2014-01-14
Autor: NTNWP

Stalin, rok 1953 - ziemscy Bogowie są śmiertelni

Ostatnie godziny

Dwudziestego ósmego lutego 1953 roku Stalin wstał później niż zwykle, ale czuł się lepiej i nastrój mu się poprawił. Przeczytał doniesienia z Korei, protokoły przesłuchań „lekarzy morderców”: M.S. Wowsiego, J.G. Etingera, B.B. Kogana, M.B. Kogana, A.M. Grinsteina. Wyszedł na krótki spacer. Późnym wieczorem, tak jak zarządził, na daczę przyjechali Malenkow, Beria, Chruszczow i Bułganin. Zjedli kolację. Omówili, jak zawsze, mnóstwo kwestii. Bułganin przedstawił szczegółowy raport na temat wydarzeń w Korei . Stalin utwierdził się w przekonaniu, że wytworzyła się tam sytuacja patowa, i postanowił doradzić następnego dnia Chińczykom i Koreańczykom za pośrednictwem Mołotowa, by „targowali się w trakcie rozmów do upadłego”, ale zgodzili się ostatecznie na przerwanie działań wojennych.

Długo mówił Beria. Czuł, że „wódz” zwątpił w jego lojalność, i dlatego szczególnie się starał.

- Riumin udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że całe to bractwo: Wowsi, Kogan, Feldman, Grinstein, Etinger, Jegorow, Wasilienko, Szereszewski i inni, już od dawna skraca pomału życie wyższemu kierownictwu. Śmierć Żdanowa, Dymitrowa, Szczerbakowa, listę ofiar jeszcze uzupełniamy, to dzieło rąk tej bandy. Elektrokardiogram Żdanowa, na przykład, po prostu zamienili. Zataili, że grozi mu zawał, pozwolili mu chodzić, pracować i szybko doprowadzili go do stanu krytycznego. A co najważniejsze, to wszystko agentura żydowskiej burżuazyjno-nacjonalistycznej organizacji Joint. Nici biegną głęboko, do urzędników partyjnych i wojskowych. Większość oskarżonych przyznała się…

„Wódz” pamiętał, że „sprawa lekarzy” zaczęła się od profesora W.N. Winogradowa, który podczas ostatniej wizyty u Stalina w 1952 roku stwierdził u niego znaczne pogorszenie stanu zdrowia i zalecił unikać aktywnej działalności. Stalin wpadł we wściekłość. Winogradowa więcej do niego nie dopuścili i wkrótce aresztowali. A niezadowolenie Stalina z lekarzy wykorzystano w MGB, gdzie jeden ze śledczych - Riumin - postanowił zrobić karierę na tej „sprawie”. Wypadki potoczyły się szybko. Odgadując życzenia Stalina, organy wszczęły energiczne śledztwo w sprawie rozgałęzionego „spisku lekarzy” o zdecydowanie antysemickim charakterze. Z pewnością doszłoby do procesu, byłyby ofiary i kto wie, jak szeroko rozlałaby się nowa fala represji? Tylko śmierć dyktatora nie pozwoliła dojść kolejnej tragedii do logicznego stalinowskiego końca.

Tego wieczoru Stalin kilka razy wracał do tematu śledztwa. Na koniec spytał bardzo usłużnego ostatnimi czasy Berię:

- A jak Winogradow?
- Ten profesor, niezależnie od swojej nieprawomyślności, ma długi język. Powiedział jednemu lekarzowi w swojej klinice, że towarzysz Stalin doznał już jakoby kilku ataków choroby nadciśnieniowej…
- Dość - przerwał Stalin. - Co zamierzacie robić dalej? Lekarze się przyznali? Ignatiewowi powiedzcie: jeśli nie uzyska pełnych zeznań lekarzy, skrócimy go o głowę…
- Przyznają się. Z pomocą Lidii Timaszuk i innych patriotów zakończymy śledztwo i będziemy prosić was o zgodę na zorganizowanie publicznego procesu…
- Organizujcie - rzucił Stalin i przeszedł do innych spraw.

Siedzieli do 4.00 nad ranem 1 marca. Pod koniec nocnej rozmowy Stalin był rozdrażniony, nie krył swego niezadowolenia z Mołotowa, Malenkowa, Berii, dostało się i Chruszczowowi. Tylko pod adresem Bułganina nie wyrzekł ani słowa. Wszyscy czekali, kiedy „gospodarz” wstanie, a im wolno będzie wyjechać. Stalin jednak mówił jeszcze długo. Niektórzy w kierownictwie, oznajmił, uważają zapewne, iż można żyć starymi zasługami. Mylą się. Słowa te brzmiały złowieszczo. Jego rozmówcy musieli wyczuwać, że za irytacją „wodza” kryje się jakiś nowy zamysł. Może chciał usunąć wszystkich starych członków politbiura, aby obarczyć ich winą za swoje niezliczone zbrodnie? Stalin rozumiał, że los nie da mu dużo czasu. Ale nawet on nie mógł wiedzieć, iż ta gniewna tyrada jest ostatnią w jego życiu. Klepsydra była już pusta. Z naczynia wysypywały się ostatnie ziarenka piasku… Stalin przerwał w pół słowa, sucho skinął głową i poszedł do siebie. Pozostali wyszli w milczeniu i szybko rozjechali się do domów. Było jeszcze ciemno. Malenkow i Beria wsiedli do jednego samochodu.

