy się ze wspomnień, Stalin odwrócił się na odgłos kroków wchodzącego. Nie był to jednak nieodłączny Poskriebyszew, którego w listopadzie 1952 roku, pod wpływem nalegań Berii, Stalin zdecydował się wreszcie usunąć, tak jak później Własika ▀. Pewnego ranka Beria napomknął coś w tym sensie, że, „być może, Poskriebyszew jest zamieszany w sprawę lekarzy ▀▀ i trzeba go będzie sprawdzić”. Stalin, choć Beria z każdym dniem wydawał mu się coraz bardziej podejrzany, skinął głową: niech „sprawdzają”. Tak samo, jak „sprawdzili” niedawno całe leningradzkie kierownictwo i jego popleczników w Moskwie oraz innych miastach, jak „sprawdzili” członków Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego na czele z Solomonem Abramowiczem Łozowskim, którego Stalin dobrze poznał w czasie wojny, jak „sprawdzili” wszystkich zamieszanych w sprawę „lekarzy trucicieli”. Chwała Bogu, starał się obchodzić bez ich pomocy. Kto powie, ilu imperatorów, królów, prezydentów i wodzów w historii nadworni lekarze wyprawili po cichu na tamten świat? Najważniejsze to nie dowierzać tej zgrai, którą z pewnością podsyła mu sam Beria…
Pozwolę sobie na jeszcze jedną dygresję. Jak już wspomniałem, niedługo przed śmiercią Stalin, ulegając podszeptom Berii, zgodził się na usunięcie dwóch najwierniejszych pomocników - Poskriebyszewa i Własika. U schyłku życia „wódz” nie wierzył nikomu. Nie wierzył nawet Berii, nie mógł się jednak nie ugiąć, kiedy ten długo i uparcie kompromitował Poskriebyszewa i Własika, którzy przepracowali u jego boku ponad 20 lat.
Generał-porucznik Nikołaj Sidorowicz Własik został aresztowany 16 grudnia 1952 roku. Przesłuchiwał go sam Beria, a także Kobułow i Włodzimirski. Przeciwko szefowi Głównego Zarządu Ochrony MGB Własikowi wysunięto zarzut o „pobłażanie lekarzom trucicielom”, znajomość ze „szpiegiem” W.A. Stenbergiem, jak również o nadużywanie stanowiska służbowego („korzystanie z własności państwowej”). Ale prawdziwym powodem nie były, rzecz jasna, te szablonowe oskarżenia. W maju 1955 roku przebywający na zesłaniu w Kraju Krasnojarskim Własik pisał w liście do przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Woroszyłowa:
Szef rządu [tak Własik nazywał w liście Stalina - D.W.], spędzając po wojnie wakacje na południu, wyrażał w mojej obecności ogromne niezadowolenie z Berii, mówił, że organy bezpieczeństwa państwowego źle wywiązują się ze swoich zadań (…). Powiedział, że rozkazał usunąć Berię z kierownictwa MGB. Pytał mnie, jak pracują Mierkułow, Kobułow, a potem - o Goglidzego i Canawę. Opowiedziałem mu, co wiedziałem (…). Kiedy później zorientowałem się, że dotarła do nich treść tej rozmowy pomiędzy mną a szefem rządu, byłem wstrząśnięty (…).
Nietrudno sobie wyobrazić, że Berię bardzo niepokoił stosunek Stalina do niego, ale jak dowiedział się, o czym Własik rozmawiał z „wodzem” w cztery oczy? Może od samego Stalina? A może Beria podsłuchiwał nawet „gospodarza”? Niebawem Własik został wezwany na przesłuchanie do Berii:
(…) zrozumiałem, że nie mogę oczekiwać niczego prócz śmierci, ponieważ przekonałem się raz jeszcze, iż udało im się oszukać szefa rządu (…). Żądali zeznań przeciwko Poskriebyszewowi, jeszcze dwa razy wzywał mnie Kobułow w obecności Włodzimirskiego. Odmówiłem, tłumacząc, iż nie posiadam żadnych kompromitujących informacji na temat Poskriebyszewa, i powiedziałem im, że ostatnio szef rządu był bardzo niezadowolony z pracy naszych organów pod kierownictwem Berii, powtórzyłem to, o czym mówił mi szef rządu - o niepowodzeniach, za które obarczał winą Berię (…). Ponieważ nie chciałem zeznawać przeciwko Poskriebyszewowi, powiedzieli mi „zdechniesz w więzieniu”.
Dodam tylko, że dawni „koledzy” zastosowali wobec Własika pełny zestaw „środków” w celu wydobycia zeznań. Dalej Własik pisał:
Przy moim wieku i stanie zdrowia nie mogłem tego wytrzymać. Wpadłem w rozstrój nerwowy, byłem całkowicie roztrzęsiony, straciłem wszelką samokontrolę i zdrowy rozsądek (…). Nie byłem nawet w stanie przeczytać własnych odpowiedzi, które zapisywali, lecz pod wpływem wyzwisk i pogróżek, mając na rękach ostre, wrzynające się do kości kajdanki, musiałem podpisywać te straszliwie kompromitujące zeznania (…). Wtedy zdejmowali kajdanki i obiecywali, że pozwolą mi spać, co nigdy się nie zdarzało, ponieważ w celi dalej prowadzili swoje przesłuchania.
