Stalin, rok 1953 - ziemscy Bogowie są śmiertelni
Epilog
Odrętwienie, jakie wywołała śmierć ziemskiego boga, szybko jednak minęło. Wszyscy poderwali się, zaczęli mówić jeden przez drugiego i hurmem ruszyli do wyjścia: należało zwołać posiedzenie politbiura, zająć się sprawami wagi państwowej, a zwłaszcza najważniejszą z nich, oprócz pogrzebu - komu przekazać ster, jeżeli zmarły sam o tym nie zadecydował. Wielka jadalnia, w której Stalin często siadywał przed kominkiem lub przy stole w wąskim kręgu czterech-pięciu zaproszonych towarzyszy, natychmiast opustoszała. Skończyła się cała epoka tragicznego jedynowładztwa. Przy czym nikt jeszcze wówczas nie mógł powiedzieć, czy naprawdę się skończyła. A może „dzieło” Stalina podejmie Beria? Mknąc w długich czarnych limuzynach na Kreml, zaufani współpracownicy dyktatora z pewnością o tym myśleli. Czy starczyłoby im odwagi, aby od razu sprzeciwić się ostatniej woli „wodza”? Wtedy - chyba nie.
Dmitrij Trofimowicz Szepiłow wspominał:
Pracowałem wówczas jako redaktor naczelny „Prawdy”. Kraj wstrzymał oddech, wszyscy czekali na wieści z Moskwy: co ze Stalinem. Rankiem piątego - telefon, głos Susłowa ▀: – Szybko przyjeżdżajcie do „kącika” [tak w kremlowskim żargonie nazywano gabinet „wodza”]. Towarzysz Stalin umarł… - I odłożył słuchawkę. W gabinecie omawiano kwestie związane z organizacją pogrzebu. Uderzyło mnie, jak zachowywali się członkowie politbiura. Siedzieli przy długim stole. Krzesła Stalina u szczytu nikt nie zajął. Naprzeciwko siebie, obok miejsca przewodniczącego, usadowili się Beria i Malenkow. Obaj nie mogli ukryć podniecenia. Przerywając nieustannie swoim towarzyszom, mówili więcej od innych. Beria po prostu promieniał. Chruszczow prawie się nie odzywał, najwyraźniej był w szoku. Kaganowicz też wtrącał coś bez związku. Zdziwiło mnie jedno (dobrze to zapamiętałem): Mołotow siedział w milczeniu, obojętny, z kamiennym wyrazem twarzy, i w ciągu półtoragodzinnych, dosyć chaotycznych obrad nie powiedział chyba ani słowa.
Następnego dnia odbyło się nadzwyczajne połączone posiedzenie trzech organów - Komitetu Centralnego partii, Rady Ministrów i Prezydium Rady Najwyższej ZSRR. Żadnych rozporządzeń Stalina na wypadek jego śmierci odnaleźć się nie udało. Od początku choroby „wodza” do jego gabinetu tylko raz wszedł Beria, a następnie rozkazał opieczętować pomieszczenie. Należało rozstrzygnąć kwestię sukcesji. Przewodniczył Malenkow. Ale zasadnicze decyzje zapadły już wcześniej, w wąskim kręgu.
Jedno ze stanowisk Stalina - przewodniczącego Rady Ministrów - objął Gieorgij Maksymilianowicz Malenkow, który przez ostatnie dwa-trzy lata cieszył się szczególnymi względami „wodza”. Na jego pierwszych zastępców wyznaczono Ławrientija Pawłowicza Berię, Wiaczesława Michajłowicza Mołotowa, Nikołaja Aleksandrowicza Bułganina, Łazara Mojsiejewicza Kaganowicza. Spośród innych decyzji, związanych z przesunięciami w kierownictwie państwowym, należy wymienić następujące: ponownie połączono Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego i Spraw Wewnętrznych. Na czele gigantycznego, rozrośniętego MWD stanął znowu Beria. Sądząc z wszelkich oznak, Beria zamierzał nie tylko zachować pozycję, jaką posiadał za życia Stalina, lecz także wzmocnić rolę swego resortu w rozstrzyganiu zasadniczych kwestii polityki wewnętrznej i zagranicznej. W jego rękach znalazł się faktycznie aparat, za pomocą którego mógł w przyszłości sięgnąć po pełnię władzy. Mołotow objął Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a Bułganin - Ministerstwo Obrony. Istotne przetasowania personalne nie ominęły również władzy ustawodawczej: Nikołaja Michajłowicza Szwernika, dotychczasowego przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej, przesunięto „na związki zawodowe”, a jego miejsce zajął Kliment Jefremowicz Woroszyłow, pozostający od zakończenia wojny w niełasce u „wodza”.