Jak wspominał w rozmowie ze mną Aleksiej Trofimowicz Rybin, 1 marca w południe obsługa zaczęła się niepokoić. Stalin się nie pojawił, nikogo nie wzywał. A wchodzić do niego bez wezwania nikt nie śmiał. Niepokój narastał. I nagle o 18.30 w gabinecie Josifa Wissarionowicza zapaliło się światło. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Czekali na dzwonek. Stalin nie jadł obiadu, nie przeglądał poczty, dokumentów. To było niezwykłe, dziwne. Ale czas płynął, opowiadał Rybin, który nie ukrywał swoich osobistych sympatii dla Stalina, a dzwonek się nie odzywał. Minęła ósma, potem dziewiąta, dziesiąta - w pokojach Stalina panowała absolutna cisza. Niepokój sięgnął zenitu. Wśród obsługi i członków ochrony zaczęły się spory: trzeba wejść do pokojów, rodziły się złe przeczucia. Oficerowie dyżurni M. Starostin i W. Tukow, pokojówka M. Butusowa nie mogli się zdecydować, kto z nich ma iść. O 23.00 wszedł Starostin. Na wypadek, gdyby „gospodarz” był niezadowolony z naruszenia ustalonego porządku, wziął ze sobą pocztę.

Starostin minął kilka pokojów, zapalając po drodze światło. Kiedy włączył światło w małej jadalni, cofnął się, ujrzawszy leżącego na podłodze Stalina w spodniach od piżamy i podkoszulku. Stalin z trudem uniósł rękę, wzywając do siebie Starostina, ale mówić nie mógł. W oczach miał strach i błaganie. Na podłodze poniewierała się „Prawda▀▀, na stole stała otwarta butelka wody mineralnej. Najwidoczniej Stalin leżał już długo, skoro światło w jadalni nie było zapalone. Na wezwanie Starostina wbiegła przerażona służba. Przeniesiono Stalina na kanapę. Kilka razy próbował coś powiedzieć, ale wydawał z siebie tylko jakieś nieartykułowane dźwięki. Może w tamtych chwilach Stalin zdążył jeszcze przypomnieć sobie tragedię Lenina, skazanego na długą, straszną niemotę?

Członkowie ochrony i służby, wspominał dalej Rybin, zaczęli telefonować do Ignatiewa w MGB. Ten poradził im, by skontaktowali się z Berią i Malenkowem. Berii nie udało się znaleźć, a bez niego Malenkow nie chciał podejmować żadnych kroków. Jak wyjaśniło się później, bez pozwolenia Berii do Stalina nie wolno było wzywać lekarzy. Najpotężniejszy człowiek na świecie został pozbawiony elementarnej pomocy lekarskiej z powodu biurokratycznych przepisów i zakazów. Wreszcie odnaleziono Berię w jednej z rządowych willi w towarzystwie nowej kobiety i o 3.00 w nocy on i Malenkow przyjechali do Kuncewa ▀▀▀. Beria był pod widocznym wpływem alkoholu. Malenkow podszedł do umierającego Stalina w skarpetkach, trzymając pod pachą nowe buty (zdjął je, by nie skrzypiały). Leżący na kanapie człowiek wydawał z siebie przedśmiertne rzężenia. Beria nie uznał za stosowne wezwać lekarzy i zaczął wymyślać służbie:

- Czemu panikujecie? Nie widzicie, towarzysz Stalin mocno śpi! Wynoście się stąd i nie zakłócajcie snu Josifa Wissarionowicza! Jeszcze się z wami policzę!

Poparł go, choć bez przekonania, Malenkow. Wydawało się, opowiadał dalej Rybin, że Stalinowi, który już co najmniej sześć godzin leżał bez pomocy lekarskiej, nikt nie zamierza jej udzielić. Być może wszystko odbywało się zgodnie z ustalonym przez Berię scenariuszem. Obaj przywódcy przegnali ochronę i służbę, zabronili jej dokądkolwiek telefonować i odjechali. Dopiero około dziewiątej rano pojawili się znowu Beria, Malenkow i Chruszczow, a potem również inni członkowie politbiura z lekarzami.

  1. Wojna koreańska toczyła się w latach 1950–53 na terytorium Półwyspu Koreańskiego między komunistycznymi siłami KRLD (północnokoreańskimi) i wspierającymi je wojskami ChRL, a siłami ONZ (głównie amerykańskimi) wspierającymi wojska Republiki Korei (południowokoreańskie).
  2. ▀▀ Prawda - gazeta propagandowa i oficjalny organ prasowy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i jej poprzedniczek.
  3. ▀▀▀ Kuncewo – dacza pod Moskwą, którą Stalin polecił wybudować architektowi Mironowi Mierżanowi i przeniósł się tam w 1934 roku.

O Autorze

NTNWP

 > Mohandas Karamchand Gandhi (nazywany mahatmą co znaczy "wielka dusza") urodził się w rodzinie hinduskiej, w społeczności tzw. modhów (zajmującej się głównie handlem) w mieście Porbandar (Gujarat) w 1869 r. Był synem Karamchanda Gandhiego oraz jego czwartej żony Putlibaj, hinduski z odłamu wisznuickiego. Wychowywanie odebrał od matki – żarliwej wyznawczyni Wisznu. Od młodych lat poznawał zasady szanowania każdej żywej istoty, wegetarianizmu oraz poszczenia w celu samooczyszczenia organizmu i wzajemnej tolerancji pomiędzy wyznawcami różnych religii. Propagator pacyfizmu jako metody uzyskania celów politycznych.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Artykuły w Kategoriach:

Pogoda

Warszawa
Przejaśnienia
2°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 100%
Wiatr: 4 km/h ESE
Prognoza na 2014-02-09
dzień
Częściowo słonecznie, przelotne deszcze
8°C
noc
Przeważnie pochmurno, przelotny deszcz
1°C