Takie były „dworskie” obyczaje. Śledzono wszystkich. Nikt nie był wolny od podejrzeń. Beria czuł, że „wódz” odnosi się do niego z coraz większą rezerwą, i mógł oczekiwać dowolnego rozwoju wydarzeń. Stalin zaś wyczekiwał, coś obmyślał, na zewnątrz pozostawał taki, jak zawsze. Być może rację miał Richelieu: „Skrytość - to mądrość królów”?
Wróćmy jednak do przerwanego wątku.
W drzwiach zamiast Poskriebyszewa stał nowy sekretarz z teczką papierów. Zastąpić Poskriebyszewa było trudno i Stalin już trzy miesiące nie mógł dokonać ostatecznego wyboru - kto przejmie funkcje odsuniętego od łask asystenta.
Wskazawszy głową na biurko, gdzie W.N. Malin położył teczkę z dokumentami, przygotowanymi w sekretariacie „wodza” (na jego polecenie kierował nim na razie Malenkow ▀▀▀ ), Stalin, nie odpowiadając na powitanie, rzucił:
- Niech zatelefonuje do mnie Malenkow.
- Tak jest, towarzyszu Stalin!
Po dwóch-trzech minutach w słuchawce zabrzmiał głos faworyta, gotowego spełnić dowolne polecenie „gospodarza”.
- Wieczorem idę do teatru. Przygotujcie wszystko. Papierów więcej nie przysyłajcie, a jutro wieczorem wy, Chruszczow, Beria… - urwał i po chwili milczenia dodał: - …i Bułganin przyjedźcie do mnie.
- Dobrze, towarzyszu Stalin! Zadbam o wszystko, przejrzę dokumenty, przekażę wasze polecenie wskazanym towarzyszom… Wszystko będzie zrobione!
Stalin, nie słuchając dalej Malenkowa, odłożył słuchawkę. Dziwna słabość, lekkie zawroty głowy nie ustępowały. Choć zaledwie przed kilkoma tygodniami wrócił z Soczi, spodziewanej poprawy nie było. Stalin bez zainteresowania przerzucił dokumenty, a potem zaczął studiować gazety, czasopisma, tłumaczenia zagranicznych artykułów i książek. Wieczorem w asyście licznej ochrony udał się do Teatru Wielkiego na Jezioro łabędzie. Przed jego lożą czekał, jak zwykle, dyrektor teatru, pracownik MGB A.T. Rybin. Siedząc w kącie pustej loży (dawniej zapraszał czasem Mołotowa ▀▀▀▀ lub Żdanowa), Stalin patrzył obojętnie na scenę; znał prawie na pamięć każdy szczegół choreografii i muzyki spektaklu. Nie doczekawszy do końca ostatniego aktu, wyszedł. Dziwny niepokój nie opuszczał dyktatora, wzmagająca się niemoc napawała go lękiem. Nie był mistykiem, ale przez całe życie widział mgliste kontury grożących mu niebezpieczeństw. Teraz czuł, że jedno z nich czai się tuż obok.
Pakt Ribbentrop-Mołotow, IV rozbiór Polski – umowa międzynarodowa z 23 sierpnia 1939 roku, będąca formalnie paktem o nieagresji pomiędzy III Rzeszą Niemiecką i ZSRR. W rzeczywistości dotyczył rozbioru terytoriów lub rozporządzenia niepodległością Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii (zobacz - najedź myszą).
[Artykuł jest w fazie Beta, będzie uzupełniany o nowe, dodatkowe treści i ilustracje].
- ▀ Nikołaj Własik - jedna z głównych postaci NKWD, także szef ochrony osobistej Józefa Stalina.
- ▀▀ Spisek lekarzy kremlowskich – jedna z największych prowokacji politycznych w ZSRR o kontekście antysemickim, mająca miejsce w latach 1952-53, niezakończona wskutek śmierci Stalina.
- ▀▀▀ Gieorgij Maksimilianowicz Malenkow (1902-88) – radziecki działacz państwowy i partyjny. Jeden z najbliższych współpracowników Józefa Stalina, a po jego śmierci przez niespełna dwa lata (1953-55) premier ZSRR i faktyczny przywódca tego państwa.
- ▀▀▀▀ Wiaczesław Michajłowicz Mołotow (Skriabin) (1890-1986) - rosyjski działacz komunistyczny, polityk radziecki, znany najbardziej jako Minister Spraw Zagranicznych ZSRR. W nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 r. podpisał układ o nieagresji z Niemcami (zwany układem Ribbentrop-Mołotow), ułatwiający rozpoczęcie II wojny światowej atakiem na Polskę. 28 września 1939 roku podpisał układ o przyjaźni i granicy z Niemcami (który można uznać za kolejny rozbiór Polski).










