Edgar Mitchell, 6. na Księżycu: ludzkość za dużo konsumuje
Kilka lat temu wydał pan ciekawą książkę…
Tak, teraz są to nie tylko emocje, ale również przemyślenia, które zawarłem w książce „The Way of the Explorer” »
. Chciałbym, żeby po jej przeczytaniu także inni ludzie stali się moimi partnerami tej niepowtarzalnej wyprawy, która została przeze mnie zrozumiana w dwojaki sposób: jako podróż fizyczna, zmieniająca moje miejsce pobytu i jako podróż duchowa, zmieniająca moje wnętrze, mój punkt widzenia na życie i świat. Chciałbym, by inni ludzie także mogli stać się czynnymi uczestnikami wewnętrznej misji odkrywania i uwierzyli, że nasza Ziemia to cudowny dar i że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nią, za jej przyszłość i za ludzi na niej żyjących.
Jest pan założycielem i członkiem Institute of Noetic Sciences (IONS). Czym zajmuje się wasza organizacja?
Słowo Noetic wywodzi się z języka greckiego „nous”, co znaczy umysł, pojęcie wiedzy bez ograniczonej metody. IONS powstał w 1973 roku tu, w Kalifornii. Dzięki IONS chciałem zasypać przepaść pomiędzy językiem nauki, a językiem głębokich przeżyć duchowych, które dotyczą przecież każdego człowieka, szczególnie naukowca. Mówiąc o przeżyciu duchowym, mam na myśli wchłonięcie w przestrzeń wewnętrzną w poczuciu tzw. „bliss” (ang. błogość) oraz uczucia określanego mianem „pure awarness” (odczucie czystej świadomości).
Mitchell jako jeden z niewielu astronautów ujawnia informacje na temat niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO), widzianych przez niego podczas wypraw kosmicznych. Twierdzi, że jest w 90% pewny, iż wiele spośród tysięcy obiektów tego rodzaju, notowanych od lat 40. XX wieku, należy do przybyszów z innych planet [Wikipedia].
Jaki odzew ma pańska akcja?
IONS posiada obecnie około 55 tysięcy członków na całym świecie, a siedzibę ma w San Francisco. Do naszej organizacji należą ludzie o bardzo różnych poglądach politycznych, religijnych, filozoficznych czy naukowych. Są to przede wszystkim osoby wykształcone, autorzy wielu książek, właściciele i prezydenci znanych amerykańskich firm.
Serdecznie Panu dziękuję za tę inspirującą, skłaniającą do głębokich refleksji rozmowę.

Specjalnie dla „New Times”
rozmawiała: Jadwiga Inglis, Kalifornia, USA.
[email protected]
„Stamtąd, z Księżyca, polityka międzynarodowa wygląda tak małostkowo… Chciałbyś chwycić polityków za kark, przeciągnąć ich te ćwierć miliona mil i powiedzieć: Popatrzcie, wy sukinsyny!” - mówi Mitchell, opisując swoje przeżycia, kiedy widział Ziemię z Księżyca [Wikipedia].
Quiz: co wiesz o Programie Apollo i Księżycu?
Program Apollo, (trzeci - po programie Mercury oraz programie Gemini) który zaprowadził nas na Księżyc trwał kilka lat (1966-1972). Jego finałem było historyczne lądowanie na nim 20 lipca 1969 roku. Księżyc znajduje się w odległości 384 403 km od Ziemi. A teraz sprawdź swoją wiedzę.










A propos „Uważam, że ludzkość nie potrzebuje aż tak wielu maszyn, komputerów, ubrań i innych produktów” - przecież to nasz odruch behawioralny, od setek tysięcy lat. Nadal łowimy, polujemy, boimy się lub atakujemy:
Trzeba było najnowszej techniki by stwierdzić, że w wielkich sklepach nasz mózg czuje się jeszcze bardziej nieswojo niż na pełnej niebezpieczeństw afrykańskiej równinie
Cała historia człowieka to pasmo wędrówek, polowań i podbojów. By cokolwiek zdobyć, trzeba było poświęcić dużo czasu, potu, jak nie czyjąś głowę. W kontekście naszych dziejów nie ma bardziej kuriozalnego miejsca niż sklep: nadmiar dóbr, po które wystarczy sięgnąć ręką. Ponieważ ewolucja nie przewidziała sklepów, nasz mózg zachowuje się w nich tak, jak na sawannie, czyli aż 95 proc. decyzji ceduje na podświadomość. To oznacza, że ludzie nie potrafią wyjaśnić istoty swego wyboru: dlaczego sięgnęli po A, a nie B czy C?
Zważywszy, że 80 proc. nowych produktów ponosi klęskę, że tylko co dziesiąty doczeka trzecich urodzin, i że to klienci decydują o losach koncernów, dla producentów i marketerów nie ma ważniejszej rzeczy niż ustalenie, co się dzieje w ludzkiej głowie na zakupach. Jak najłatwiej? Trzeba się do niej dostać. Teraz można to zrobić całkiem bezkrwawo: badanym wkłada się na głowę czepek przypominający pływacki, lecz naszpikowany czujnikami EEG, które rejestrują (do 2 tys. razy na sekundę) emitowane przez mózg sygnały o skrajnie niskim napięciu. Zestawienie aktywności fal mózgowych od pierwszego kontaktu z produktem po jego zastosowania, to nowe, potężne narzędzie marketingowe zwane TCE (Total Consumer Experience czyli badanie całościowego doświadczenia klienta).
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,12981209,Jak_zachowuje_sie_mozg_w_supermarkecie.html
A jego koledze, Armstrongowi, się zmarło.