Nie mniej doniosłe zmiany zaszły też w najwyższym organie partyjnym. „Kierownicze jądro”, obradujące nocą przed pamiętnym posiedzeniem, niecałe 12 godzin po śmierci Stalina, na wniosek Mołotowa, poparty przez pozostałych, postanowiło znacznie ograniczyć liczebność politbiura, które po XIX Zjeździe KPZR w październiku 1952 roku zaczęto nazywać Prezydium KC. Według wszelkiego prawdopodobieństwa Stalin u schyłku życia dążył do tego, aby uwolnić się od długoletnich współpracowników - Berii, Chruszczowa, Kaganowicza, Mikojana, Mołotowa, Woroszyłowa, a zapewne również kilku innych. „Wódz” zamierzał usuwać ich stopniowo, czuł jednak, że ma już niewiele czasu. Jego wyostrzony umysł podsunął mu, jak zawsze, nieoczekiwane rozwiązanie. Stalin wystąpił z propozycją (przyjętą, rzecz jasna, jednogłośnie) zwiększenia składu osobowego Prezydium do 25 członków i 11 kandydatów. Skład sekretariatu rozszerzono do 10 osób. Tym sposobem dyktator „rozproszył” starych towarzyszy broni wśród nowych funkcjonariuszy, na których chciał się oprzeć w przyszłości. Przypuszczam, że gdyby Stalina nie powalił wylew, znalazłby pretekst do oskarżenia Mołotowa, Mikojana, Berii i innych, aby pozbyć się ich z kierownictwa, zwalając na nich winę za wszystko, co, jak czuł starzejący się „wódz”, obciąża jego historyczny wizerunek. Ale starzy aparatczycy dobrze znali „gospodarza”. Już kilka godzin po jego śmierci postanowili, w interesie „niezakłóconego i prawidłowego funkcjonowania kierownictwa”, usunąć z najwyższego kręgu władzy niedoszłych rywali.
Na połączonym posiedzeniu zatwierdzono wniosek „jądra” o ponaddwukrotne zmniejszenie liczebności Prezydium, ograniczając jego skład do 10 członków i czterech kandydatów. Do starej stalinowskiej gwardii doszło tylko trzech - Bułganin, Saburow i Pierwuchin. Kilku działaczy, wywyższonych z kaprysu Stalina, zniknęło z politycznego nieboskłonu, by więcej się tam nie pojawić. Nie utrzymał się wówczas na szczycie partyjnej hierarchii także Leonid Iljicz Breżniew ▀▀, którego zwolniono z funkcji kandydata na członka Prezydium i sekretarza KC, przenosząc na stanowisko zastępcy szefa Głównego Zarządu Politycznego Radzieckiej Armii i Marynarki Wojennej.
Po 1934 roku oficjalnie nie wybierano sekretarza generalnego KC. I bez tego wszyscy wiedzieli, że pierwszą osobą w państwie, społeczeństwie i partii jest Stalin. Po jego śmierci nie było człowieka cieszącego się takim samym autorytetem. Malenkow, który w ostatnich latach z polecenia „wodza” kierował KC, objął, powtarzam, funkcję przewodniczącego Rady Ministrów. Postanowiono jednak niezobowiązująco, jakby na okres próbny: „Uznać za konieczne, aby tow. Chruszczow N.S. skoncentrował się na pracy w Komitecie Centralnym KPZR, i w związku z tym zwolnić go z obowiązków pierwszego sekretarza komitetu moskiewskiego KPZR”.
- ▀ Michaił Andriejewicz Susłow (1902-82) - działacz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i polityk radziecki. Sprawował kontrolę nad ideologią partii komunistycznej, propagandą i kulturą. W latach 60. i 70. „twardogłowy”, najbliższy współpracownik przywódcy ZSRR Leonida Breżniewa.
- ▀▀ Leonid Iljicz Breżniew (1907-82) – przywódca ZSRR (Sekretarz Generalny KPZR) w latach 1964-82.










